W „Salonie dziennikarskim” w TVP Info w sobotę 7 marca kwiat prorządowej publicystyki opłakiwał odwołanie Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa TVP. Nikt nie rozumiał powodów. Publicyści byli zdezorientowani i rozczarowani. Ostrzegali, że to Dudzie nie pomoże. Piotr Semka z "Do Rzeczy" przypomniał nawet postać Adriana z „Ucha prezesa”

Po dramatycznym i pełnym napięcia oczekiwaniu prezydent Duda 6 marca 2020 podpisał w końcu ustawę przyznającą 2 mld złotych TVP. Postawił jednak warunek : odwołanie prezesa TVP Jacka Kurskiego – i Kurski został odwołany:

W „Salonie dziennikarskim” rano następnego dnia (7 marca) komentowali to prawicowi publicyści. W skrócie:

  • to błąd prezydenta – może zdemoblizować zwolenników;
  • Duda chciał pokazać, że ma kręgosłup – ale tylko sobie zaszkodził;
  • nikt nie podał powodu odwołania, to demoralizujące i stwarza wrażenie, że prezes PiS Jarosław Kaczyński traci kontrolę nad swoim ugrupowaniem;
  • prezes Kurski gwarantował poparcie dla Dudy w czasie kampanii wyborczej;
  • prezes Kurski był doskonałym prezesem, ponieważ „przywrócił pluralizm” w mediach, rzekomo zdominowanych przez lewicę i liberałów.

Cały program można obejrzeć tutaj.

Karnowski: rozgoryczenie, błąd

„Co się stało tak naprawdę?” – pytał dramatycznym głosem prowadzący Michał Karnowski („wPolityce.pl). „Stanowisko stracił Jacek Kurski, który przecież doprowadził do tego, że TVP zyskuje widzów, stała się nowoczesną stacją, dynamiczną. Patrząc z perspektywy zewnętrznej nie widać tu podstaw” – mówił Karnowski.

Piotr Semka („do Rzeczy”) doszukiwał się tutaj politycznej kalkulacji: „Andrzej Duda uznał, że Jacek Kurski odstrasza wyborców centrum” – komentował.

Semka: Duda jak Adrian

Semka – szukając racjonalnego podłoża decyzji Dudy – był jednak wobec niego bezwzględny. Porównał Dudę do Adriana, postaci z komediowego serialu „Ucho prezesa” – człowieka tchórzliwego, słabego i pozbawionego kręgosłupa. Według Semki „ta klisza (Adriana) gdzieś utkwiła prezydentowi z tyłu głowy i próbuje demonstrować w ten sposób”.

Krótko – prezydent chciał pokazać, że ma kręgosłup, i zrobił to w najgorszym możliwym momencie, szkodząc swojej kampanii.

Semka chwalił Kurskiego. „Za dużo było Zenka. Był jednak bardzo dobrym menedżerem. Nikt inny nie postawiłby TVP na nogi” – mówił. „Ta decyzja o wyrzuceniu Jacka Kurskiego zapadła moim zdaniem bez jakiejkolwiek wizji tego, kto miałby go zastąpić”. Wielokrotnie podczas programu wspominano, że ktokolwiek zastąpi Kurskiego, będzie musiał się długo uczyć zarządzania TVP.

„Moim zdaniem jest to decyzja, która per saldo panu prezydentowi zaszkodzi. Zawodzi ona dużą część jego twardego elektoratu, ale nie przysporzy mu zdecydowanych zwolenników” – komentował publicysta, dodając, że opozycja i tak naturalnie nie przestała krytykować PiS (i Dudy) za to, że 2 mld zł trafi na TVP, a nie na onkologię.

Semka uzupełniał także, iż konflikt oraz niejasne powody odwołania Kurskiego pokazują wyborcom narastający spór w obozie władzy.

„Jest nowe zjawisko w obozie PiS, kiedy przyglądałem się sztabowi wyborczemu. (…) Zrozumiałem, że to jest sytuacja, w której rozmaite frakcje dzielą strefy wpływów. To źle wpływa na działalność. Wyborca PiS może jedynie domyśleć, się, co się stało. Nie padło ani jedno zdanie, które tłumaczyłoby, dlaczego Jacek Kurski odchodzi. Powstało wrażenie jakiejś nieczytelnej gry, i to takiej, co tu ukrywać, w której wyraźne stanowisko Jarosława Kaczyńskiego, który był za Kurskim, przegrało. Wyborcy PiS mogą zastanawiać się, jaka jest nowa geografia wpływów. W środku kampanii urządzenie takiego show jest moim zdaniem niemądre”.

Potocki: dramatyczne konsekwencje, utrata elektoratu

„Konsekwencje tej decyzji mogą być bardzo poważne (…) Andrzej Duda w kampanii wyborczej straci więcej elektoratu tzw. etymologów odwiecznego marzenia o Polsce silnej i sprawiedliwej niż zyska” – mówił publicysta Andrzej Rafał Potocki.

OKO.press nie wie, co to jest „etymolog marzenia”, ale publicyście chodziło o zwolenników twardej prawicy.

„Ale ich raczej nie straci, bo one nie bardzo mają gdzie pójść. To jest racjonalna decyzja Dudy” – dodawał prowadzący Michał Karnowski. Obawiał się jednak o „rozedrganie” TVP w czasie kampanii.

Potocki przeczył mówiąc, że: „tego typu ruchy [jak odwołanie Kurskiego] demobilizują elektorat”. Komentował też, że początek kampanii nie był zbyt udany dla prezydenta.

„Nie zmienia się koni w czasie przeprawy przez rzekę” – mówił Potocki. W całej dyskusji było uderzające, że wszyscy jej uczestnicy traktowali TVP wprost nie jako nadawcę publicznego, ale narzędzie w kampanii wyborczej prezydenta Dudy – nie próbując nawet udawać, że TVP to neutralne medium.

Płużański: najważniejsze, że są pieniądze

„To, czego najbardziej się obawiałem, to zawetowania przez prezydenta owej rekompensaty dla mediów publicznych” – mówił publicysta TVP Tadeusz Płużański.

Podkreślał, że zawetowanie czy wysłanie do Trybunału Konstytucyjnego ustawy byłoby przyznaniem, że opozycja miała rację w sprawie onkologii – a to byłby jego zdaniem „wielki błąd”.

„Najistotniejszy punkt, żeby telewizja i radio głosiły swój przekaz” – mówił Płużański, znów przyznając, że główną misją TVP jest przede wszystkim budowanie poparcia dla PiS. Obawiał się, że część dziennikarzy TVP zacznie zmieniać propisowski front po odwołaniu Kurskiego. Ubolewał:

„Silny, charyzmatyczny prezes dawał ludziom pewność. Inaczej łatwo ulec presji, która kolonizuje (…) wszyscy pamiętamy lata 90. i 2000., kiedy wszyscy pisali to samo (…) nie było silnego medium konserwatywnego”.

Komplementów pod adresem odwołanego prezesa padło co niemiara – był to „sprawny menedżer”, człowiek „wielkiego formatu”, „silny człowiek”. Było jasne, że zebrani uważają odwołanie Kurskiego za błąd, który zemści się na kampanii Andrzeja Dudy.

Polska potrzebuje wolnych mediów.
Wykup Abonament na wolność słowa OKO.press

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Komentarze

  1. Roman Jaskulski

    Nie dziwi mnie ten płacz "chwastu" polskiego dziennikarstwa. Oto odszedł (choć to jeszcze według mnie nie jest przesądzone) człowiek, który wielu z nich pomógł powrócić z niebytu. Człowiek, z którym się dogadali i jakoś ustawili. A teraz przyjdzie jakiś nowy i trzeba będzie się na nowo układać. I może ktoś z nich nie znajdzie uznania w tym nowym rozdaniu…

    • Mateusz Głazowski

      Tak do końca nie wiadomo, czy ten "super menager" odszedł. Nasze wspólne pieniądze wpakowano w brudny interes a my możemy się tylko zastanawiać, czy dojdzie do zmiany szefa i z kurwizji trzeba będzie przemianować na coś równie obraźliwego.

  2. Andrzej Maciejewicz

    Te 2mld nie są dla TV. Trafia do wybranych za pośrednictwem TV. Wiele zależy od tego jak szybko nowy g szef zrozumie kto należy do wybranych. Będzie niezły zamęt. Jest nadzieja, że zaszkodzi Pad-alcowi w wyborach.

  3. Zenon Nowak

    Coraz bardziej realnie wygląda największa zmora Ukochanego Przywódcy : PiS bez Kaczyńskiego. Z bardzo małą zawartością K., z K. jako honorowym prezesem, ojcem założycielem, otoczonym powszechnym szacunkiem dziadzią-pradziadzią, szanownym emerytem bez żadnego udziału we władzy. Jaja z Kurskim pokazują, że w PiS dzie nastąpiła głęboka jakościowa zmiana. Samodierżawje Ukochanego Przywódcy wyparowało. Nie każdy jego rozkaz będzie wykonany, nie każdy foch będzie od teraz źródłem prawa. Banaś pokazał Ukochanemu wała, ale zdawało się, że to jest jednorazowa fluktuacja. Teraz już widać, że nie. Choć na razie brykają tylko ci co mają immuniteta. A na dodatek Duduś jest "kandydatem marzeń" więc trzeba w niego dalej inwestować. Zaraza już się nie da powstrzymać i zejdzie na niższe szczeble, będą stawać okoniem dotychczas suczo ulegli Kaczyńskiemu sędziowie, jakiś jeden czy drugi poseł… Nie żeby jakoś tak frontalnie i całkiem na udry, ale jakoś tak bokiem, półgębkiem i chyłkiem będą zaznaczać swój prezesosceptycyzm, przeczuwając, że za chwilę nastąpi pałacowa rewolucja i w dobrym tonie będzie wykazać się dowodami, że się tak do końca nie było niewolnikiem Ukochanego Przywódcy. A kto na jego miejsce? W despotii takiej jak PiS sprawa sukcesji z definicji nie jest uregulowana, sama myśl, że Ukochany może odejść, jest nie do pomyślenia. Nowego tyrana może wyłonić tylko sukcesyjna wojna pałacowa. Już raz taka wojna ocaliła Polskę, przed Mongołami. Może teraz też ocalejemy.

    • Marcin Gałązka

      Banaś to inna sprawa, Banasia zaatakowali chcieli usunąć. Nie dziwię się, że się broni i wyciąga nieprawidłowości … paradoksalnie kibicuję Banasiowi bo to własnie on może zawalić siatkę wzajemnych powiązań Kaczyńskiego. Prezes NIK może sobie już grać w otwarte karty reszta sitwy – nie. I każdy z aparatu władzy ma coś do ukrycia a co? Zapewne Prezes tylko wie … i Banaś

  4. Jerry Smerf

    \\\"Ciemny lud to kupi\\\"…
    Tak ta gnida gardziła pospólstwem.
    I wreszcie odeszła…
    Oby na zawsze. W niebyt!
    A czy jego żoneczka nadal będzie serdeczną przyjaciółką Doroty Gawryluk z TVPolsat?
    Ot, zagwozdka…

  5. Marcin Gałązka

    A ja uważam, że to było zagranie dokładnie zaplanowane niewykluczone, że na spotkaniu Kaczyński z Dudą omówili sobie takie działanie. Kaczyński udał, że mu zależy na Kurskim ale PAD by poprawić wizerunek odciąć się od marionetki w ręku prezesa będzie żądał dymisji Kurskiego i mu się uda!!! Więc mamy sytuację taką PAD ten uległy i bez charakteru notariusz PiS pokazał, że jako Prezydent jest w stanie przeforsować własne zdanie nawet ma własne zdanie i jest ono w opozycji do opinii Prezesa. Nawet wiarygodnie wyszło, teraz nikt nie zarzuci, że Kaczyński to dyktator faktycznie dzierżący całość władzy (przecież uległ woli PAD), teoretycznie Duda odzyskał władzę a uzurpator ją stracił … co więcej, tak jak PiS chciał tak zrobił, 2 mld pieniędzy podatnika sfinansowało propagandę, TVP nie musi nic ograniczać, wizerunki obu panów się poprawiły, marionetka mniej marionetkowy a dyktator mniej autorytarny – lepiej przecież nie trzeba wszystkie założenia zostały zrealizowane – majstersztyk!!!
    Kto stracił? Podatnik stracił swoje ciężko wypracowane pieniądze, chorzy na raka stracą życie, Kurski stracił posadę (dostanie inną) takich Kurskich PiS ma w bród więc posadę w TVPiS dostanie inny aparatczyk równie wierny i zaangażowany w krzewienie jedynie słusznej ideologii, jedynej słusznej partii. Gawiedź ma argument, że opozycja mówiąc o układach w PiSie kłamie, panowie zacierają ręce bo może się powiększy elektorat wyimaginowanego prezydenta, skoro stał się taki hardy to przecież podpisywanie każdego partyjnego gniota nie wynika ze spolegliwości a z dobrze przemyślanej decyzji w imieniu dobrze pojętego interesu Polski.
    A TVP? W zasadzie to wszystko jedno kto obejmie władzę upss, obejmie pensję prezesa TVPropaganda ja obstawiam np. panią Kotecką czyż nie nadaje się idealnie? Sprawdziła się już jako skuteczny PRowiec pana Z. chociaż może nie, bo pan Z. stałby się już chyba zbyt wszechmocny i zagrażałby dyktaturze Prezesa a tu chodzi o zachowanie status quo i pozorów zmian.

  6. Elżbieta Kwaśniak

    Semka raczył powiedzieć, że Kurski(…),, Był bardzo dobrym menadżerem. Nikt inny nie postawiłby TVP na nogi''.
    No to zerknijmy na fakty, jak to sobie radził ten mistrz zarządzania.
    Otóż(cytat za Money.pl) zaczęło się na przełomie 2017 i 2018 r. W ramach nowelizacji budżetu przyznano wtedy mediom publicznym 980 mln zł za "utracone wpływy abonamentowe z powodu ustawowych zwolnień z opłat" z poprzednich siedmiu lat. TVP przydzielono z tego aż 860 mln zł. W 2017 r. TVP z tej puli otrzymała 266,5 mln zł, a w 2018 roku – 593,5 mln zł.
    Rok później media publiczne dostały jeszcze więcej kroplówki – 1,26 mld zł rekompensaty za utracone w latach 2018-2019 wpływy abonamentowe. Znów największym wygranym okazał się Jacek Kurski – TVP zagarnęła z tego aż 1,12 mld.
    Ile z najnowszej, 2-miliardowej kroplówki, trafi do TVP? Jeśli tendencja się utrzyma, a wszystko na to wskazuje, to zdecydowaną większość. A więc cała pomoc "abonamentowa" dla TVP od państwa za rządów PiS będzie kosztować podatnika blisko 4 mld zł.
    Telewizja może nie tylko liczyć na rekompensaty, ale też na państwowe pożyczki. I tak w połowie 2017 r. TVP uzyskała 800 mln zł pożyczki z Funduszu Reprywatyzacyjnego, który wchodzi w skład Skarbu Państwa. Pieniądze miały trafiać do firmy do połowy 2019 roku.
    Hojność Skarbu Państwa okazała się jednak w tym przypadku nawet zbyt duża, jak na potrzeby telewizji. TVP wykorzystała ostatecznie 350 mln zł z tej puli. – Nie wzięliśmy całej dostępnej kwoty, nie skorzystaliśmy w pełni z drugiej transzy, ponieważ nie wymagała tego sytuacja finansowa – opowiadał serwisowi wirtualnemedia.pl Maciej Stanecki, ówczesny wiceprezes TVP.
    Pożyczka powinna być spłacona do 2023 roku''.
    I tak to wygląda, panie Semka . Takim to,,świetnym menadżerem'' okazał się Kurski.

  7. Ryszard Lewicki

    Mnie w tym programie zachwycił jeszcze poziom prawicowej żurnalistyki w wykonaniu Płużańskiego: "Wczoraj byłem w Gdowie, stamtąd właśnie pochodzi Kosiniak Kamysz, i wypatrywałem zoo, z którego wyrwał się ów Tygrys. No nie znalazłem tego zoo, natomiast mieszkańcy mają niezły ubaw z tego Tygrysa".
    Pominąwszy już poziom tej niesamowitej żenady, Płużański szukał nie tam, gdzie trzeba, bo z Gdowem związana jest jego żona Paulina, a Kosiniak z Bieniaszowicami i Krakowem.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!