28 września policjanci znaleźli przy uczestnikach blokady lubelskiego Marszu Równości „pojemniki z gazem połączone z petardą”. „Taka samoróbka w promieniu kilku metrów razi odłamkami i prowadzi do eksplozji bębenków usznych. W dalszej odległości może wywołać zawał, utratę świadomości, panikę” – mówi OKO.press były funkcjonariusz wydziału kryminalnego.

Uczestnicy homofobicznej blokady II Marszu Równości w Lublinie usiłowali przebić się przez kordon policji i zaatakować pokojowy, tęczowy pochód. Jak się okazało, mieli przy sobie materiały wybuchowe własnej roboty. Jak informuje lubelska „Wyborcza”, dwie spośród 38 zatrzymanych przez policję osób posiadały „pojemniki z gazem połączone z petardą”. OKO.press zapytało eksperta, jak groźna dla manifestujących mogła być detonacja bomb domowej roboty.

Homofobi, nacjonaliści i kibole rzucali w dziennikarzy puszkami i butelkami. Czterech mężczyzn napadło jednego z…

OKO.press 发布于 2019年10月1日周二

„Taka samoróbka, złożona z typowych elementów, wrzucona w środek zgromadzenia stanowi zagrożenie już nie dla zdrowia, ale dla życia. W promieniu kilku metrów razi odłamkami, a wybuch i fala uderzeniowa mogą prowadzić do eksplozji bębenków usznych” – komentuje dla OKO.press Ryszard Cichy, były funkcjonariusz służby dochodzeniowo-śledczej, autor książki o Milicji Obywatelskiej oraz powstawaniu polskiej mafii pt. Naprędce napisana historia (wyd. Znak, wkrótce ekranizowana).

II Marsz Równości w Lublinie

OKO.press 发布于 2019年9月28日周六

Cichy:

„W promieniu nawet kilkudziesięciu metrów możliwa jest reakcja układu krwionośnego zwana szokiem. Grozi to zawałem lub utratą świadomości. W takim promieniu rozprzestrzenia się też gaz z pojemnika. Dodatkowym elementem jest panika. Bez najmniejszej przesady można powiedzieć, że to śmiercionośne zjawisko, które odbiera ludziom zdolność oceny sytuacji i instynkt samozachowawczy”.

Ekspert porównuje działanie samoróbki do używanego przez antyterrorystów granatu huk-błysk, które mają zadanie zneutralizować cel, nie powodując poważnych obrażeń. Jednak domowa produkcja jest bardziej nieprzewidywalna i nie testowana pod kątem bezpieczeństwa.

Dzięki działaniom policji, która sprowadziła do Lublina posiłki z całego kraju, uczestnikom pokojowego Marszu Równości nic się nie stało. W zabezpieczeniu zgromadzenia użyto ciężkiego ekwipunku, miotaczy gazu oraz armatek wodnych. Obecni byli także funkcjonariusze wyposażeni w strzelby. Jak podaje lubelska komenda policji, homofobi rzucali w funkcjonariuszy m.in. kostką brukową. 

Wcześniej Marszu Równości zakazał prezydent Lublina Krzysztof Żuk (Platforma Obywatelska) ze względu m.in. na ryzyko zamieszek. Decyzję krytykował Rzecznik Praw Obywatelskich, a uchylił ją sąd z miażdżącym uzasadnieniem.

II Marsz Równości w Lublinie, 28 września 2019

OKO.press 发布于 2019年9月28日周六

Złożona z ok. setki osób kontrmanifestacja wykrzykiwała hasła takie jak „Lublin miastem bez dewiacji” czy „Zawsze i wszędzie policja j…a będzie”, odśpiewała też Rotę. Obecny był na niej mężczyzna z wytatuowanym na głowie symbolem niemieckiej partii nazistowskiej (tzw. Parteiadler), a także osoba w koszulce z krzyżem celtyckim, międzynarodowym symbolem rasistów używanym m.in. przez norweskich nazistów, obecnie zakazanym w Niemczech i Włoszech. Obok nich eksponowano banery Młodzieży Wszechpolskiej i walczącej z dostępem do legalnej aborcji fundacji PRO – Prawo do życia, która prowadzi homofobiczną kampanię pod hasłem „Stop pedofilii”.

Kontrmanifestanci atakowali również dziennikarzy dokumentujących blokadę. Dziennikarz obywatelski Michał Szymanderski-Pastryk, nagrywający dla strony Społeczna Inicjatywa Medialna, pierwotnie działający z Obywatelami RP, został celowo trafiony w twarz butelką. W kierunku reporterki Agaty Kubis, fotografującej wydarzenia dla OKO.press, jeden z homofobów rzucił puszką. Reporterka została zraniona w czoło. Dziennikarz Maciek Piasecki, nagrywający relację na żywo, został pobity przez grupę czterech osób, zniszczono mu także sprzęt do nagrywania.

Ataki na dziennikarzy potępił wysoki komisarz Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) ds. wolności mediów. Stanowisko potępiające agresję wydała też Helsińska Fundacja Praw Człowieka:

„Dziennikarze, którzy w obawie o własne bezpieczeństwo, będą powstrzymywali się od relacjonowania trudnych, niewygodnych lub budzących duże emocje tematów, nie będą w stanie w pełni realizować tej funkcji. Ucierpi na tym nie tylko ich prawo do rozpowszechniania informacji, ale przede wszystkim prawo opinii publicznej do ich otrzymywania”.

OKO obserwuje służby. Uważnie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. Dla OKO.press pisze o protestach, polityce ekonomicznej i wpływie gospodarki na życie każdego z nas. Debiutował w „Machinie”, publikował m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Dwutygodniku” i „VICE”.


Komentarze

Masz cynk?