Pojednania nie da się zbudować na prawdzie [WIDZĘ TO TAK]
Pułapką wpisaną w politykę pamięci uprawianą na poziomie rządowym jest konieczność synchronizowania dyskursów. Cudza pamięć musi być zgodna z naszą pamięcią, inaczej postrzegana jest jako zagrożenie, potwarz, uderzenie w fundament narodowej tożsamości – pisze historyk Piotr Osęka
„Jak Ukraińcy mogą być tak niewdzięczni i po tym wszystkim, co dla nich zrobiliśmy, wciąż czcić pamięć UPA?!” zachłystuje się oburzeniem polskim internet. Liderom opinii z Twittera wtórują politycy skuszeni wizją sondażowych zysków. Rodzą się sojusze ponad tradycyjnymi podziałami: Leszek Miller mówi jednym głosem z Karolem Nawrockim. Spirala emocji wiruje coraz szybciej, wciągając w otchłań nawet rozsądnych dotąd publicystów. Ci mniej rozsądni wprost porównują już Ukraińców do zwierząt. W komentarzach widać zwroty żywcem zaczerpnięte z języka rosyjskiej propagandy (nie będę cytował).
Erupcje pogardy i nienawiści (bądźmy sprawiedliwi: także po stronie ukraińskiej) na pewno są Moskwie na rękę, ale tłumaczenie ich manipulacjami FSB lub GRU wydaje się niestety nadmiernym optymizmem.
Na Łubiance prażą wiadra popcornu, nic więcej nie mają teraz do roboty.

Komentarze