"Rząd PiS chce budować elektrownię atomową, gdy w Europie Zachodniej od atomu się już odchodzi. Powód? Ekonomia, głupcze!" - napisał w OKO.press Piotr Trzaskowski. "To fałszywa teza" - twierdzi jego polemista Adam Błażowski. "Europa Zachodnia nie odchodzi od energetyki jądrowej, bo nie może tego uczynić. Powód? Klimat, głupcze!"

„Nowe elektrownie powstają dziś w Wielkiej Brytanii i Francji. Francja wycofała się z wcześniejszych (wyborczych) deklaracji Macrona, i nie będzie zmniejszał udziału energii jądrowej do 50 proc. miksu energetycznego. Nowe elektrownie stawiać będzie Finlandia (po ukończeniu opóźnionej Olkiluoto 3) , Czechy, Węgry, Rumunia i Słowacja. Szwecja wydała zgodę na budowę nowych reaktorów, gdy tylko będzie to potrzebne do zastąpienia starszych (które dostarczają im aż 50 proc. czystej energii elektrycznej, druga połówka to hydroenergia, Szwedzi mają dziś zdekarbonizowaną energetykę)” – pisze Adam Błażowski.


12 listopada opublikowaliśmy tekst Piotra Trzaskowskiego, publicysty specjalizującego się w energetyce i ochronie klimatu oraz działacza społecznego. Tekst bardzo krytyczny wobec pomysłu budowy w Polsce elektrowni atomowej. Już sam tytuł  „Atomowa studnia bez dna. Rząd PiS chce budować elektrownię atomową, gdy cały Zachód je zamyka” jednoznacznie definiował poglądy autora.

Trzaskowski pisał:” Decyzję o budowie elektrowni atomowej rząd ma podjąć do końca roku. Jeśli miałaby być pozytywna, to będzie to kolejna dziedzina, w której Polska pójdzie w przeciwną stronę niż UE. W Europie Zachodniej od atomu się już odchodzi. Powód? Ekonomia, głupcze!”

Tekst Piotra Trzaskowskiego wywołał ożywioną polemikę.

Publikujemy tekst Adama Błażowskiego*, eksperta i przedsiębiorcy z branży efektywności energetycznej, który dowodzi, że „podstawowa teza tekstu Piotra Trzaskowskiego jest fałszywa”.  Zdaniem Błażowskiego, „Europa Zachodnia nie odchodzi od energetyki jądrowej, bo nie może tego uczynić.  Powód? Klimat, głupcze!”

Ta debata na łamach OKO.press na temat przyszłości – lub jej braku – energetyki jądrowej w Polsce jest niezwykle gorąca i zajmująca. Zachęcamy do jej śledzenia. Wkrótce  opublikujemy odpowiedź Piotra Trzaskowskiego, który chce odnieść się do argumentów przytoczonych w tekście Adama Błażowskiego, a w szczególności do sposobu porównywania kosztów budowy nowych elektrowni, oraz do informacji o tym, że Europa pełna jest projektów nowych elektrowni atomowych.

Oto tekst Adam Błażowskiego


Europa Zachodnia nie odchodzi od energetyki jądrowej. Powód? Klimat, głupcze! (POLEMIKA)

Podstawowa teza tekstu Piotra Trzaskowskiego jest fałszywa. Europa Zachodnia NIE odchodzi od energetyki jądrowej, bo nie może tego uczynić.  Powód? Klimat, głupcze!

Liderzy i guzdrały dekarbonizacji energetyki. Źródło: electricitymap.org (13.11.2017)

Nowe elektrownie powstają dziś w Wielkiej Brytanii i Francji. Francja wycofała się z wcześniejszych (wyborczych) deklaracji Macrona, i NIE będzie zmniejszał udziału energii jądrowej do 50 proc. miksu energetycznego. Całkiem nowe elektrownie stawiać będzie Finlandia (po ukończeniu opóźnionej Olkiluoto 3) , Czechy, Węgry, Rumunia i Słowacja. Szwecja cofnęła „atomowy podatek” i wydała zgodę na budowę nowych reaktorów, gdy tylko będzie to potrzebne do zastąpienia starszych (które dostarczają im aż 50 proc. czystej energii elektrycznej, druga połówka to hydroenergia, Szwedzi mają dziś zdekarbonizowaną energetykę).

Mocno naciąganą jest też teza jakoby “Niemcom wychodziła” “demokracja energetyczna”.

Rząd Niemiec niedawno oświadczył, że cele redukcji emisji CO2 na rok 2020 nie będą najprawdopodobniej zrealizowane. Często obwinia się o ten stan wzrost transportu oraz populacji, ale prawdziwy powód to odejście od energetyki jądrowej, planowane ostatecznie na rok 2022.

W efekcie Niemcy mają dzisiaj energię elektryczną dwa razy droższą niż Francja (w detalu, ważny to fakt, który pominął Piotr Trzaskowski), emisje ogólne rosną trzeci rok z rzędu, a emisje CO2 na kWh są 10 razy wyższe niż we Francji. Projekt Energiewende kosztował ponad 220 mld dolarów, za tę kwotę można byłoby wybudować wiele reaktorów (nawet w cenach krytykowanych przez Piotra Trzaskowskiego) plus odnawialne źródła energii (OZE) i zrealizować dekarbonizację w modelu francuskim.

Zamiast tego w Niemczech od 2009 roku nie widać postępu w redukcji emisji CO2, ponieważ czysta energetyka jądrowa jest zastępowana przez miks OZE plus gaz ziemny, z węglową podstawą. OZE traktowane są priorytetowo, ale węglowe elektrownie, ustępując im miejsca, wciąż spalają węgiel, by zachować dyspozycyjność.

Cały projekt byłyby skuteczniejszy gdyby w pierwszej kolejności wyłączono elektrownie węglowe, energetyka jądrowa potrafi bowiem dostosowywać się do zmienności OZE (choć jest to niewskazane, gdy zależy nam tylko na ekonomii).

Tydzień 44 roku 2017, węgiel i gaz zastępują OZE. Co się stanie gdy po 2022 roku zabraknie czerwonej, „atomowej podstawy”? Źródło: Energy Charts Fraunhofer Institute

Czarę goryczy przelała w tamtym tygodniu rezygnacja koalicyjnych Zielonych z postulatu szybkiego odejścia od energetyki węglowej. To zdrada ich zielonego elektoratu, ale również surowa konsekwencja wcześniejszej bezrefleksyjnej polityki: teraz od węgla odejść się już w Niemczech po prostu tak łatwo nie da, nawet w 2040 roku. I tak, w 2018 powstanie nowa elektrownia węglowa Datteln 4 i będzie zasilać… Deutsche Bahn. Trzeba sporo odwagi, by taką sytuację nazywać “sukcesem”.

Piotr Trzaskowski słusznie powołuje się na naukę, szkoda jednak, że robi to wybiórczo.

W kwestiach zmian klimatu najlepszym źródłem wiedzy są raporty UN IPCC (ONZ-wski Panel skupiający naukowców badających zmiany klimatu). Niestety, wszystko wskazuje na to, że tylko pierwsza ich część (WG1) jest autorowi znana, bo w raportach o zapobieganiu zmianom klimatu (WG3) czytamy, że energia jądrowa jest “skutecznym” narzędziem mitygacji, szczególnie gdy (stosunkowo) niewielkimi inwestycjami możemy przedłużyć pracę obecnych siłowni.

Cytat z pierwszej strony raportu UN IPCC AR 4 WG II

To prawda: europejski kontynent nie jest dziś szczególnie przyjazny energetyce jądrowej. I prawdą jest, że projekty z nią związane są u nas (na własne życzenie) drogie, trwają dłużej niż planowano, i jest ich niewiele. Energetyka jądrowa musi się zmienić, albo umrze.

Jeśli jednak tak się stanie, to tym gorzej dla naszych dzieci i wnuków. Obyśmy nie musieli odpowiadać im, że “pisaliśmy teksty zniechęcające Polaków do czystej, bezpiecznej i taniej energetyki”, kiedy zapytają nas “co robiliśmy gdy była jeszcze szansa, by zapobiec globalnemu ociepleniu”.

Pod koniec drugiej dekady XXI w. nie można już twierdzić, że zależy nam na środowisku naturalnym, i jednocześnie zwalczać energetykę jądrową.

Jest to niemożliwe do obronienia zarówno na gruncie nauki jak i etyki i moralności.

Ps. Czytelników zachęcam do obserwowania ścieżki dekarbonizacji wybranej przez… Chiny. To tam walka ze zmianami klimatu jest dzisiaj brana najpoważniej i na serio. Reaktory atomowe czwartej generacji (z normami bezpieczeństwa skopiowanymi z Japonii po katastrofie z Fukushimy) są nadzieją nie tylko dla nas, ale też dla przyrody, którą dzisiaj katujemy węglem, gazem i ropą.

*Adam Błażowski jest inżynierem, przedsiębiorcą z branży efektywności energetycznej, współpracuje z Climate Knowledge and Innovation Community, europejskim publiczno-prywatnym partnerstwem dla innowacji dla klimatu. Jego poglądy są prywatne, i nie reprezentują poglądów partnerów lub organizacji z którymi współpracuje.


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym