Policjanci nawiedzają w domach i wzywają na przesłuchania osoby protestujące przed Sejmem 16 i 17 grudnia. Policja była u co najmniej kilkudziesięciu osób. Część z nich usłyszała zarzuty karne

Do Biura Interwencji Obywatelskiej Platformy Obywatelskiej w ciągu ostatnich trzech dni zgłosiło się kilkanaście osób. Wszyscy zostali przesłuchani przez policję w roli podejrzanych w związku z demonstracją w nocy z 16 na 17 grudnia 2016 przed Sejmem. Protest był reakcją na bezprawne wykluczenie z obrad posła PO Michała Szczerby i przeniesienie głosowania do Sali Kolumnowej. Demonstrujący zablokowali wtedy wszystkie drogi do Sejmu, uniemożliwiając wyjście posłom PiS.

„Przesłuchiwanych, którzy się do nas zgłosili, łączy to, że zostali spisani przed Sejmem 17 grudnia między godz. drugą a czwartą, są wzywani na komendy i policja stawia im podobne zarzuty” – mówi OKO.press pracownik Biura Platformy, który rozmawiał z protestującymi.

Według relacji jednej z osób szukających pomocy w Biurze policjanci odwiedzili ją w domu wieczorem i chcieli z miejsca zawieźć na przesłuchanie. Gdy odmówiła i poprosiła o inny termin, dostała wezwanie na godzinę ósmą rano następnego dnia. Inni opowiadali o wizytach policji wczesnym ranem.

Andrzej Halicki z PO na dzisiejszej (5 maja) konferencji zarzucił policji, że pozbawia w ten sposób przesłuchiwane osoby prawa do udziału obrońcy.

„Tak robiła milicja w PRL” – napisał wcześniej na Twitterze.

O policyjnych najściach donoszą OKO.press Obywatele RP. „Jedną z koleżanek policja odwiedziła o siódmej rano tylko po to, żeby ustalić, czy zgadzają się ich dane. Przy okazji pochwalili się imponującą wiedzą o jej sytuacji rodzinnej” – opowiada OKO.press Tadeusz Jakrzewski z Obywateli RP.

Policjanci mieli zdradzić przesłuchiwanym, że akcja obejmuje ponad sto osób i zleciła ją Komenda Główna Policji. Większość wzywana jest w roli świadków. Kilka osób jest podejrzewanych o naruszenie kodeksu karnego:

  • stosowanie przemocy w celu zmuszenia kogoś do działania lub jego zaniechania (art. 191 § 1. kodeksu karnego), za co grozi do 3 lat więzienia
  • i „wywieranie wpływu na czynności urzędowe” przemocą lub groźbą karalną (art. 224 § 1. kk) – też 3 lata.


Pozostali są podejrzewani o naruszenie kodeksu wykroczeń:

  • przewodniczenie zgromadzeniu po rozwiązaniu go (art. 52 § 1 pkt 3 kw), za co grozi areszt do 14 dni, kara ograniczenia wolności albo grzywna;
  • tamowanie ruchu na drodze (art. 90 kw), za grozi grzywna lub nagana.

Według posłów PO akcja policji rozpoczęła się kilka dni temu i ma na celu zastraszenie demonstrujących przed jutrzejszym (6 maja) Marszem Wolności organizowanym w Warszawie przez PO i KOD. Zdaniem Pawła Kasprzaka z Obywateli RP, przesłuchania trwają jednak regularnie od stycznia.



Na początku policja zajęła się przesłuchiwaniem osób, których wizerunki opublikowała na swoich stronach. Wszystkim ośmiu osobom, które zgłosiły się na policję, postawiono zarzuty, niektórym kilka na raz. Sześć osób usłyszało zarzut utrudniania krytyki prasowej (czyli przeszkadzanie reporterom TVP), jedna – zniewagi z wykorzystaniem środków masowego przekazu i jedna – naruszenia nietykalności cielesnej.

Andrzej Halicki przygotował interpelację skierowaną do odpowiedzialnego za policję ministra Mariusza Błaszczaka. Zadaje w niej pięć pytań:

1. Ile osób zostało wylegitymowanych w nocy z 16 na 17 grudnia 2016 roku w okolicach Sejmu RP?
2. W stosunku do jakiej części spośród osób wylegitymowanych tamtej nocy pod Sejmem RP postępowania prowadzi policja?
3. Kto wydał rozkaz, aby funkcjonariusze policji starali się osobiście odwiedzać oraz doprowadzać na przesłuchanie ww. sprawie?
4. Ile odnotowano przypadków doprowadzenia na przesłuchanie?
5. Ilu osobom postawiono zarzuty oraz na jakiej podstawie?

OKO.press te same pytania skierowało do rzecznika Stołecznej Komendy Policji.


Abonament na wolność słowa

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym