Policja wyłapuje na ulicy ludzi ubranych na czerwono, bo stanowią „potencjalne zagrożenie”. 140. miesięcznica smoleńska
Potoczyło się jak u Stanisława Barei w „Brunecie wieczorową porą”, wiadomo przecież, że „czerwony kapelusz jest zawsze podejrzany”.
Aktywiści Lotnej Brygady Opozycji zostali zatrzymani i otoczeni w drodze na legalnie zgłoszoną demonstrację. Druga, mniejsza grupa zdobyła gmach świątyni Westy w Ogrodzie Saskim i stamtąd przypomniała prezesowi Kaczyńskiemu wszystkie tradycyjne pytania i hasła skandowane w czasie miesięcznic smoleńskich. Pojawili się antyterroryści z alpinistycznym sprzętem, funkcjonariusze z psami, pirotechnicy i snajperzy. Siły policyjne były jeszcze większe niż zwykle. Prezesowi towarzyszyło pół rządu i parlamentarzyści PiS. Mimo nadgorliwości Policji i tym razem nie udało się nie usłyszeć „Gryzie cię sumienie?”
Komentarze