Na moich oczach policjanci łamią rękę jednej kobiecie, a drugiej naruszają nadgarstek. W ten sposób rozbijają blokadę marszu nacjonalistów. Wszystko rejestruje smartfon OKO.press. Interwencja policjantów jest brutalna - i zupełnie niepotrzebna, bo nacjonalistów i tak puszczają inną trasą. "Uczę się obsługi domu lewą ręką" - mówi nam poszkodowana

Jest środa 15 sierpnia 2018, kwadrans po 15:00. Relacjonuję na żywo demonstrację nacjonalistów z ONR i Młodzieży Wszechpolskiej pod hasłem „IV Marsz Zwycięstwa Rzeczypospolitej.” Ok. 150 osób, głównie (młodzi mężczyźni) z flagami maszeruje w asyście ogromnych oddziałów policji.

Gdy demonstracja skręca z Alei Jerozolimskich w Nowy Świat, zatrzymuje ją policja. Na ulicy siedzi blokada. Organizator mówi policjantom: „Nie zmienialiśmy nigdy trasy z takich powodów i nie zamierzamy”. „Momencik, dobrze” odpowiada policjant.

Marsz nie wchodzi jednak w Nowy Świat.

W blokadzie przy ul. Foksal biorą udział aktywiści i aktywistki z wielu opozycyjnych organizacji: Obywateli RP, Warszawskiego Strajku Kobiet, Odnowy, Inicjatywy Pracowniczej, Pracowniczej Demokracji, Queer Solidarni.

O 15:30 policjanci otaczają blokadę kordonem, wzywają do rozejścia się, ostrzegają, że użyją siły. Zaczynają szarpać demonstrantów. Ci łapią się za ręce. Funkcjonariusze w niebieskich rękawiczkach wyrywają jedną osobę po drugiej i znoszą je z ulicy. Wiele z nich to kobiety.

„Ratunku!” Zwichnięty nadgarstek Marty Bem

O 15:37 Policjanci rozrywają siedzące na ziemi kobiety, lewy nadgarstek Marty Bem – aktywistki ODnowy – wykręca się w nienaturalny sposób. „Ratunku!” krzyczy Marta.

Leży na ziemi z grymasem bólu, trzyma się za nadgarstek.

„Lekarza! Lekarza!” skanduje tłum. Po chwili, zamiast lekarza, zbliżają się policjanci. Potężny funkcjonariusz skinieniem głowy przyzywa kolegę.

Podchodzą do leżącej na ziemi Marty Bem, chwytają ją za uszkodzony nadgarstek i brutalnie ciągną po asfalcie. Aktywistka wydaje z siebie przeszywający wrzask, drugą ręką zakrywa usta.

Wszystko można zobaczyć na tym nagraniu OKO.press:

„To było absolutnie nieadekwatne użycie siły” – mówi OKO.press poszkodowana Marta Bem. „Normalnie jestem bardzo odporna na ból, ale tym razem był nie do zniesienia. Policjant ciągnął mnie za kontuzjowaną rękę. Na szczęście mam mocne kości i nie doszło do złamania”.

„Jedna z pań uskarżała się na ból ręki. To policjanci wezwali na miejsce pogotowie celem udzielania pomocy. Pogotowie nie stwierdziło żadnych urazów” – poinformowała policja „Wyborczą”.

Marta Bem: „Faktycznie prześwietlenie nie wykazało złamania. Ale ręka jest wciąż spuchnięta, jest siniak, boli. Idę na dalsze badania”.

Złamana ręka Justyny Butrymowicz

Dosłownie sekundy później policjanci zabierają się za Justynę Butrymowicz, aktywistkę Warszawskiego Strajku Kobiet.

Nagranie OKO.press nie jest tak wyraźne, ale widać moment, w którym policjant gwałtownie ciągnie Justynę za prawą rękę.

„Krzyczałam do policjanta, że boli mnie ręka, ale on wcale nie puszczał,  a nawet ciągnął jeszcze mocniej” – mówi OKO.press Justyna Butrymowicz.

„Ręka pękła w nadgarstku. Teraz uczę się obsługi domu lewą ręką”.

„Wyrwali mnie z blokady wraz z fragmentem baneru »Faszyzm Stop«. Ten fragment służył mi potem za temblak. Zachowałam go, będę miała pamiątkę” – dodaje.

Justyna Butrymowicz zamieszcza na Facebooku swoje zdjęcie w gipsie:

Justyna Butrymowicz, fot. prywatne

Zbędna interwencja: policja i tak puściła nacjonalistów bokiem

Jak okazuje się chwilę później, cała ta interwencja policji jest zupełnie zbyteczna. Kiedy używając „środków przymusu bezpośredniego” jedni funkcjonariusze rozbijają blokadę, drugi oddział przeprowadza nacjonalistów inną trasą – ul. Smolną i później Ordynackiej, omijając zablokowany kawałek Nowego Światu.

Brutalnie szarpanie blokujących, otoczonych szczelnym kordonem policji, niczemu więc nie służy. Można było po prostu poczekać, aż nacjonaliści przejdą Smolną i Ordynacką. Trudno nawet postawić im zarzut  z art. 12 Kodeksu Karnego:  „Kto przemocą lub groźbą bezprawną udaremnia przeprowadzenie odbywanego zgodnie z prawem zebrania, zgromadzenia lub pochodu albo takie zebranie, zgromadzenie lub pochód rozprasza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Dlaczego więc policja zdecydowała się użyć takiej siły i zaryzykować zdrowie demonstrantów?


Dziennikarz, filozof, kulturoznawca, doktorant na Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książki "Fluks. Wspólnota płynów ustrojowych" (PWN 2017). Zajmuje się współczesną filozofią polityczną.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym