Upadek rządu Jana Olszewskiego 4 czerwca 1992 roku to dla wielu polityków PiS wydarzenie ważniejsze od wyborów w czerwcu 1989 roku. Sugerował to prezes IPN, prezydent Duda odwiedził sędziwego byłego premiera, a historyk i eurodeputowany PiS Wojciech Roszkowski udzielił PAP wywiadu, w którym manipuluje historią upadku rządu

Oficjalna opowieść PiS o upadku rządu Jana Olszewskiego 4 czerwca 1992 r. brzmi tak: był to pierwszy rząd wyłoniony w prawdziwie wolnych wyborach, który upadł, ponieważ „siły starego porządku” — postkomuniści i sprzymierzona z nimi część opozycji, zwłaszcza Unia Demokratyczna i ówczesny prezydent Wałęsa — sprzymierzyły się przeciwko heroicznemu premierowi. Głównym powodem upadku rządu była próba lustracji dokonana przez Antoniego Macierewicza.

W tej wersji historii wymieszana jest — jak to często bywa — prawda z manipulacjami. Jest np. prawdą, że rząd Olszewskiego był pierwszym powołanym po całkowicie demokratycznych wyborach (powołano go w grudniu 1991 r.; wybory 1989 r., które przyniosły upadek komunizmu, nie były całkowicie wolne i demokratyczne, bowiem umowy Okrągłego Stołu gwarantowały większość w Sejmie partii komunistycznej i jej „przystawkom”).

Prawdą jest także, że bezpośrednim powodem upadku rządu Olszewskiego była ogłoszona przez Antoniego Macierewicza w Sejmie „lista agentów” — domniemanych tajnych współpracowników dawnej służby bezpieczeństwa pozostających na szczytach władzy.

Taką wersję wydarzeń pokazuje m.in. film „Nocna zmiana” (film Jacka Kurskiego, dzisiejszego szefa TVP z nadania PiS).

Tyle że jest ona niepełna — wydarzenia polityczne były znacznie bardziej skomplikowane.

Wersję oficjalną powtarza dziś w wywiadzie dla PAP historyk prof. Wojciech Roszkowski, eurodeputowany tej partii, autor powszechnie czytanej w podziemiu historii Polski (wydanej pod pseudonimem Andrzej Albert), a ostatnio autor i współautor takich dzieł jak „Repolonizacja Polski” oraz „Świat Chrystusa”.

Wywiad można przeczytać tutaj.

Roszkowski mówi m.in.:

„Wystarczył niewielki impuls, dość tajemnicza akcja Janusza Korwina-Mikke, który zażądał lustracji najwyższych władz. Minister Antoni Macierewicz przystąpił do realizacji tego postulatu. Zrobił to dość pośpiesznie i lista, która przedstawił była szokiem i zagrożeniem dla ugrupowań „nowego status quo”. W tym momencie doszło do wydarzeń, które dobrze pokazuje film „Nocna zmiana”, czyli gwałtowne, szybkie rozmowy zmierzające do obalenia rządu Olszewskiego”.

W całym tym fragmencie historykowi udaje się przemycić kilka manipulacji i półprawd. Po pierwsze — mówi, że ugrupowania tworzące rząd Olszewskiego „nie miały większości” przed wyborami, ale nie potrafi powiedzieć jasno, że cały rząd miał mniejszościowy charakter (a więc bardzo łatwo go było obalić). Jest to sprawa niewygodna, ale fundamentalna.

Roszkowski przemilcza także, że w momencie ogłoszenia przez Macierewicza domniemanej „listy agentów” (w części zresztą nieprawdziwej) w Sejmie był już złożony wniosek o wotum nieufności, a więc dni rządu i tak były policzone!



Warto przeczytać wybór komentarzy pisanych wówczas — w dniach upadku rządu — który przygotowałem w 2008 r. dla „Gazety Wyborczej”. Podkreślano, że rząd Olszewskiego był niesprawny, nie miał poparcia prezydenta, był skłócony (zgodnie z dobrą tradycją polskiej prawicy) ze wszystkimi, w tym ze wszystkimi potencjalnymi koalicjantami. Macierewicz oskarżył o współpracę z SB także urzędującego prezydenta Lecha Wałęsę (wówczas nie były znane świadectwa współpracy Wałęsy, które znalazły się w tzw. „teczce Kiszczaka” w 2016 r.).

Oto komentarz zamieszczony we „Wprost” 14 czerwca 1992 r.:

Późnym popołudniem w kuluarach Sejmu rozeszła się wiadomość, że w informacji o „zasobach archiwalnych” znalazło się również nazwisko Lecha Wałęsy. Na jego ripostę nie trzeba było długo czekać – prezydent przesłał oświadczenie, w którym roiło się od określeń: „sfingowane”, „polityczny szantaż”, „destabilizacja”, a w ślad za tym poszło żądanie natychmiastowej dymisji premiera. Wątpliwe, aby politycy z obozu Olszewskiego nie zdawali sobie sprawy, że brutalnie atakując wszystkich dookoła – od prezydenta, przez niedoszłych sojuszników (KPN, PSL) po lewicę postkomunistyczną – nie sprowokują równie gwałtownej reakcji. Prawdopodobne, że wypowiadając totalną wojnę wszystkim, obóz Jana Olszewskiego gra o całą pulę – o własny parlament, własny rząd, własny Belweder.

Faktycznie, krążyły wówczas także pogłoski o przygotowywanym przez Antoniego Macierewicza zamachu stanu (o tych domniemaniach pisał obszernie w OKO.press Michał Skuza – można to przeczytać tutaj). Według tej teorii ujawnienie tzw. „listy Macierewicza” miało na celu skompromitowanie Wałęsy, obezwładnienie opozycji parlamentarnej i przejęcie władzy przez obóz Olszewskiego.

Krótko mówiąc: legenda czystego i patriotycznego rządu Olszewskiego obalonego przez spisek sił postkomunistycznych jest całkowicie fałszywa. Rząd upadł z wielu powodów, ale najważniejszą z nich — i tego żadne spekulacje dotyczące motywów Wałęsy nie zmienią — był brak większości parlamentarnej.


OKO sprawdza, czy politycy mówią prawdę o historii.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!