Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej i jeden z najbardziej znienawidzonych przez PiS eurokratów, nagle jest traktowany neutralnie albo prawie życzliwie. OKO.press odtwarza wcześniejszy wizerunek Timmermansa, jako kreację zbiorową obozu władzy. Nie ma takiej obelgi, której by nie wymyślili

W wywiadzie dla portalu wPolityce.pl 17 kwietnia 2018 europoseł Karol Karski (PiS) mówił, że za zastosowaniem art. 7 wobec Polski – przewidującego możliwość sankcji za łamanie praworządności – zdecydowanie opowiada się tylko 9 z 27 państw członkowskich. Ich ambasadorowie napisali list do Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego KE, z apelem, aby nie wycofywał się z tej formy nacisku na rząd PiS.

Według Karskiego pierwszy (z trzech) etapów procedury przewidzianej w art 7. wymaga 22 głosów – których Komisji nie udało się zebrać. Nie jest tajemnicą, że rząd PiS ma poparcie Węgier Viktora Orbána, ale w ostatnich tygodniach dyplomacja RP czyniła bardzo silne zabiegi w innych stolicach unijnych, próbując pozyskać sojuszników. W mediach sprzyjających PiS pojawiły się później informacje, że to im się udało – wszczęciu procedury przewidzianej w art. 7 miały sprzeciwić się także m.in. trzy kraje bałtyckie, Czechy i Malta.

Karski traktuje sprawę jako załatwioną, a całą sytuację jako przegraną Komisji Europejskiej – tak poważną, że grożącą jej utratą twarzy.

„Od początku było wiadomo, że nie będzie sankcji wobec Polski (…) Rząd polski postanowił podać rękę Komisji Europejskiej, nie ma potrzeby, żeby musieli przełykać tę żabę samodzielnie”.

Jest to zadziwiająca wielkoduszność, a nawet życzliwość, zwłaszcza że politycy PiS mówili wcześniej przez dwa lata o Komisji i samym Timmermansie najgorsze rzeczy. Zrobiliśmy mały wybór tych opinii.

Timmermans był więc:

bezczelnym

„Bezczelność, która stała się smutną tradycją w wystąpieniach pana Timmermansa/ Pustosłowie, bo tam brakowało bardzo konkretnych odniesień do regulacji. Komisja Europejska nie ma żadnych prerogatyw, by badać zgodność prawa wewnętrznego państw członkowskich z konstytucją tego kraju. Kim jest pan Timmermans by stawiać Polsce ultimatum?” (poseł Łukasz Schreiber, PiS, TVP Info 27 lipca 2017).

butnym i pozbawionym podstawowej wiedzy

„To jest buta i brak podstawowej wiedzy na temat tego, co się w Polsce dzieje” (poseł Ireneusz Zyska, Wolni i Solidarni, TVP Info 27 lipca 2017). Nazwał go także „żandarmem europejskim”.

złowrogim lewakiem

„Pan przewodniczący Timmermans jest przedstawicielem holenderskiej partii pracy, czyli lewicy. Jest totalnie rozczarowany tym, że Polska jest jedynym z 28 krajów UE, gdzie lewicy w parlamencie nie ma. Otóż ten zawód, to rozczarowanie przekładały się na pewne emocje, stosunek Timmermansa do Polski” (europoseł Ryszard Czarnecki, PiS, TVP Info, 20 lutego 2017).

idącym na pasku George’a Sorosa

„Brak porozumienia dziś w Brukseli i negatywna opinia Timmermansa o polskich nowelizacjach (ws. ustaw związanych z reformą systemu sprawiedliwości – red.) może być wynikiem interwencji Sorosa” (b. minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, PiS, niezalezna.pl, 17 kwietnia 2018).

nerwowym i przyjmującym wszystko osobiście

„Komisarz Timmermans bardzo osobiście to przyjmuje. Wszystko wymyka mu się z rąk, bardzo jest podenerwowany i dlatego zareagował tak, jak zareagował (…) Jeden człowiek stawia się w roli oskarżyciela, sędziego, egzekutora; uważa, że wie co się dzieje w Polsce, jak to wygląda od strony prawnej” (europoseł Ryszard Legutko, PiS, TVP Info, 17 lutego 2017).

zachowującym się niedyplomatycznie

„Chciałbym zwrócić uwagę na takie trochę niedyplomatyczne, tak bym to nazwał, zachowanie pana Fransa Timmermansa. Przecież dyskusja na tym panelu dotyczyła zupełnie czegoś innego – przyszłości Unii Europejskiej” (rzecznik rządu Rafał Bochenek, TVP Info, 18 lutego 2017) – po konferencji w Monachium, na której Timmermans skrytykował rząd PiS.

chcącym być polskim premierem

„Mam wrażenie, że pan Timmermans chce być premierem Polski. To on chce decydować o tym, jak będą wyglądały reformy w Polsce” (poseł Dominik Tarczyński, PiS, portal wPolityce.pl, 15 listopada 2017).

mszczącym się za nieprzyjmowanie „nielegalnych imigrantów”

„Po trzecie: to, co zrobiła Komisja, to forma zemsty na Polsce i to jest najważniejsze. (…) Zemsty za niezgodę Polski na przyjmowanie nielegalnych imigrantów. To jest właśnie dzisiejsza decyzja. Ona nie ma nic wspólnego z prawem”. (poseł Dominik Tarczyński, PiS, TVP Info, 20 grudnia 2017).

„patrzącym z tezą”

„W mojej opinii Komisja Europejska patrzy jakby z zewnątrz z już przygotowaną tezą. A wystarczy przyjechać tutaj i nie rozmawiać tylko z określonymi grupami ludzi, tylko popytać zwykłych obywateli o stan sądownictwa w Polsce i o to czy wymaga on reformy. Takiej woli jednak nie ma”. (posłanka Izabela Kloc, PiS, niezalezna.pl, 20 grudnia 2017).

po prostu kłamiącym

„Bardzo wielu przedstawicieli instytucji europejskich mówi po prostu zwyczajnie nieprawdę o Polsce, oni kłamią” (prezydent Andrzej Duda, PiS, Polsat News, 20 grudnia 2017).

prowadzącym kampanię wymierzoną w rząd

„Decyzja KE o uruchomieniu art. 7 unijnego traktatu, wpisuje się w dwuletnią kampanię wymierzoną w polski rząd, wybrany w demokratycznych wyborach” (minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, „Nasz Dziennik”, 20 grudnia 2017)

po prostu antypolakiem.

„Antypolski całokształt” (Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, niezalezna.pl, 2 stycznia 2018).

Czy jednak faktycznie groźba sankcji wiszących nad Polską za łamanie praworządności została oddalona? O to OKO.press zapytało eksperta, prawnika dr Macieja Taborowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego. Powiedział nam:

Nałożenie sankcji z art. 7 było nierealistyczne. Sankcje są dopiero na trzecim etapie, a my jesteśmy przed pierwszym. Trzeci etap musi być osiągnięty po drugim, a drugi wymaga jednomyślności. Państwa członkowskie muszą jednomyślnie stwierdzić naruszenie wartości zapisanych w art. 2 traktatu europejskiego. Realistyczny był pierwszy etap, czyli stwierdzenie ryzyka naruszenia praworządności, który wymaga głosów 22 państw. Nawet jednak to nie wiązałoby się z żadnymi sankcjami. Sprzeciw Węgier zamknął więc jednoznacznie sprawę sankcji.

Co jest więc realnym zagrożeniem? Skargi składane w trybie art. 258 traktatu, takie, jakie zostały złożone w sprawie Puszczy Białowieskiej. Jeżeli wyrok europejskiego trybunału nie zostanie wykonany w konkretnej sprawie, może on nałożyć na Polskę kary pieniężne – jak zrobił w sprawie wycinki w Puszczy.

Karski miał więc rację, kiedy mówił, że sankcji wobec Polski nie będzie. Złość na Timmermansa była proporcjonalna do zagrożenia dla rządu PiS, oskarżonego o łamanie praworządności. Dziś rządzący czują się na tym froncie bezpieczniej i mogą nawet na złego lewicowego najemnika Sorosa spojrzeć nieco bardziej życzliwie.

Historyk i socjolog, profesor w Instytucie Studiów Politycznych PAN, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017).
W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym