Jerzy Sosnowski, popularny dziennikarz radiowej Trójki, jest jednym z 200 dziennikarzy wyrzuconych z mediów publicznych przez "dobrą zmianę". Zwolniono go, mimo że był szefem związku dziennikarzy Trójki, za „publiczną krytykę pracodawcy i podważanie kompetencji przełożonych". Po wygranej Sosnowski zapowiedział, że do "takiego" publicznego radia nie wróci

Jerzy Sosnowski w środę, 13 września 2017, wygrał w stołecznym sądzie pracy proces z Polskim Radiem. Jest pisarzem i był bardzo znanym i popularnym dziennikarzem radiowej „Trójki” (prowadził m.in. „Klub Trójki” i audycje kulturalne). Został zwolniony w marcu 2016 roku. Władze Polskiego Radia wypowiedziały mu umowę o pracę z powodu „publicznej krytyki pracodawcy i podważania kompetencji przełożonych, a w konsekwencji utraty zaufania”.

Sosnowski miał się także krytycznie wypowiadać na zebraniach o sytuacji w publicznym radiu i kompetencjach nowej dyrekcji. Owej dyrekcji nie spodobały się też jego wpisy na blogu oraz wypowiedzi dla prasy. Bo podkreślał w nich, że po przejęciu przez PiS władzy w kraju i mediach, nie musiało dojść do wymiany ludzi na kierowniczych stanowiskach w Programie III.

Władze Radia uznały, że Sosnowski zachował się nielojalnie wobec pracodawcy. Nie formułowano jednak wobec niego zastrzeżeń natury merytorycznej.



W pozwie przeciwko PR Sosnowski podkreślał, że miał prawo się wypowiadać o swoim pracodawcy jako dziennikarz, ale też jako związkowiec. Był przewodniczącym Związku Zawodowego Dziennikarzy i Pracowników Trzeciego Programu Polskiego Radia. Dlatego do procesu na jego prośbę przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

Rzecznik uznał, że sprawa ma istotne znaczenie dla wolności słowa i dopuszczalności krytyki pracodawcy, który jest publicznym nadawcą.

RPO argumentował, że prawo do krytyki pracodawcy ma zarówno pracownik, dziennikarz (może komentować ważne sprawy publiczne, w tym to, co dzieje się w państwowych mediach) , jak i szef związku zawodowego.

Zarzucił władzom Polskiego Radia, że przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę była zbyt ogólna. Nie wskazały, choć powinny, konkretnego powodu.



Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy uznał pozew Sosnowskiego za zasadny. Sędzia Sylwia Smolarczyk przyznała mu odszkodowanie w wysokości  22 tys. zł (równowartość trzech pensji).

„Przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę jest niekonkretna i ogólna” – podkreślała sędzia w uzasadnieniu orzeczenia.

Tłumaczyła, że w trakcie procesu pracodawca nie doprecyzował tej przyczyny, dlatego sąd nie analizował zasadności wypowiedzi dziennikarza oraz zarzutów podnoszonych wobec niego przez władze radia w trakcie procesu.

Wyrok jest nieprawomocny. Władze Polskiego Radia mogą się od niego odwołać.

Dziennikarz nie żądał w pozwie przywrócenia do pracy, bo – jak uzasadniał – w sytuacji jaka obecnie panuje w PR, nie widzi możliwości pracy tam. Zajął się pisaniem książek.

Z informacji Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że część zwolnionych z mediów publicznych dziennikarzy podpisała z byłymi pracodawcami ugody, rezygnując z procesów sądowych.


Dobry tekst. Dorzucam się do prawdy

lub wybierz tradycyjny przelew

Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym