160 osób, czyli trzon antyimigranckiej, nacjonalistycznej niemieckiej partii AFD miało przyjechać do Szczecina na partyjny zjazd. Po tym, jak polscy aktywiści zapowiedzieli protest, a o sprawie napisały lokalne media, hotel odwołał rezerwację i działacze AFD musieli zostać w domu. "AFD to skrajna nacjonalistyczna partia. Nie wyobrażam ich sobie w Szczecinie"

„Dowiedzieliśmy się w czwartek wieczorem (27 czerwca), że następnego dnia, po obradach Bundestagu 160 osób z AFD (Alternatywa dla Niemiec) – deputowani i partyjny aktyw – rusza do Polski. Zebraliśmy się błyskawicznie –  nasze koleżanki aktywistki z Berlina, polityczki z Niemiec i my ze Szczecina. Na początku nie wiedzieliśmy nawet, gdzie oni się zatrzymają. Zorganizowaliśmy wydarzenie na fb, niemieccy koledzy przesłali nam plakaty, żeby AFD powitać też w jęz. niemieckim. Mieliśmy 100 metrów czarnego materiału.

Była taka niesamowita ogólna mobilizacja, trochę się poczułam jak przy czarnych protestach” – mówi OKO.press Bogna Czałczyńska, jedna z organizatorek protestu, pełnomocniczka Kongresu Kobiet w Szczecinie.

Aktywiści poinformowali media lokalne, m.in. „Gazetę Wyborczą”. Dziennikarze zaczęli dopytywać zarząd hotelu Radisson (to tam ostatecznie mieli zatrzymać się politycy) i samo AFD. Z partii nie dostali żadnej odpowiedzi, ale sprawą zainteresował się zarząd hotelu. Jak podaje „Wyborcza”, Radisson Blu do piątku 28 czerwca nie wiedział, kim są goście.

„Robiło się coraz bardziej gorąco, prasa pisała, policja była w gotowości, my przygotowywaliśmy pikietę. W końcu hotel Radisson odwołał rezerwację. Tłumaczył to awarią piętra. Inne hotele albo nie miały miejsc, albo nie chciały przyjąć takich gości. W końcu dostaliśmy informację od policji, że wszystko odwołane.

Sukces. Rozwaliliśmy im imprezę, przygotowywaną od dawna”.

„Nie wyobrażam sobie”

Czałczyńska: „To swoisty chichot historii. Politykom niemieckiej skrajnie narodowej partii, wywalającej – póki co w sposób symboliczny – imigrantów z Niemiec wydawało się, że wygodniej będzie obradować w Polsce. Co oni myśleli? że to w Polsce znajdą sprzyjajacy politycznie klimat? unikną obywatelskich pikiet i demonstracji, jakie towarzyszą ich zjazdom w Niemczech? Jak to świadczy o wizerunku Polski? Uważam, że Szczecin uniknął skandalu i blamażu. Przy okazji pokazaliśmy co to znaczy obywatelska mobilizacja i oburzenie. Wiele osób było wielce zdziwionych tym pomysłem, ale też niesamowicie oburzonych, że miało dojść do jego realizacji. Polska powinna być wolna od ideologii nacjonalistycznych – również tych rodzimych manifestowanych u nas przez ONR. Mieliśmy dramatyczną przeszłość.

Od wielu lat pracujemy nad tym, by pogranicze było miejscem przyjaznym dla wszystkich. Wioski przygraniczne są polsko-niemieckie, zależy nam na dobrym sąsiedztwie. Budujemy dobre sąsiedztwo – i niech tak zostanie.

Wiem, jakie są skutki tolerowania takich partii czy organizacji. Uczestniczyłam kiedyś w spotkaniu w Locknitz z polską uchodźczynią polityczną z lat 80, Ewą Marią Slaską, dziennikarką, twórczynią salonu literackiego w Berlinie. Starsza pani, która ma za sobą bogate życia. W trakcie spotkania wtargnęła grupa niemieckich nacjonalistów z okrzykami „polskie świnie, polskie brudasy wypierdalać”. W 2015, gdy był kryzys uchodźczy, polscy i niemieccy nacjonaliści zjednoczyli się przeciw uchodźcom. Taka polsko-niemiecka przyjaźń w najgorszej wersji.

Cały świat migruje, nie można tego zatrzymać, że ludzie chcą wybrać sobie miejsce do życia, albo są do tego zmuszani przez wojny, cyz klimat. Możemy zareagować albo w sposób przemyślany, albo agresją i przemocą. Nie wyobrażam sobie, że wybierzemy to drugie.

Państwo powinno prowadzić politykę, która zapobiega budowaniu narracji wojennej, budowaniu wspólnoty zorientowanej na przemoc. Jeżeli jakaś grupa buduje wspólnotę na tym, żeby kogoś zniszczyć, upokorzyć, to mojej zgody na to nie ma.

Pewnych rzeczy robić nie można. To, że AFD chciała przyjechać do Polski było przekroczeniem pewnej umownej granicy”.

Szczecińska „Gazeta Wyborcza” podaje, że AFD wystąpi o odszkodowanie do hotelu Radisson Blu. Partia wydała na organizację spotkania w Szczecinie kilkadziesiąt tysięcy euro.


OKO pilnuje, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Masz cynk?