Czy to możliwe, żeby gratulować sprawcy zamachu terrorystycznego zamordowania 50 niewinnych ludzi? Możliwe w Polsce - wtedy, gdy ofiarami są muzułmanie. Masowo dali temu wyraz w ten weekend polscy nacjonaliści na Facebooku. O ofiarach piszą: zwierzęta, śmieci, świry

„Szacun dla gościa, w końcu role się odwróciły!” – takie komentarze można było przeczytać w polskim internecie pod postami o manifeście zamachowca, w którym ten wyjaśnił, czemu zaatakował niewinnych ludzi. Pojawiły się też wyznania, że „generalnie prawie każdy ma ochotę zrobić to samo”.

28-letni Australijczyk Brenton Tarrant w piątek 15 marca 2019 po południu wszedł do dwóch meczetów w Christchurch w Nowej Zelandii i zastrzelił 50 modlących się muzułmanów, a kolejnych 20 ranił.

Swój terrorystyczny atak transmitował na żywo na Facebooku (przez 17 minut, zanim FB przerwał transmisję), a wcześniej za pośrednictwem m.in. Twittera udostępnił 74-stronicowy manifest, w którym opisał m.in. dlaczego zaatakował. Jedną z podstawowych przyczyn miała być chęć odwetu za ataki terrorystyczne, do jakich wcześniej dochodziło w Europie.

Media społecznościowe zablokowały jego konta, blokowane jest również nagranie z zamachu – usuwają je wszystkie główne portale społecznościowe, z You Tube na czele, usuwane są także artykuły publikujące manifest Tarranta.

W Polsce w sobotę na kilku prawicowych portalach pojawiły się artykuły zawierające duże przetłumaczone fragmenty tego manifestu. Udostępniano je na Facebooku, ale FB je zablokował.

Terroryzm na żywo

To właśnie wtedy – a nie zaraz po zamachu – dało się zauważyć wielkie wzmożenie wśród polskiej skrajnej prawicy. Im bardziej blokowany był film i manifest, tym większe zainteresowanie budziły wśród nacjonalistów. Im więcej apeli pojawiało się w głównych mediach, by nie oglądać i nie czytać – tym bardziej rosła ciekawość zainteresowanych.

Szukano coraz bardziej egzotycznych portali, na których można umieścić nagranie z zamachu. Kolejny portal, kolejna blokada – i znów poszukiwanie takiego, który nie zablokuje treści. Same informacje o zamachu nie wywołały takiego ruchu w polskiej sieci jak blokowanie przekazu zamachowca.

„Im bardziej czegoś natychmiast zabraniamy, tym więcej osób za wszelką cenę próbuje to zdobyć” – pisał o tym w sobotę na Facebooku prof. Daniel Boćkowski, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego z Uniwersytetu w Białymstoku.

„Proszę zerknąć na to pobudzenie na stronach narodowców. Kopiujcie, wrzucajcie, szukajcie i dzielcie się, bo zaraz zabiorą. Gdyby nie akcja «zablokujcie», 90 proc. z nich nigdy by nie sięgnęła po ten PDF z manifestem. Stąd mój głęboki sceptycyzm na hasło – zablokujcie, bo tak lepiej. Czy innym jest video-transmisja ze zbrodni, która bezwzględnie powinna być blokowana przez szacunek dla ofiar i ich rodzin” – komentował prof. Boćkowski.

Patostreamerzy tak działają

Tarrantowi niewątpliwie chodziło nie tylko o zabicie ludzi, ale i o dotarcie do jak największej liczby osób ze swoim przekazem. Chciał być obserwowany, oglądany – i podziwiany. Można powiedzieć, że pod względem mechanizmu psychologicznego niewiele różnił się (poza oczywistą drastycznością działania) od patostreamerów, którzy transmitują na żywo swoje prywatne życie, a im bardziej nienormalne czy drastyczne są transmitowane treści, tym więcej widzów gromadzą.

Patostreamerzy potrafią m.in. pobić się przed kamerą, zaatakować swoją partnerkę, wyrzucać meble przez okno – wszystko po to, by skupić ludzką uwagę. Tarrant najwyraźniej także potrzebował publiczności podczas zamachu, w czasie którego zabijał niewinnych ludzi – a wszystko to uzasadnił pragnieniem odwetu za zamachy terrorystów muzułmańskich w Europie.

W manifeście opisał kraje, które odwiedził (w tym Polskę), by poznać historię walk religijnych, wymienił państwa dotknięte działaniami terrorystów. Bezpośrednim powodem jego zamachu miała być śmierć 11-letniej Ebby Åkerlund, Szwedki ze Sztokholmu, która zginęła w ataku terrorystycznym w kwietniu 2017 roku. Czyli – odwet, ale na żywo, przed kamerą, by wszyscy mogli to zobaczyć.

Kiedy człowiek zamienia się w mordercę…

Kiedy się okazało, że australijski terrorysta działał z przyczyn ideologicznych i odwetowych, a jego przekaz jest blokowany, zainteresowanie sprawą z antypodów zaczęło rosnąć wśród polskich nacjonalistów.

Apogeum przypadło na sobotnie popołudnie, kiedy do akcji namawiania, by przeczytać manifest zanim zniknie z sieci, włączył się portal polskich narodowców – Media Narodowe, a w ślad za nim popularny fanpage Marsz Niepodległości.

Setki reakcji i komentarzy, a wśród nich tylko nieliczne krytyczne wobec zamachowca. Dopiero następnego dnia admini fanpage’u usunęli część komentarzy, zmienili też treść swego wpisu na mniej zachęcającą do czytania manifestu. Pierwotnie wyglądał on tak:

Najbardziej radykalne komentarze pojawiały się nie na tym fanpage’u, lecz na innych, znacznie bardziej skrajnych. Większość dyskutujących niestety popierała działanie Brentona Tarranta. Opisując te reakcje tym razem nie będziemy pokazywać screenów wpisów – nie chcemy ich w ten sposób promować. Wszystkie są jednak w posiadaniu redakcji.

Jeden z pierwszych komentarzy to wpis Artura:

„Nie jestem fanem przemocy i nienawiści ale go kumam w 100 procentach. Ofiar szkoda jak zawsze ale to nic nie robienie w związku z islamskimi atakami i polityczna poprawność sprawia, że zwykły człowiek zamienia się w mordercę. (…) Generalnie prawie każdy ma ochotę tak zrobić”.

Artur zbiera 154 lajki.  Swoim komentarzem wpisuje się w kilka najpowszechniejszych typów reakcji:

  • po pierwsze: że choć nie popieram zamachu, to rozumiem zamachowca,
  • po drugie: winni są politycy, bo nic nie robią w związku z zamachami terrorystycznymi w Europie,
  • po trzecie: też mam ochotę tak zrobić.

Polski dwudziestolatek: „Też bym tak zrobił”

Każda z tych reakcji ma liczne odmiany. Najbardziej radykalne to te, których autorzy gratulują terroryście, wspierają go, a nawet twierdzą, że to samo trzeba zrobić w innych państwach. Niektórzy komentujący piszą to z anonimowych kont, ale inni posługują się własnymi kontami, po których łatwo ich zidentyfikować, przyjrzeć się, kim są.

Choćby Rafał, który tak komentuje post o manifeście Australijczyka:  „Szacuneczek mordo też bym tak zrobił. Jeb… te muzułmańskie ku… Nie dziwę się że gościowi jeb… jak słyszy że mordują i gwałcą jego rodaków a państwo nic z tym nie robi i ukrywa fakty brawo ty chciałbym go poznać i pogratulować mu osobiście!!!!”

Jaki jest Rafał? Zwyczajny. To dwudziestolatek. Mieszka w Gnieźnie, jego siostra w Niemczech. Lubi oglądać mecze piłki nożnej, słucha rapu, wiele piosenek zna na pamięć, w swoich wpisach chętnie cytuje ich słowa. Lubi grilla, pizzę i piwo. Normalny młody Polak. I tylko ten wpis adresowany do terrorysty: „Szacuneczek mordo tez bym tak zrobił”.

Piotr jest trochę starszy od Rafała. We wrześniu był ojcem chrzestnym na chrzcie syna swego brata. Sporo jeździ za granicę, lubi polskie morze. Mieszka w Otwocku, nie toleruje lewactwa. W sobotę pisze o zamachowcu: „Bardzo mądry facet! Uniewinnić! Niestety Europa jest w czarnej d… a władze tego burdelu nie widzą w tym szambie niczego złego”. Dostaje 50 lajków.

Wiktor: „Szkoda że nie wystrzelał sprzedajnych debili-polityków”. Pewnie wie, o czym mówi, bo z bronią ma do czynienia dosyć często. Na swoim profilu pokazuje zdjęcie ze sprzętem wojskowym, czasem w umundurowaniu polowym. Na rękawie munduru ma plakietkę Związku Strzeleckiego „Strzelec”. Wiktor jest na pewno po 50-tce, ale światopogląd ma taki sam jak 20-letni Rafał czy nieco starszy Piotr. Nienawidzi muzułmanów i Żydów. Oraz, jak widać, polityków.

Bezsilność: „winni są politycy, bo nic nie robią!”

Skąd to poparcie dla ataku terrorystycznego w Nowej Zelandii? W komentarzach, gdy obedrzemy je z nienawiści i prowokacyjnego tonu, widać przede wszystkim poczucie bezsilności i frustrację. A pod nimi – strach.

Lęk, połączony z niepewnością, że złe może zdarzyć się każdego dnia, wraz z poczuciem bezkarności sprawców oraz przekonaniem o braku skuteczności polityków, tworzą wybuchową mieszankę emocji. Ta na razie wybucha głównie w sieci.

Pisze Marek: „Klika waszyngtońsko-brukselska nie kuma czym jest islam i wręcz zaprasza tych ludzi a cierpimy my… narody z tradycją wieloletnią. (…) Bardzo rzeczowo wyraził się ten facio w Nowej Zelandii”.

Piotr: „A jak oni zamach robią za granicami swojego państwa to jest dobrze…? Wielki + (…) W zamachach przegrywamy minimum 1 do 20 ale lepsze JEDEN NIŻ ZERO!”

Marcin: „Ciekawe czy tak będziesz mówić jak muzułmanie zajmą już Europę i wprowadzą swoje prawa co jest tylko kwestią czasu.”

Maciej: „W tym przypadku 40 muzułmanów razy 60 niewinnych ludzi w metrze, sklepie, na koncercie… Moje zdanie to, że dobrze zrobił, ale zachodnie media sieją propagandę o wielkim zamachu, a jak we Francji strzelają te ciapate laleczki do niewinnych ludzi w sklepie to incydent… i nic w mediach”.

Maciej mieszka w Poznaniu. To kolejny dwudziestolatek, który lubi szybkie motocykle, polskie morze i dobre koncerty. Lubi też wojsko – na jednym ze zdjęć pozuje w kamizelce kuloodpornej z napisem POLAND i z karabinem. Nawet palec trzyma na spuście.

Nic nie wskazuje na to, żeby musiał się bać muzułmanów. Kiedy jednak koleżanka w komentarzach pod zdjęciem pyta go, czy „rozgląda się za ciapatymi z zachodu”, odpowiada: „Dokładnie tak!”.

Michał: „Wszystkie pretensje prosimy kierować do pani Merkelowej.(…) Winna jest polityka”.

Piotr: „Niedługo wszyscy będziemy musieli tak robić bo czarna zaraza się rozszerza a zachód nie może sobie z tym poradzić i sami na to pozwolili”.

Rasizm i dehumanizacja wszystkich muzułmanów

Część komentujących nie jest nawet przekonanych co do tego, że zabici byli niewinni. Ani – że to ludzie, których zabijać nie można. Dlaczego? Bo to muzułmanie. Wyraźnie widać stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, i to w maksymalnym zakresie. S

koro ataków w Europie dokonywali muzułmanie, to znaczy, że wszyscy wyznający islam ponoszą odpowiedzialność za te działania terrorystów. Wszyscy są winni. I właściwe jest – według części polskich nacjonalistów – że ponoszą za to karę.

Mati pyta: „To jak mamy się bronić przed tymi zwierzętami? Może słowem mamy się bronić?” – i atakuje osobę o innych poglądach: „Przez takich jak ty w europejskich krajach wiele dzieci już się nie pobawi na placu zabaw!”

Smok: „To są śmieci nie ludzi. Zobaczcie co się dzieje w UK tu mieszkam… Francja Szwecja… Przecież tych krajów nie ma już… Są muzułmańskie… To jest przykre bo ci ludzie nie szanują niczego i nikogo.”

Adam: „I dobrze zrobił, bo te świry wysadzają biała rasę w kosmos bez skrupułów!”

Ropson: „Też fajnie byłoby ich oskurować tak dla zasady dla innych muzułmanów”

Anonimowe konto Gtm: „U nas w Polsce tez trzeba podpalić te czarne brudne k… muzułmańskie.”

Mateusz: „Wybrał najbardziej radykalne rozwiązanie, ale chyba tylko takie argumenty mogą dotrzeć do najeźdźców. Moim zdaniem gości będzie miał naśladowców”

Rasizm kulturowy często łączy się tu z rasistowskim nastawieniem wobec osób o czarnym kolorze skóry. Muzułmanie okazują się być dla niektórych polskich nacjonalistów czarni. Choć nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością, pokazuje, jak głęboko w stereotypach osadzony jest wśród części Polaków obraz „ciapatego”: brudnego,  zwierzęcego i czarnego.

Odczłowieczanie innych

Wyraźnie w tej grupie Polaków  widać trwający proces dehumanizacji, odczłowieczania całej dużej grupy ludzi wyłącznie ze względu na ich religię. Kiedy w człowieku nie widzi się już osoby ludzkiej, a tylko zwierzę lub śmieć, dużo łatwiej przekroczyć zakazy moralne i zabijać – bo usuwa się przecież wtedy nie ludzi, lecz coś, co przeszkadza i utrudnia życie.

Wtedy z 50 ofiar zabitych w nowozelandzkim zamachu można zrobić nie warte współczucia przedmioty. A z ich usunięcia – bohaterski wyczyn.

Tak jak głoszący antysemickie tezy Polacy bronią się przed nazywaniem ich antysemitami twierdząc, że antysemityzmu w Polsce nie ma, tak samo narodowcy widzący w muzułmanach „czarne śmieci” oburzają się, gdy nazywa się ich rasistami.

Wśród dyskutujących na profilach narodowców byli też tacy, którzy protestowali, pisali: zło zawsze jest złem, nikogo nie wolno zabijać, religia katolicka zakazuje zabijania. Dostawali w zamian falę hejtu.

Niestety, wiele osób o poglądach nacjonalistycznych jest przekonanych, że zabijać można – jeśli ma się do tego podstawy. Oczywiście, najlepiej robić to w obronie własnej lub bliskich, również – w obronie kraju, ale obroną może być też atak, także bardzo odległy po względem lokalizacji bronionego terytorium – jeśli tylko jest sprawiedliwie wymierzony. A co jest sprawiedliwe? O tym decydują sami i nie potrzebują konsultacji.

„To nie zamachowiec, to PATRIOTA” – napisał o Brentonie Tarrancie Zbigniew. I zebrał całkiem sporo lajków.

Zachowano oryginalną pisownię komentarzy.


OKO pilnuje, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Kilka lat temu była dyrektorką biura białostockiego posła PO Roberta Tyszkiewicza. Dla OKO.press pisze jako autorka zewnętrzna.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!