Prawnicy osób, które miały być deportowane, dały znać Straży Granicznej, że ETPCz wstrzymuje tę decyzję. MSZ szybko przekazał to drogą formalną. A jednak trzy z dziewięciu osób zostały odesłane do Kabulu. SG twierdzi, że decyzje ETPCz nie dotarły na czas. Ale dodaje, że deportowana trójka figurowała w bazie osób niepożądanych. Jak było?
W piątek 10 kwietnia polska Straż Graniczna planowała deportację grupy dziewięciu osób z Afganistanu. Z tych dziewięciu osób trzy zostały ostatecznie deportowane do Kabulu. To działanie problematyczne z punktu widzenia prawa międzynarodowego — komentują prawnicy.
Opisywaliśmy to w OKO.press:
Teraz pytamy państwowe instytucje oraz ekspertów, jak mogło do tego dojść?
Kiedy Straż Graniczna dostała informacje o tzw. środkach tymczasowych (interim measures*), wydawanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz)?
'Poprosiliśmy o stanowiska i wypowiedzi w omawianej sprawie MSZ, MSWIA, SG, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz przedstawicieli kilku organizacji humanitarnych udzielających pomocy prawnej obcokrajowcom, w tym prawników, których klientów deportowano.
*Interim measures służą tymczasowemu wstrzymaniu deportacji. Mają charakter wiążący i służą zapobieganiu nieodwracalnym skutkom, takim jak deportacja do kraju potencjalnie niebezpiecznego. Bez wątpienia za taki kraj można uznać Afganistan. Rządzący tam Talibowie prześladują opozycję polityczną, a w tym roku wybuchła tam wojna z Pakistanem. Do połowy 2025 r. Polska – jak wiele innych państw – nie deportowała tam ludzi.
Z naszego dochodzenia wynika, że decyzje ETPCz o przyznaniu interim measures dziewięciorgu Afgańczykom zostały przekazane polskim władzom przed deportacją. Mimo to operację kontynuowano.
Co więcej – Straż Graniczna dowiedziała się o tym zarówno drogą oficjalną, z MSZ, i to przed wylotem samolotu, jak i wcześniej, od przedstawicieli prawnych osób przeznaczonych do deportacji.
Trudno więc tłumaczyć działania SG brakiem wiedzy, że deportowanym przysługiwała ochrona. Jest to rażące naruszenie prawa.
- Reprezentowaliśmy jedną z osób przeznaczoną dziś do deportacji. Otrzymała interim, który natychmiast przesłaliśmy do Komendy Głównej SG, na 1,5 godziny przed startem samolotu (który miał planowo startować o 16:00). Wcześniej SG była informowana o złożeniu wniosku do ETPC. Mimo to nasz klient został deportowany wraz z dwoma innymi osobami, które też miały wydane takie dokumenty — mówi OKO.press Anna Raab, radczyni prawna i przedstawicielka European Lawyers in Lesvos Poland.
Fundacja Instytut Państwa Prawa opublikowała na Facebooku komentarz: „Polska narusza decyzje Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, deportując do Afganistanu trzech mężczyzn, którzy nigdy nie zostali skazani za żadne przestępstwo w Polsce. Odmówiono im prawa do ubiegania się o ochronę międzynarodową. Decyzje w trybie reguły 39 (zapis regulaminu ETPCz o interim measures – red.) zostały przekazane polskiemu rządowi ponad 12 godzin temu. Mimo to operacja deportacyjna jest kontynuowana”.
Post uzupełnia nagranie Tomasza Sieniowa, który był obserwatorem deportacji i towarzyszył deportowanym w drodze do Kabulu. Nagranie powstało w Taszkiencie w Uzbekistanie, gdzie samolot zatrzymał się na tankowanie w nocy z 10 na 11 kwietnia.
Ze strony organizacji Podróżnych Ugościć otrzymaliśmy informacje, że dwóch podopiecznych stowarzyszenia zostało objętych interimami, a przedstawicielka organizacji złożyła w Straży Granicznej wniosek
Nie zatrzymało to deportacji.
Wojciech Brzozowski, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich: "To dziwna i bulwersująca sprawa. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciło się do Straży Granicznej jeszcze przed Wielkanocą, gdy dostaliśmy wiadomość o planowanej deportacji. Zwracałem też od początku uwagę, że deportowanie ludzi do Afganistanu zwłaszcza podczas konfliktu zbrojnego, to nie jest najszczęśliwszy pomysł.
Nie chcę nikogo podejrzewać o złą wolę, ale mam nieodparte wrażenie, że ktoś tu grał na zwłokę.
Straż Graniczna najpierw nie odpowiadała na nasze pismo, potem odpowiadała, ale tylko na część pytań. A gdy już zechciała podać nam kluczowe dane, było po wszystkim. Całą tę korespondencję, (po niezbędnej anonimizacji) zamieściliśmy na naszej stronie.
Chciałbym dodać jedno: misją Straży Granicznej nie jest wypychać z Polski jak najwięcej ludzi w jak najkrótszym czasie, tylko realizować zadania w ramach obowiązującego prawa. A środki tymczasowe wydawane przez ETPCz są dla Polski wiążące, czy się to nam podoba, czy nie.
Biuro RPO było – w sprawie jednego z deportowanej trójki Afgańczyków – jednym z odbiorców maila z godziny 14:20,
w którym pełnomocnik informował Straż Graniczną o przyznaniu interimu, zanim przekazał go MSZ.
Możemy tu potwierdzić, że SG została poinformowana przez zawodowego pełnomocnika przed otrzymaniem informacji od MSZ. W pozostałych dwóch sprawach nie mamy takiego potwierdzenia".
Kiedy pisaliśmy o sprawie 10 kwietnia, część zaangażowanych osób sugerowała, że być może powodem przymusowego wykonania decyzji powrotowych był zły przepływ informacji między polskimi instytucjami.
Procedura przyznawania środków ochronnych w dużym uproszczeniu polega na tym, że
Czy w przypadku trzech osób oficjalna informacja nie dotarła?
MSZ informuje, że średni czas obsługi każdego wniosku po wpłynięciu to 30 minut. Tyle trwa sprawdzenie pojedynczej, pilnej sprawy wraz z załącznikami przez wykwalifikowanego urzędnika i przekazanie informacji o niej innym instytucjom. W wypadku wniosku dla kilku osób czas wydłuża się do godziny.
Rzecznik MSZ: „W przypadku sześciu decyzji odebranych w dniach 9 i 10 kwietnia od momentu otrzymania decyzji za pomocą bezpiecznego łącza do ich przekazania Komendzie Głównej Straży Granicznej upłynęło od 20 do 40 minut w przypadku pojedynczych wniosków oraz ok. 60 minut w przypadku jednego łącznego wniosku czterech skarżących (sprawa 14306/26) – został on przekazany do Komendy Głównej Straży Granicznej o 12:37”.
Te cztery osoby, będące podopiecznymi Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, nie zostały deportowane.
„W przypadku trzech cudzoziemców, wobec których zostały zrealizowane ostateczne decyzje o zobowiązaniu do powrotu, informacje z ETPCz wpłynęły do MSZ w późniejszych godzinach i po czasie potrzebnym do obsługi takich wniosków zostały przekazane do Komendy Głównej SG. Od momentu wpłynięcia do przekazania każdego z tych trzech wniosków upłynęło standardowe 30 – 40 minut” – wylicza rzecznik.
„MSZ stawia sobie za cel, aby informacje były przekazywane do 30 minut od wpłynięcia dokumentów za pomocą e-transmisji. Czas ten konieczny jest na pobranie, selekcję, weryfikację otrzymanych materiałów oraz ich techniczne przesłanie. W MSZ została opracowana instrukcja wewnętrzna dla pracowników obsługujących kontakty z ETPC w tym zakresie. Procedury w analizowanym przypadku zostały dochowane, co potwierdza harmonogram wykonanych czynności” – pisze rzecznik.
Zapytaliśmy MSZ, SG i MSWiA o to, czy deportacja trzech Afgańczyków stanowiła naruszenie prawa przez polskie służby.
MSZ ostrożnie podkreśla, że interpretacja tego, czy do naruszenia doszło, czy nie, należy do ETPCz. Jednak Polska zobowiązana jest respektować środki ochronne wystawione przez Trybunał. Niezastosowanie się do tego (co zrobiła SG) może być naruszeniem prawa.
MSWiA i SG stanowczo odrzucają taką sugestię. Użyte w mailach sformułowania sugerują, że SG nie dostała informacji o interimach wobec deportowanych „na moment podjęcia czynności”.
SG twierdzi, że w ramach prowadzonych postępowań o zobowiązanie cudzoziemca do powrotu „każdorazowo podejmuje indywidualne rozstrzygnięcia, poprzedzone szczegółową analizą wszystkich okoliczności”.
MSWiA stwierdza z kolei, że przed deportacją „służby przeprowadziły analizę ryzyka, która nie wykazała zagrożeń dla osób transportowanych ani funkcjonariuszy”. Nie podano szczegółów takiej analizy.
Zapytaliśmy SG o konkretną podstawę otrzymania decyzji powrotowej trzech deportowanych osób oraz powód jej przymusowego wykonania.
SG wskazuje po prostu art. 302. ust. 1 ustawy o cudzoziemcach, który odwołuje się do nielegalnego wjazdu na teren Polski. W wypowiedzi Rzeczniczki SG pojawia się argument o „zagrożeniu dla bezpieczeństwa” lub statusie osoby „niepożądanej”, który miałby dotyczyć wydania decyzji powrotowej przynajmniej jednej z deportowanych osób, jednak nie jest on wskazany jako postawa prawna. Deportowani mieli „figurować w bazach danych jako osób niepożądanych na terytorium RP”.
W kontekście tej sprawy jest to szczególnie ciekawe, ponieważ wcześniej organizacje i prawnicy podkreślali, że deportowane osoby nie zostały skazane za żadne przestępstwa. Osobną sprawą jest, dlaczego na deportacje zdecydowano się właśnie teraz.
Sformułowanie o „figurowaniu w bazach danych jako osoba niepożądana” może oznaczać m.in.
Przywołany art. 329 ustawy o cudzoziemcach podaje trzy okoliczności przymusowego wykonania decyzji o powrocie:
Z wyjasnień rzeczniczki SG nie wynika, której z podstaw użyto.
Jak podkreślają prawnicy organizacji prawo-człowieczych, komunikat od SG może oznaczać, że
„Migracja została sztucznie wygenerowana i jest sterowana przez służby białoruskie i rosyjskie. Zapobiegamy zjawisku. Próby nielegalnego przekroczenia granicy charakteryzują się wysokim poziomem agresji; niejednokrotnie atakowane były polskie patrole – migranci strzelają z proc w stronę funkcjonariuszy i żołnierzy, rzucają kamieniami, butelkami, tlącymi się konarami, cegłami oraz kijami z przymocowanymi nożami i gwoździami” – czytamy w stanowisku.
Zapytaliśmy więc, czy deportowane osoby miały cokolwiek wspólnego z tak opisanymi aktami agresji lub brutalnymi przestępstwami.
Rzecznik MSWiA nie odpowiedział nam do momentu publikacji tekstu.
Radosław Tyburski, radca prawny ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej mówi nam: „Straż Graniczna dostała informację o interimach przez przedstawicieli prawnych, zanim przekazał ją MSZ. Jeśli urzędnik otrzymuje taką informację od przedstawiciela zawodu zaufania publicznego, radcy czy adwokata, powinien poczekać 15 czy 20 minut albo skontaktować się z przełożonym. Przed wykonaniem czynności funkcjonariusz ma obowiązek sprawdzić, czy nie ma przeszkód prawnych i czy informacja przekazana przez pełnomocnika jest prawdziwa. Gdyby tak się zachowano, nie doszłoby do deportacji, którą Polska naruszyła swoje zobowiązania”.
Inny prawnik, zajmujący się prawami człowieka, który chce pozostać anonimowy:
"Te trzy osoby zostały deportowane, bo taka była wola polityczna. Deportowano tych, w sprawie których MSZ przekazał wnioski na końcu, by potem tłumaczyć się tym, że nie można już wstrzymać rozpoczętych procedur. To absurd: interim jest wiążący w momencie wydania i przekazania stronie polskiej i to po jej stronie leży odpowiedzialność za komunikację.
Nie możemy uznać, że ochrona działa dopiero wtedy, kiedy dany funkcjonariusz odpowiedzialny na deportację przeczyta maila z MSZ. Zła komunikacja polskich służb nie może być wymówką dla otwartego ignorowania środków ochronnych ETPCz. Deportacja z 10 kwietnia 2026 została przeprowadzona z naruszeniem polskich zobowiązań międzynarodowych i należy o tym mówić głośno".
Działania polskiej Straży Granicznej zostały zauważone na arenie międzynarodowej. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy Michael O'Flaherty skierował w sprawie tej deportacji list do szefa MSWiA, Marcina Kierwińskiego. Do tego wykorzystano bardzo kosztowną formę deportacji, angażującą zespół osób i wojskowy samolot, aby przewieźć jedynie trzy osoby. Jednak przede wszystkim, poza aspektem prawnym należy pamiętać o etycznym aspekcie całej sprawy: deportowano trzy osoby do miejsca. gdzie grozi im nękanie, prześladowania lub śmierć.
Policja i służby
Uchodźcy i migranci
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
Straż Graniczna
deportacja
deportacje
ETPCz
Analityk Fundacji Kaleckiego, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z Partnerstwem Wschodnim
Analityk Fundacji Kaleckiego, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z Partnerstwem Wschodnim
Komentarze