"W 2017 r. 2/3 nowych miejsc w przemyśle w całej Unii Europejskiej powstało w Polsce. Zaczęto nas nazywać fabryką Europy" - mówił w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. Najnowsze dane Eurostatu pokazują, że to nieprawda. "Fabryką Europy" nazywamy nasz kraj głównie my sami, bo w rzeczywistości Polska wciąż jest średniej wielkości montownią

Mateusz Morawiecki w exposé przedstawił wizję przyszłej Polski jako przedsiębiorczego państwa, które inwestuje w przemysł i ma z tego wymierne korzyści: staje się jedną najbardziej rozwiniętych gospodarek. Wizję nakreśloną przez Morawieckiego – a w każdym razie sporą jej część – można by przyjąć z otwartymi ramionami. Entuzjazm studzi jednak fakt, że Morawiecki przedstawia ją tak, jakby dzięki rządom PiS-u spełniała się już w tej chwili, na naszych oczach. To gigantyczne nieporozumienie.


W 2017 r. 2/3 nowych miejsc w przemyśle w całej Unii Europejskiej powstało w Polsce. Zaczęto nas nazywać fabryką Europy

Mateusz Morawiecki, Sejm - 12/12/2017

Sejm

Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Po prostu. Dane mówią co innego


Polska jak reszta Europy Wschodniej

W grudniu 2017 roku Eurostat opublikował dane o zatrudnieniu w Unii Europejskiej w trzecim kwartale tego roku. Co statystyki mówią o polskiej gospodarce?

Najpełniejszy obraz uzyskamy, jeśli zestawimy poziom zatrudnienia z trzeciego kwartału 2017 z poziomem zatrudnienia dokładnie rok wcześniej. Zatrudnienie w Polsce wzrosło o 1,4 proc. licząc rok do roku. Czy to dużo? Na tle Europy: nie szczególnie. W całej Unii zatrudnienie wzrosło  o 1,8 proc.

Wzrost zatrudnienia w 3 kwartale liczony rok do roku. Polska zaznaczona na czerwono, UE na niebiesko. Źródło: Eurostat

Jesteśmy zatem poniżej średniej. Na ten słabszy wynik wpłynął przede wszystkim ostatni badany okres.

Okazuje się bowiem, że w stosunku do drugiego kwartału 2017 roku liczba zatrudnionych w Polsce… spadła o 0,3 proc. Polska jest jedynym obok Litwy państwem Unii Europejskiej, w którym poziom zatrudnienia spada. To trochę niepokojące dane, które słabo korespondują z hurraoptymizmem rządu.

A jak jest z zatrudnieniem w przemyśle, którym chwali się Morawiecki? Lepiej, ale nie tak wyjątkowo, jak chciałby to widzieć premier. W trzecim kwartale 2017 zatrudnienie w przemyśle wzrosło o 2,3 proc. rok do roku.

Wzrost zatrudnienia w przemyśle rok do roku w 3 kwartale 2017. Źródło: Eurostat

W zestawieniu z drugim kwartałem 2017 roku zatrudnienie w przemyśle spadło jednak o 1,5 proc., czyli więcej niż zatrudnienie w ogóle. Warto zaznaczyć, że Eurostat, licząc zmiany zatrudnienia kwartał do kwartału, koryguje wyniki o naturalne sezonowe zmiany poziomu zatrudnienia. Nie jest to więc kwestia zmiany pory roku.

Podobnie wypadamy w zatrudnieniu w sektorze wytwórczym (przemysł bez kopalń, produkcji energii itp.). Tutaj zatrudnienie w trzecim kwartale 2017 liczone roku do roku wzrosło o 3,5 proc., a Polska jest na siódmym miejscu w zestawieniu krajów UE. Największy wzrost – 4,7 proc – odnotowała Rumunia, a średnia europejska wyniosła 1,6 proc. Kraje naszego regionu generalnie są powyżej średniej europejskiej.

Sytuacja wygląda gorzej, jeśli spojrzymy na to, co zaczęło się dziać w drugiej połowie 2107 roku.

Zatrudnienie w wytwórstwie w 3 kwartale 2017 roku w porównaniu z 2 kwartałem. Polska na czerwono, UE na niebiesko. Źródło: Eurostat

Polska odnotowała największy spadek zatrudnienia w sektorze wytwórczym w całej UE.

Wzrosty i spadki zatrudnienia niewiele nam mówią o samej skali zatrudnienia na tle Europy. Tutaj pozycja Polski odpowiada z grubsza jej demografii z jednym zastrzeżeniem – przemysł w Polsce jest stosunkowo „pracochłonny”, bo generalnie nie jest zbyt zaawansowany technologicznie. Zatrudnieni w wytwórstwie w Polsce stanowią 10 proc. wszystkich zatrudnionych w tym sektorze w UE. Całkowita wartość polskiej produkcji przemysłowej jest już jednak mniejsza i wynosi 4 proc. całej produkcji UE.

Owszem, produkcja przemysłowa w Polsce od lat sukcesywnie rośnie.

Źródło: GUS

W październiku 2017 roku produkcja przemysłowa była o prawie 35 proc. większa w porównaniu z rokiem 2010. Polska nie odbiega tutaj od innych krajów naszego regionu: Estonii (wzrost o 47,6 proc), Rumunii (46,5 proc.), Łotwy (39 proc.), Węgier (32 proc) i Czech (26,7 proc.). Wyprzedają nas niektóre kraje zachodniej Europy (Irlandia, Luksemburg), ale trzeba pamiętać, że kontynent nie był równomiernie dotknięty kryzysem gospodarczym i akurat nasz kraj startował z nieco mniejszego dołka. W okresie między październikiem 2016 i październikiem 2017 produkcja przemysłowa również wzrosła i Polska znalazła się nawet w czołówce obok Irlandii, Słowenii i Rumunii. Przyczynił się do tego zwłaszcza bardzo dobry wynik Polski z pierwszych miesięcy 2017 roku.

Nic jednak nie wskazuje na to, że stajemy się „fabryką Europy”. Tak fabryką od lat są przede wszystkim Niemcy, na czym nasza gospodarka (w przeciwieństwie do np. greckiej czy hiszpańskiej) korzysta. Jesteśmy krajem, w którym ponad trzy miliony ludzi zatrudnionych jest do wytwarzania produktów o niezbyt wysokiej wartości dodanej. Według danych Banku Światowego wciąż np. eksportujemy relatywnie najmniej produktów wysokiej techniki w naszym regionie. Morawiecki zapowiada, że popchnie nasz kraj wyżej w globalnym łańcuchu produkcji, ale plany to plany, a nie rzeczywistość.

Polska „fabryką Europy” w Polsce

Czy mimo tego – całkiem dobrego, ale w żadnym wypadku nie zwalającego z nóg – obrazu rzeczywiście jesteśmy nazywani „fabryką Europy”? Wygląda na to, że głównie w polskim internecie. We wrześniu serwis Money.pl opublikował tekst pt. „Polska fabryką Europy. Dwie trzecie miejsc pracy w przemyśle powstaje u nas.” To komentarz do wzrostu zatrudnienia w przemyśle odnotowanego przez Eurostat w dwóch pierwszych kwartałach 2017 roku. Rzeczywiście, Polacy mieli się z czego cieszyć: zatrudnienie w przemyśle wzrosło w tamtym okresie odpowiednio o 2,1 i 1,5 proc. co było jednym z lepszych wyników w Europie.

Kłopot w przedstawianiu wzrostu liczby nowych miejsc pracy w danym państwie jako udziału we wzroście zatrudnienia na całym kontynencie polega na tym, że przy odpowiedniej konfiguracji wzrostów i spadków o wielu krajach jednocześnie można powiedzieć, że „dwie trzecie miejsc pracy” powstaje u nich. To nie przeszkodziło jednak prawicowym mediom powtórzyć informacji w formie sensacyjnych nagłówków. Sensacyjny nagłówek zamienił się potem w zdanie wypowiedziane przez premiera podczas expose. Morawiecki nie po raz pierwszy zresztą użył tego – delikatnie mówiąc – mocno nieścisłego faktu. Podczas debaty budżetowej w październiku 2017 roku przyszły premier mówił o tym, jak znakomicie działała „Strategia na rzecz odpowiedzialnego rozwoju” przez „ostatnie 12 miesięcy”:

„Komisarze Komisji Europejskiej, którzy mi to pokazywali nie mogli uwierzyć własnym oczom, ale sami takie dane wyprodukowali. Dwie trzecie wszystkich nowych miejsc pracy w przemyśle w UE powstało w Polsce” – zapewniał Morawiecki

Wypada się tylko cieszyć, że „komisarze Komisji Europejskiej” czytają polskie serwisy internetowe.

OKO pisze o polskiej gospodarce.
Wesprzesz nasze finanse?

Redaktor i dziennikarz OKO.press. Tłumacz literatury. Pisze o pracy, podatkach i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press