Zapasy węgla kamiennego przy kopalniach i w energetyce sięgają już niemal 13 mln ton, a pomimo tego polski surowiec wciąż jest dwa razy droższy od importowanego. Elektrownie produkują coraz mniej energii z węgla, coraz więcej prądu importujemy, a w dodatku zapotrzebowanie na energię elektryczną spada pierwszy raz od lat, m.in. ze względu na jej ceny

Pomimo kampanii wyborczej rząd nie zdecydował się dać górnikom podwyżek. Zarząd Polskiej Grupy Górniczej oraz  związki zawodowe podpisały 22 września 2019 porozumienie, na mocy którego pracownicy PGG dostaną tylko jednorazowy dodatek 860 zł.

Firmę będzie to kosztować wprawdzie 44 mln zł, ale w porównaniu z kwotą 400 mln zł, którą pochłonęłaby żądana przez związki podwyżka pensji o 12 proc., to niewiele.  Te 400 mln to niemal cały ubiegłoroczny zysk PGG. Związki i zarząd mają wrócić do rozmów już po wyborach, w listopadzie.

Przejadanie zysku byłoby ciężką głupotą, bo hossa ostatnich trzech lat na rynku węgla kamiennego, dzięki której państwowe kopalnie ponownie zaczęły zarabiać, właśnie się kończy.

Wyraźne już sygnały globalnego spowolnienia gospodarczego, coraz lepiej widoczne także w Polsce, sprawiają, że ceny węgla ostro pikują.

W czerwcu 2019 za tonę węgla w zachodnioeuropejskich portach Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia płacono niespełna 64 dol., podczas gdy w tym samym czasie ubiegłego roku jego wartość przekraczała 104 dol.

Stawki w bałtyckich portach, do których dopływa przede wszystkim rosyjski węgiel, są jeszcze niższe. W czerwcu wynosiły niespełna 46 dol./t i były o niemal 45 dolarów niższe niż rok wcześniej.

Tymczasem za węgiel na polskim rynku, należącym niemal w całości do firm kontrolowanych przez Skarb Państwa, przy porównywalnych parametrach trzeba by zapłacić ponad 80 dol./t „na bramie” kopalni na Śląsku.

Dwa lata temu PGG zmieniła zasady kontraktowania węgla dla energetyki. W części kontraktów zmieniono formuły oparte o światowe ceny węgla, ceny prądu i inflację na umowy długoterminowe ze stałą ceną.

Kopalnie nie zarabiają tak dużo, gdy ceny węgla na światowych rynkach idą w górę, ale też nie sprzedają węgla tak tanio, jak światowa konkurencja w czasach dekoniunktury. To zmniejsza szoki cenowe na polskim rynku, ale

ceny węgla dla spółek energetycznych zostały całkowicie oderwane od cen tego surowca na światowych rynkach.

Trwające od miesięcy spadki cen na Zachodzie wcale nie muszą się więc przełożyć na polski rynek. W dodatku chociaż import węgla przez elektrownie jest wciąż obłożony politycznym interdyktem, to jeśli „nożyce” między ceną surowca z importu i krajowego będą się rozwierać, to elektrownie znajdą sposób, żeby obniżyć koszty i jednak trochę tańszego węgla z importu kupić.

„W ten sposób obniżają wartość swoich aktywów. Przecież to energetyka jest głównym właścicielem PGG” – słyszymy od menedżerów związanych z górnictwem.

To prawda, ale energetyków to niespecjalnie wzrusza. Daje niestety o sobie znać „grzech pierworodny” inwestycji kapitałowej PGE, Enei, Energi i PGNiG w Polską Grupę Górniczą. Spółki te włożyły 1,2 mld zł w akcje PGG, ale

nie dostały żadnej kontroli właścicielskiej – wszystkie ważniejsze decyzje restrukturyzacyjne podejmowane są  bezpośrednio przez rząd, w dodatku tak, aby nie drażnić związków zawodowych.

W biznesplanie PGG zapisano, że energetyka dostanie 16 proc. zwrotu z zainwestowanego kapitału. Bardzo przyzwoity wskaźnik, tyle że trudno znaleźć energetyka, który w to wierzy…

Mniej prądu, więcej węgla na zwałach

Kolejnym problemem górnictwa jest spadek produkcji prądu z węgla. Porównajmy okres styczeń – sierpień 2018 i 2019 roku. Prądu z węgla kamiennego wyszło mniej o 2 TWh, czyli spadek o ponad 3 proc.

Jeszcze bardziej spadła produkcja z węgla brunatnego – o ponad 4 TWh, czyli 13 proc. Więcej prądu (o 1,7 TWh, czyli 23 proc.) dały za to wiatraki. Wzrósł też o ponad 2 TWh import energii, od początku roku przewaga importu nad eksportem sięga już 6 TWh.

Ale co najciekawsze, spada również zapotrzebowanie na prąd. Od 2015 roku rosło ono stabilnie o 1- 2 proc. rocznie wraz z pędzącą gospodarką. Ponieważ ceny prądu spadały, firmy nie miały motywacji do inwestycji w efektywność energetyczną.

W 2019 PKB nadal rośnie, ale gospodarka zużywa już 0,6 proc. mniej prądu. Prawdopodobnie głównym powodem jest właśnie wzrost cen. Podwyżki, które nadeszły od stycznia, wymusiły wreszcie oszczędności energii w przedsiębiorstwach. Spadek popytu na prąd oznacza oczywiście, że mniej węgla potrzebne jest w elektrowniach.

Wszystko to razem wzięte oznacza spory spadek popytu na węgiel. Spółki energetyczne, ratując sytuację, bo koszty węgla bezpośrednio przenoszą się przecież na ceny prądu dla odbiorców, obniżają odbiór węgla z polskich kopalń do minimów kontraktowych

W efekcie, chociaż wydobycie węgla wciąż maleje – tegoroczna średnia produkcja miesięczna niewiele przekracza 5,1 mln ton – najmniej od II wojny światowej, to jego zapasy na polskim rynku ponownie rosną. Na początku sierpnia przy kopalniach zalegało 4,5 mln ton węgla, a przy samych elektrowniach kolejnych 4,8 mln ton.

Łącznie w energetyce i górnictwie leżało 12,9 mln ton, a do tego należałoby doliczyć zapasy przy ciepłowniach miejskich i przemysłowych oraz na placach firm handlujących tym surowcem. Wystarczyłoby, aby pokryć blisko trzymiesięczne wydobycie w naszym kraju.

Wszystko wskazuje na to, że górnictwo czeka kolejna fala kryzysu, jaki zagląda mu w oczy cyklicznie od 30 lat. I wygląda na to, że kolejny rząd przespał okres prosperity.

Tekst ukazał się na portalu wysokienapiecie.pl

OKO pisze o polskiej gospodarce.
Wesprzesz nasze finanse?

Prawnik, ekonomista i dziennikarz. Jest absolwentem Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Kształcił się także na Uniwersytecie Warszawskim, Polskiej Akademii Nauk i Politechnice Warszawskiej. Pisze dla portalu WysokieNapiecie.pl. Wielokrotnie nagradzany za publikacje poświęcone energetyce wiatrowej (m.in. w 2017 roku został nagrodzony w konkursie "Dziennikarze dla klimatu" dzięki artykułowi „Na węglu świat się nie kończy. Zwłaszcza na Śląsku”).


Komentarze

  1. Andrzej Maciejewicz

    Nie ma co zwalac winy na 30 letni cykl koniunktury. Skąd go autor wyyrzssnął? To skutek nawarstwienia błędów popełnianych od 30 lat. Nienadążania za światowym postępem w energetyce. Podporządkowania górnictwa polityce a nie ekonomii.
    Autor jakoś nie zauważył, że za czasów władzy PO istniał cień szansy na uzdrowienie sytuacji. Jest wg mnie osobista wina premiera jej zaprzepaszczenie. Przypominam spory o rozbudowę elektrowni węglowych, markowanie energetyki atomowe, bajdy o zlożach gazu i gazyfikacji węgla, antyprywatyzacyjne porady Bieleckiego.

  2. Stanisław Sztuber

    W zasadzie jedyne kopalnie mogące konkurować cenowo z zagranicznym węglem to te z lubelskiego zagłębia i warte inwestować w następne bo są tam złoża w miarę dobrego węgla i jest go sporo. Wielką bolączką polskiego górnictwa jest jego "uzwiązkowienie" – gdzieś czytałem, że jest kopalnia, na której działa 46 związków zawodowych. To jest ogromny balast dla takiej firmy.
    Nie jest też tajemnicą dlaczego rosyjski węgiel jest tak konkurencyjny cenowo (jakościowo już mniej). Otóż Rosjanie nie liczą się z dewastacją środowiska i np węgiel kamienny wydobywają metodą odkrywkową, która w Europie jest wykorzystywana tylko przy wydobyciu węgla brunatnego i jest bardzo negatywna w oddziaływaniu na środowisko – np zanik rzeki Noteć na odcinku ok. 30 km w sąsiedztwie kopalni odkrywkowej.
    Jedynie słuszną, polską polityką w stosunku do pozyskiwania energii winno być stopniowe (rozłożone na kilkadziesiąt lat) odchodzenie od węgla i rozwój możliwości pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych.
    Niestety, jak w wielu innych dziedzinach i tu wiele napsuł pis. Wywalił parę rzeczy zrobionych już przez rząd PO-PSL, tylko dlatego, że to były przedsięwzięcia "onych". Kto wie czy też nie będziemy płacili olbrzymiego odszkodowania za wycofanie się z umów w sprawie farm wiatrowych – nie sądzę by Amerykanie odpuścili, szczególnie biorąc pod uwagę "klęczącą" politykę pis wobec USA. W sumie perspektywy wyglądają niewesoło.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!