Posłanka Anna Zalewska krytykuje minister Annę Zalewską
Posłanka Anna Zalewska apelowała do MEN, by nie łączyć gimnazjów ze szkołami podstawowymi. Pani minister Anna Zalewska odrzuca jej argumenty
Nauczyciele uskarżają się na... akcje reorganizacyjne łączenia szkół, w szczególności podstawowych z gimnazjami... skoncentrowanie w jednej placówce dzieci i młodzieży prowadzić będzie nie tylko do ˝przeludnienia˝, ale też wzrostu zachowań agresywnych
Jak mówi program PiS: „Oczywiste jest i to, że wprowadzenie gimnazjów okazało się błędem. Koncepcja gimnazjów nie była przemyślana. Nie przewidziano ani poważnych problemów wychowawczych, ani kłopotów w programach nauczania (...)”.
Teza o kłopotach wychowawczych, agresji i trudnym wieku gimnazjalistów była jednym z głównych argumentów, że gimnazja należy zlikwidować. Posłowie PiS powtarzali, że "szkoły gimnazjalne wysunęły się na czoło w niechlubnym rankingu przestępczości szkolnej, przeganiając w tym względzie szkoły zawodowe". Ignorowano badania, które wskazują, że więcej przemocy i innych patologii jest w szkołach podstawowych.
W opinii wielu nauczycieli/lek gimnazjów dorobiły się one skutecznych metod wychowawczych i nauczyły postępować z młodzieżą w okresie burzy hormonów. Powrót 15-latków do podstawówek (zwanych teraz szkołami powszechnymi) może więc utrudnić szkołom rozwiązywanie problemów wychowawczych i sprawi, że pojawią się nowe.
Z takich właśnie powodów nauczycielki/le, o których wspomina w interpelacji posłanka Zalewska, "uskarżali się" na łączenie podstawówek z gimnazjami. A teraz wprowadza to jako uniwersalną zasadę.
"Oku” wydaje się, że miała rację wtedy, a nie teraz.

Komentarze