O senatorze Waldemarze Bonkowskim zrobiło się głośno kiedy w Senacie porównał kulturę arabską do "chlewu i kiły". Jednak jego upodobanie do dyskryminowania ma dłuższą historię. W 2015 roku mówił: "ja nie obrażam nikogo, ja tylko nawołuję, żeby zboczeńców zamykać"

„Jest syf, kiła i mogiła. Tych ludzi nie da się ucywilizować!”, tak senator Waldemar Bonkowski wspominał swoje podróże do Jordanii i Egiptu. O tych wypowiedziach stało się głośno, ale OKO.press przypomina też wcześniejsze osiągnięcia polityka PiS, który bije na głowę nawet posłankę Pawłowicz. Chyba w całym parlamencie nie dorównuje mu nikt.

„Polska ma być polska”

„Nie chcę tu obrazić polskich chlewni, mówiąc, że to jest tak, jakbyście z salonu weszli do chlewa, bo w chlewach polskich jest czysto, jest porządek. Jeśli uważacie, że ci ludzie są nas w stanie ubogacić kulturowo, to ja współczuję. Ja myślę, że

Opatrzność Boska nad Polską czuwała, że Prawo i Sprawiedliwość przejęło rządy, bo wy byście nam tutaj zafundowali piekło, gdybyście wpuścili tę „kulturę”.

Oni nawet nie dadzą się zintegrować, bo im religia nie pozwala na to, żeby oni się z nami integrowali. Ja byłem tam kilka lat temu i byłem teraz – myślałem, że coś się polepszyło, a tam jest jeszcze gorzej, jest brud, brud i brud. A nawet powiem kolokwialnie: jest syf, kiła i mogiła. Tych ludzi nie da się ucywilizować!”, mówił podczas ostatniego posiedzenia Senatu Waldemar Bonkowski.

Podczas poprzedniej debaty senackiej o uchodźcach, w październiku 2016 roku, stwierdził wprost: „Polska ma być polska”. Gdy inni senatorzy powoływali się na chrześcijańskie miłosierdzie w kwestii przyjmowania uchodźców, Bonkowski uporał się z nim szybko: „Ja to poczytuję za jakąś hipokryzję, bo tu cały czas mówicie ewangelicznie, że chrześcijanie itd.

Nigdzie w Ewangelii nie jest napisane, że chrześcijanin ma być frajerem”.

Bonkowski w parlamencie – od razu w Senacie – znalazł się w 2015 roku. Wcześniej kandydował, ale bez powodzenia. W 2006 roku został radnym sejmiku pomorskiego. Kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi w 2010 roku stracił mandat – sąd skazał go za podżeganie do poświadczenia nieprawdy. Do sejmiku wrócił w 2014 – na krótko, bo rok później uzyskał 60 596 głosów w wyborach parlamentarnych.

„Homoseksualna gangrena”

W obrażaniu, szczuciu i dyskryminowaniu senator Bonkowski ma wprawę jeszcze z czasów przedparlamentarnych. Jego głównymi wrogami są uchodźcy, osoby homoseksualne i „komuniści”. I „syf”. Okazuje się, że nie tylko uchodźcy są nim „zarażeni”:

„Dziś lesby-geje, jutro zoofile – kto pojutrze? To nie demokracja – to syfilizacja!!! Dewiantów trzeba leczyć, a zboczeńców izolować (…) sodomie i gomorze mówimy NIE!!! Nie pozwólmy homoseksualnej gangrenie (…) ześwinić Polskę!!!”, taki transparent zawisł w 2006 roku na budynku, gdzie mieściło się biuro PiS w Kościerzynie. Jak donoszą media, Waldemar Bonkowski sam wyklejał litery i – oczywiście sam – wymyślił hasło. Podobnych transparentów ma już w domu 100 – większość przeciwko PO.

Na jednym ze swoich banerów Bonkowski zamieścił portret Josefa Mengele, pod nim zdjęcie Ewy Kopacz z podpisem „Plan B. Biologiczna zagłada narodu przez…”.

W 2016 roku przyszedł na paradę równości w Gdańsku tylko po to, by wykrzykiwać: „Pedałować, szybciej”. I cieszyć się, że „jak uchodźcy przyjdą to ich wszystkich wyrżną w pień”. I wykonywać dziwne ruchy:

(Przepraszamy za tytuł filmu – nie pochodzi od redakcji, a nie mogliśmy znaleźć innego, który pokazywałby tę scenę)

„Ubeckie wdowy”

W lipcu 2017 roku, podczas posiedzenia Senatu wyzwał protestujących pod Sejmem od „ubeckich wdów”: „Powiem wam o jeszcze jednej rzeczy. Jestem niesamowicie zdumiony… Ja obserwuję, kto tam chodzi na te demonstracje. Tam chodzą stare upiory bolszewickie, ubeckie wdowy chodzą…”. Na tym samym posiedzeniu Senatu twierdził, że opozycja to „sługusy moskiewskie”.

W rozmowie z portalem vice.pl Bonkowski stwierdził: „Eufemizmów nie używam. Mówię normalnym, kolokwialnym językiem zrozumiałym dla wszystkich. Mój język nie jest napastliwy i nie jest obraźliwy. Nie było w tym tekście, jaki wywiesiłem na sesji Rady Miasta Gdańska, żadnego obraźliwego słowa o ludziach odmiennej orientacji. Ja tylko zaapelowałem: dewiantów trzeba leczyć, a zboczeńców izolować, zamykać. Normalny człowiek, czy nawet o orientacji pedofilskiej nie powinien się obnosić ze swoją seksualnością”.

Na pytanie, czy słowa o osobach homoseksualnych nie były jednak obraźliwe, powiedział: „Trzeba po prostu nie kierować się emocjami i spokojnie przeczytać mój apel. Owszem, nie bawię się w tzn. poprawność polityczną, ale nie chciałem nikogo urazić. Po prostu nazywam rzeczy po imieniu – tak, by było to dla każdego zrozumiałe. Ja się nie odnoszę do ludzi przejawiających homoseksualne skłonności, tylko do zjawiska. Jeśli piętnuje, to obrazoburcze zachowania”.


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!