W czwartek 1 lutego założyliśmy się w redakcji OKO.press: jak międzynarodowa awantura wokół nowelizacji ustawy o IPN wpłynie na notowania partii rządzącej. Zapytaliśmy też o to czytelników. Zarówno redakcja OKO.press, jak i nasi internauci w przytłaczającej większość uważają, że na konflikcie PiS zyska. Czekamy na wyniki pierwszych sondaży

Zapytaliśmy też czytelników na Facebooku: „Notowania PiS po awanturze z USA i Izraelem wzrosną czy spadną? W redakcji się założyliśmy i czekamy na wyniki sondaży. A Wy, jak sądzicie? (chodzi o sondaż przeprowadzany najwcześniej od 1 lutego, porównanie z poprzednim tego samego ośrodka). Głosowanie trwa dobę!” W głosowaniu wzięło udział 3,3 tys. osób.

A wyniki:

68 proc.: Notowania PiS wzrosną
32 proc.: Notowania PiS spadną

Jakie są argumenty obu stron? Oto krótka analiza:

Dlaczego PiS może zyskać poparcie? Murem za Polską

PiS może zyskać, bo Polacy chętnie kupią narrację, w której są przedstawiani jako ofiary. „Jesteśmy prześladowani przez obce siły”. „Otaczają nas wrogowie”. „Nie szanują nas i naszej historii”. Następuje zjednoczenie wokół tych, którzy będą nas bronić, syndrom oblężonej twierdzy. Zostają uruchomione wielkie pojęcia: „narodowa duma”, „honor narodowy”.

Do takich właśnie emocji odwołuje się np. była premier Beata Szydło: „ważne, czy bronisz Polski”, „Polska – nasz wspólny obowiązek”. Nie chodzi o prawdę historyczną, tylko o dobro kraju.


Ujawnią się kompleksy. Ujawni się też mniej lub bardziej skrywany antysemityzm.

Jeśli PiS sprawnie poprowadzi narrację o tym, że chodzi o obronę Polski, może przemówić do osób z centrum. Pamiętajmy, że ustawie o IPN nie sprzeciwiła się liberalna, parlamentarna opozycja. Narracja o „polskich obozach” działa jak moralny szantaż, któremu ulegają również osoby o umiarkowanych poglądach.

Taką opinię podziela m.in. Michał Sutowski z Krytyki Politycznej: „Wzrośnie, wzrośnie. Stoimy murem za atakowanym rządem. Nie będzie wiadomo kto pluł nam w twarz ni ustaw nam przepisywał”.

Jednocześnie PiS może zyskać lub aktywować radykalny elektorat Ruchu Narodowego czy Kukiza. „Wystarczy spojrzeć na badania dotyczące współczesnych spiskowych teorii na temat Żydów, czy wręcz przekonania, że porywali dzieci na macę, by nie liczyć na to, że im spadnie” – skomentował publicysta Ignacy Dudkiewicz z „Magazynu Kontakt”.

Jak pisaliśmy niedawno, badania pokazują, że w Polsce rosną postawy jawnie antysemickie. Aż 34 proc. Polek i Polaków nie uważa Żydów za w pełni ludzi.

Dlaczego PiS może stracić poparcie? Powtórka z 27:1

Wyborcy mogą odsunąć się od PiS, jeśli okaże się, że partia wywołała nie awanturę, ale międzynarodową katastrofę. Jest jeden taki przykład z historii rządów Zjednoczonej Prawicy. To powtórny wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej w marcu 2017. Polski rząd nie chciał go poprzeć. Rzekomo zgłosił innego kandydata – Jacka Saryusz-Wolskiego. Żaden z krajów członkowskich nie wziął strony PiS. Polska przegrała głosowanie 27:1. Dla PiS była to kompromitacja, która znacząco obniżyła jego notowania. Był to też ostatni moment, kiedy notowania opozycji były wyższe niż PiS, od czerwca 2017 przewaga PiS rośnie i zbliża się do 50 proc.

Obecne wydarzenia mogą mieć podobną wagę. Wydaje się, że jest to oczywista kompromitacja polskiej dyplomacji: głosowanie w przeddzień dnia pamięci o Holocauście, najwyraźniej nie poprzedzone przygotowaniem dyplomatycznym, źle skonstruowana ustawa itd.

Również filozof Andrzej Leder uważa, że na dłuższą metę PiS może na tej wojnie stracić, choć wskazuje inne powody. Zwraca uwagę na możliwe rozbicie wewnątrz obozu rządzącego. W rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim mówi:

„Na krótką metę masz zapewne rację [że PiS zyska], na dłuższą – myślę, że nie. Marzec wtedy nie zrobił dobrze PZPR – i nie mówię tu o sprawach międzynarodowych – odebrał jej legitymizację w środowiskach, które autentycznie ją popierały i bardzo silnie wpłynął na ukształtowanie się dyskursu opozycji, również, a może przede wszystkim, wewnętrznej. Że PiS chce tego uniknąć, to widać po „okólnikach” telewizyjnych i przeprosinach Wolskiego za antysemickie żarty. Na dodatek czasy są trochę inne. W marcu bardzo szybko w ogromnej części polskiego społeczeństwa zupełnie spontanicznie i oddolnie zaczęło się »tropienie Żyda«, teraz – jak na razie co najmniej – nie za bardzo”.

Część osób uważa z kolei, że poparcie PiS ani nie wzrośnie, ani nie spadnie, a cała ta międzynarodowa awantura nie będzie miała większego wpływu na sondaże. Po pierwsze dlatego, że antysemickie sentymenty nie działają już mobilizująco, po drugie „Polska na arenie międzynarodowej” to nie jest sprawa, która obchodzi Polaków. „Hasło »Bij Żyda« to jednak nie jest wezwanie, na którym w Polsce można dojechać do 50 proc., bo polskie mieszczaństwo jest ksenofobiczne, ale nie antysemickie. Już nawet na stadionach się nie krzyczy takich haseł w zasadzie” – napisał publicysta „Gazety Wyborczej” Michał Danielewski.


Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym