Zapytany o zdradę Wiktora Orbana, który poparł wczoraj Donalda Tuska w Brukseli, Jarosław Kaczyński odpowiedział, że pojęcie zdrady nie należy do słownika politycznego, bo związane jest z życiem prywatnym. Ciekawe, jak prezes chce tę mądrość życiową połączyć z własnymi wypowiedziami - o "genie zdrady" i "zdradzonych o świcie" ofiarach katastrofy smoleńskiej

Otwarcie wroga wobec rządu PiS postawa Wiktora Orbana była jedną z największych niespodzianek podczas szczytu w Brukseli. Jeszcze w poniedziałek Jarosław Kaczyński zapowiadał w „Gazecie Polskiej„, że Węgry nie poprą reelekcji Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, jeśli nie będzie miał on poparcia Polski.

Polski rząd zgłosił Jacka Saryusza-Wolskiego, a Orban ośmieszył Kaczyńskiego, głosując wraz ze wszystkimi pozostałymi państwami za kandydaturą Tuska. Podczas rozmowy z dziennikarzami

Kaczyński tę zmianę tłumaczył dość obraźliwie dla Orbana, któremu zarzucił koniunkturalizm, uzależnienie od Niemiec oraz niezdolność do podejmowania suwerennych decyzji.

„To pokazuje, jaki jest dzisiejszy kształt Unii Europejskiej. Ten kształt nie ma nic wspólnego z tym, co zamierzali założyciele Unii. To jest dzisiaj organizacja zdominowana przez jedno państwo, nie ma co ukrywać, że tym państwem są Niemcy. Zdominowana w sposób tak daleki, że nacisk na poszczególnych polityków, działających w Unii w imieniu swoich państw jest przemożny, bo tak to interpretujemy. Ale oczywiście nie ukrywam, że jesteśmy zawiedzeni postawą pana premiera Orbana” – mówił prezes PiS.



Gdy Kali zdradzić i gdy zdradzić Kalego


Jeżeli ktoś chce żyć w sferze zdrad i nie-zdrad to powinien zajmować się życiem prywatnym, a nie polityką.

Jarosław Kaczyński, O poparciu Donalda Tuska przez Wiktora Orbana - 10/03/2017

O poparciu Donalda Tuska przez Wiktora Orbana

fot. Piotr Drabik / Flickr / CC BY 2.0


zbity zegar. Pan prezes zapomniał, że sam często opowiada o zdradzie i zdrajcach.


Jarosław Kaczyński uznał jednak, że Orban go nie zdradził, ponieważ zdrada to słowo należące do porządku życia prywatnego.

To ciekawe w ustach polityka, który w 2011 i 2012 roku podczas rocznic katastrofy smoleńskiej mówił, że 96 ofiar zostało „zdradzone o świcie” (parafraza słów z „Przesłania Pana Cogito” Zbigniewa Herberta –  „zdradzonych o świcie”).

„Można o nich powiedzieć, tak jak powiedział o wielu innych wielki poeta: zostali zdradzeni o świecie. Niezależnie od tego, jaka była przyczyna tej katastrofy i co doprowadziło do tego, że samolot się rozbił, to z tego co już dziś wiemy, możemy powiedzieć:

zostali zdradzeni. Zostali zdradzeni o świcie. Wszyscy zostali zdradzeni, wszyscy ci, którzy udawali się do Katynia, by oddać hołd tam pomordowanym”

– ogłosił prezes w kwietniu 2011 roku, podczas inauguracji działalności Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego.

„Zostali zdradzeni. To wiemy już dziś na pewno. Niezależnie od tego, jakie będą ostateczne ustalenia co do przyczyny katastrofy. (…) Zostali zdradzeni o świcie i to było haniebne. Tak jak haniebne było przyjmowanie i potwierdzanie rosyjskich kłamstw. Jak haniebne było kłamanie samemu” – mówił rok później na Krakowskim Przedmieściu.

Ostatnio głośno było też o „zdradzie”, która zagościła w wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego w 2016 roku. „W Polsce jest taka fatalna tradycja zdrady narodowej. To jest w genach niektórych ludzi, tego najgorszego sortu Polaków. Ten najgorszy sort jest teraz niesłychanie aktywny” – opowiadał Kaczyński w Telewizji Republika.

Powtórzmy za Jarosławem Kaczyńskim: „Kto żyje w sferze zdrady, nie powinien zajmować się polityką”. Prezes PiS w ten sposób sam wysłał się na polityczną emeryturę.


Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Masz cynk?