0:00
24 października 2018

Prezydenci nie dla PiS. Na 107 miast wygrał tylko w 10 mniejszych. Triumf niezależnych - 68 , KO - 24

W dwóch trzecich miast spośród 107 miast prezydenckich I turę wyborów wygrali kandydaci niezależni, do których czasem podczepiały się partie. Koalicja Obywatelska wygrała w 24 miastach na 106 i ma szanse na kolejne 4, PiS w 10 i może dobić do 12. Wygrało tylko 11 kobiet. Druga tura będzie potrzebna w 43 miastach [NAJSZYBSZA ANALIZA W OKO.PRESS]

Wydrukuj

OKO.press analizuje wybory na prezydentów polskich miast. PKW ogłosiła już wyniki we wszystkich 107 miastach prezydenckich. Wynika z nich, że:

W 63 miastach zwycięzca przekroczył 50 proc. i drugiej tury nie będzie, co oznacza, że wybory rozstrzygnęły się w 60 proc. miast. W 43 miastach (40 proc.) konieczna będzie II tura wyborów 4 listopada 2018.

Triumf niezależnych, mocna KO, słabiutki PiS

Wybory prezydentów do 107 miast 2018
Wybory prezydentów do 107 miast 2018

Analizując polityczny aspekt wyborów przyjęliśmy założenie, że kandydata/kandydatkę X przypisujemy do partii Y, gdy X jest kandydatem komitetu wyborczego tej partii lub startuje z własnego komitetu, ale jest członkiem partii X.

NIE liczymy zatem jako "partyjnych" samodzielnych kandydatów popieranych przez daną partię. W ten sposób zwycięzca z Katowic Marcin Krupa, pozostaje kandydatem niezależnym i nie "doliczamy go do dorobku ani PiS, ani SLD, które poparły jego kandydaturę. Podobnie Jacek Majchrowski nie wzbogaca konta KO, SLD i PSL, które poparły go w wyborach. Co innego Hanna Zdanowska, która startowała z własnego komitetu, ale jest członkinią PO i dlatego zaliczamy jej wynik, jako "sukces" Koalicji Obywatelskiej.

Polityczna wymowa wyników jest jasna.

Największymi wygranymi są prezydenci niezależni - aż 68 z nich wygrało I turę wyborów. Część z nich startowała z poparciem partii politycznych, które podczepiały się pod silnych kandydatów, w większości startujących po raz drugi, trzeci czy nawet czwarty.

Potwierdza to znaczną autonomię miast w pejzażu politycznym. Głosując na prezydenta czy prezydentkę wyborcy kierują się swoją - jak widać wysoką - satysfakcją z tego, jak rozwija się ich miejscowość.

Miasta pozostały trudne do zdobycia dla PiS. Partia Kaczyńskiego zdobyła 10 miast (do kandydatów PiS doliczyliśmy zwycięzcę z Tomaszowa Mazowieckiego, który kandydował jako niezależny, ale jest członkiem PiS.

Nieźle wypadła Koalicja Obywatelska, która wygrała wybory w 24 miastach, na poziomie tylko trochę gorszym niż w 2010 i 2014 roku. Doliczyliśmy zwycięzców w Lublinie, Łodzi. Legionowie i Radomiu.

SLD z 7 prezydentami (doliczyliśmy Chełm, Świdnicę, Legnicę, Głogów, Będzin ), trochę spuściło z tonu - w 2014 miało 11 prezydentów.

PSL ma dwóch zwycięzców (dopisujemy Elbląg), a KUKIZ'15 - jednego.

Kobiety wciąż nie rządzą

Polska polityka na szczeblu miast pozostaje dla kobiet mało dostępna. Partie wciąż boją się je wystawiać w wyborach prezydentów miast. I turę wygrało tylko 11 kobiet, czyli 10 proc. To żałośnie mało, nawet w porównaniu ze składem Sejmu - 28 proc. Tyle samo jest senatorek (10 proc.).

PiS - może w sumie zdobyć 11-15 prezydentów

Partia Kaczyńskiego wygrała I turę wyborów tylko w 10 miastach, ale masowo zajmowała II miejsca: aż 63 razy. Kandydaci PiS wystąpią w 25 pojedynkach 4 listopada (58 proc.). PiS szanse na dodatkowe 8-11 prezydentur: sześć z pierwszego miejsca i na nasze oko od 2 do maksymalnie 5 z drugiego (ale raczej 2 niż 5). Wydaje się, że PiS mniej więcej wyrówna swój wynik z 2014 roku, gdy miał 11 prezydentów.

Wynik PiS – mało zwycięstw i masa drugich miejsc – to wyraz stanu posiadania tej partii. Zdyscyplinowany elektorat pozwala PiS zdobywać solidne poparcie dla kandydata czy kandydatki na poziomie średnio 25 proc., ale możliwość mobilizacji dodatkowych wyborców jest niewielka.

Nawet najpopularniejsi politycy jak Małgorzata Wasserman w Krakowie (31,9 proc.), Kacper Płażyński w Gdańsku (29,7 proc.), czy Patryk Jaki w Warszawie (28,5 proc.) – mimo ogromnych wysiłków partyjnych liderów i bezpłatnej kampanii w mediach publicznych – w większości nie przekraczają 30 proc.

Wyjątkiem jest Wojciech Skurkiewicz w Radomiu (40,4 proc.) , który traci zaledwie 5 pkt procentowych do zwycięzcy pierwszej tury, Radosława Witkowskiego, popieranego przez KO. I jako jedyny z PiS ma szansę na prezydenturę.

Koalicja Obywatelska może dobić do 28 prezydentów

Poza 24 zwycięzcami w I turze wyborów, Koalicja Obywatelska może liczyć jeszcze na kilka miejsc spośród 9 kandydatów, którzy weszli do II tury. Na oko OKO.press moga wygrać w 2-4 miejscowościach. To by oznaczało wyrównanie stanu z 2010 i 2014 roku.

Jak widać na wykresie poniżej w porównaniu z 2014 nie ma większych zmian, zwłaszcza, że - jak pisaliśmy wyżej - słupek KO pójdzie jeszcze w górę, PiS także jeszcze minimalnie zyska.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne