Niezależne organizacje prawnicze mogą stracić kolejne źródło finansowania. Prezydent Andrzej Duda złożył projekt ustawy, który daje wojewodom prawo do stworzenia listy organizacji uprawnionych do świadczenia nieodpłatnej pomocy prawnej. Wszystko ubrane w retorykę wyrównywania szans

Prezydent Andrzej Duda wniósł do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej. Z jednej strony rozszerza dostęp do takiej pomocy, a także wprowadza mediację – jako dodatkowy obszar wsparcia prawnego. Poza edukacją prawną i nieodpłatną pomocą dodaje też poradnictwo obywatelskie.

  • Przeczytaj fragment uzasadnienia nowelizacji ustawy

    Zmiany projektowane w ustawie z dnia 5 sierpnia 2015 roku o nieodpłatnej pomocy prawnej oraz edukacji prawnej, zwanej dalej „ustawą o nieodpłatnej pomocy prawnej”, mają przede wszystkim na celu:

    • rozszerzenie zakresu podmiotowego i przedmiotowego ustawy;
    • usprawnienie regulacji ustawy w zakresie wyłaniania organizacji pozarządowych świadczących nieodpłatną pomoc prawną oraz umożliwienie tym organizacjom świadczenia nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego w ramach ustawy;
    • ograniczenie wyłączeń przedmiotowych z zakresu nieodpłatnej pomocy prawnej;
    • powiązanie nieodpłatnej pomocy prawnej oraz nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego z pomocą prawną świadczoną na etapie postępowania sądowego.

    Obowiązująca ustawa o nieodpłatnej pomocy prawnej stworzyła mechanizmy umożliwiające – na etapie przedsądowym – dostęp do bezpłatnej porady prawnej (finansowanej przez państwo) dla osób, które są za biedne, lub ze względu na sytuację życiową, nie miały dotychczas możliwości uzyskania profesjonalnej pomocy prawnej.

Z drugiej strony, projekt godzi w organizacje pozarządowe uprawnione do prowadzenia darmowych punktów poradnictwa prawnego. Do tej pory fundusze na wsparcie takiej działalności pro bono – choć przekazywane przez Ministerstwo Sprawiedliwości – rozdzielane były przez niezależne samorządy. Zgodnie z pomysłem prezydenta teraz mają to robić wojewodowie – czyli rządowi urzędnicy, podlegli MSWiA.

To kolejny ustawodawczy ruch,  który daje kolejne narzędzie rządowi do przekierowania publicznych środków do „swoich” organizacji, a te „niewygodne” odcina od finansowania.

Od niezależności do politycznego mianowania

Ustawa o nieodpłatnej pomocy i edukacji prawnej z 2015 roku (przygotowana przez rząd PO-PSL Ewy Kopacz)  po naciskach organizacji społecznych dopuściła NGO-sy oraz prawników bez aplikacji do prowadzenia połowy nieodpłatnych punktów pomocy prawnej (art. 11). Drugą połowę punktów każdy powiat organizuje samodzielnie w porozumieniu z Okręgową Izbą Adwokacką i Okręgową Izbą Radców Prawnych.

Ustawa weszła w życie 1 stycznia 2016 roku i pozwoliła samorządom zlecać zadania doświadczonym NGO-som. Pierwsze punkty ruszyły w tym samym roku. Zgodnie z obowiązującymi przepisami organizację wyłania się corocznie w otwartym konkursie – zasady konkursów są jednakowe dla wszystkich (zgodnie z ustawą o pożytku publicznym z 2003). Podmiot startujący w konkursie musi:

  • posiadać co najmniej dwuletnie doświadczenie w udzielaniu porad lub informacji prawnych;
  • przedstawić zawarte umowy lub promesy ich zawarcia z adwokatem, radcą prawnym, doradcą podatkowym, który będzie realizował zadanie;
  • zagwarantować należyte wykonanie zadania i złożyć pisemne zobowiązanie zapewnienia poufności oraz profesjonalnego i rzetelnego udzielania nieodpłatnej pomocy prawnej.

Jedyną negatywną przesłanką było nierozliczenie się z projektu. W 2016 roku tylko w Warszawie pojawiło się 18 punktów prawnych prowadzonych przez organizacje pozarządowe.

Teraz prezydent Andrzej Duda chce zmienić – wypracowane w trudach – zasady gry.

Wojewoda wskazuje, które organizacje mogą startować

Prezydencki projekt zmienia zasady ubiegania się o prowadzenie punktów pomocy prawnej:

  • komisja konkursowa może wybrać jedynie organizacje, które znalazły się na zamkniętej liście podmiotów uprawnionych do startowania w konkursie;
  • listę tę układa wojewoda;
  • również do komisji konkursowej dołącza przedstawiciel wojewody.

Kryteria dodania organizacji na stałą listę są podobne do dotychczasowych warunków konkursowych. Ale jest dość ogólny warunek – o konieczności zapewnienia „zasad etyki” przy udzielaniu pomocy prawnej. A także obowiązek przedstawienia wewnętrznej kontroli jakości i standardów prowadzenia poradnictwa prawnego.

Największa zmiana dotyczy kompetencji. O wpisaniu na listę uprawniającą do startowania w konkursie będzie jednoosobowo decydował wojewoda – organ mianowany politycznie przez rząd.

To rodzi obawę, że na liście nie znajdą się konkretne organizacje pozarządowe i tym samym stracą kolejne źródło finansowania. W uzasadnieniu projektu ustawy przewija się hasło konieczności uregulowania modelu wyłaniania podmiotów uprawnionych do świadczenia usług.

„Wojewoda, wpisując daną organizację na listę, badał będzie istnienie przesłanek uprawniających tę organizację do udziału w otwartym konkursie.

Zdejmie to ze starostów i zespołów oceniających oferty potrzebę badania takich organizacji pod kątem spełnienia przesłanek pozytywnych i negatywnych”. Według projektodawcy zmiany spowodują też „wyrównanie szans organizacji biorących udział” w otwartych konkursach.

Retoryka wyrównywania szans

Od początku rządów PiS  ograniczanie dostępu do funduszy publicznych  dla „niepokornych” organizacji jest argumentowane koniecznością wyrównywania szans. W uzasadnieniu ustawy o Narodowym Instytucie Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, rządowej agencji która przejmie fundusze resortu rodziny na rozwój społeczeństwa obywatelskiego, również czytaliśmy o konieczności „wyrównywania szans” i wspierania „małych organizacji”.

Podobne argumenty towarzyszyły debacie nad próbą (nieudaną na razie) przejęcia tzw. funduszy norweskich na rozwój społeczeństwa obywatelskiego przez rząd Beaty Szydło. Wtedy politycy PiS głośno mówili o niestosowaniu zasady zrównoważonego rozwoju i faworyzowaniu organizacji z dużych miast i o liberalno-lewicowych korzeniach.

Prezydencki projekt, choć znacząco rozszerza adresatów darmowego wsparcia i edukacji prawnej, może faworyzować organizacje „swoje” i „posłuszne” i eliminować niezależne.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego". Wcześniej członek zarządu Fundacji "Trans-fuzja". W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym