"Pani od seksu", "za ładna na radną", "napalone" - tak prezydent Legionowa przedstawiał swe kandydatki do Rady Miasta. Analizujemy trzy przejawy seksizmu i nadużycie władzy. Dziś przeprasza, ale w stylu "non-apology". Rzecznik PO Grabiec, który nagrodził prezydenta szablą i dobrym słowem, zamilkł. Nie potwierdza się plotka, że zastąpi go Joanna Mucha

Temat grzeje prawica, PO stara się mówić jak najmniej. Najbardziej zdecydowanie zareagowała Małgorzata Kidawa-Błońska, która mówi OKO.press: „Janek Grabiec powinien zareagować, niestety, nie zrobił tego. Nie chcę go usprawiedliwiać, ale na konwencji w Legionowie sala była pełna. Nikt nie zareagował. Nikt nie poczuł, że coś jest nie tak”.

Skomentowała też film, który prezydent Legionowa opublikował 7 października: „Zachowanie Smogorzewskiego było skandaliczne. A teraz brnie dalej. Film z przeprosinami był straszny”.

Co powiedział Smogorzewski

Sprawa prezydenta Legionowa, który w oburzający – seksistowski sposób przedstawił kandydatki do rady miasta startujące z jego komitetu stała się głośna dzięki marszałkowi Stanisławowi Tyszce z Kukiz’15. W piątek 5 października 2018 zamieścił na Twitterze film z konwencji wyborczej Porozumienia Samorządowego, podczas którego Roman Smogorzewski mówił o koleżankach z pracy:

O Annie Łaniewskiej, przewodniczącej klubu porozumienie prezydenckie: „Ania Łaniewska. Mama. Coś poza uśmiechem? Coś więcej? Z tobą jest kłopot, bo jesteś trochę za ładna. Ale wiesz, masz wiele innych… walorów… i kompetencji. Ale wiesz, jak zacznę za bardzo, to moja żona wcale nie jest zazdrosna. W skali 1-10… 16. [Łaniewska to] autorka placu, który będzie przy żłobku. Typowa kobieta. Miało kosztować 50 tys. a wydamy pół miliona. Kobietom nie ma co żałować pieniędzy”.

O Joannie Rogali: „Pani od seksu. I od biologii. Przepraszam, tak mi się pani kojarzy. Uważam, że to nie jest złe skojarzenie jak na mężczyznę i kobietę. To ja z pani mężem jutro porozmawiam„.

O Grażynie Chojnowskiej i Barbarze Mierzejewskiej: „Tutaj mamy takie dwie [panie] najbardziej aktywne… powiedziałbym, że napalone„.

O Monice Osińskiej-Gołaś: „Pisała, że się rozchorowała. Za długo wczoraj była na boisku. A chuda jest straszliwie, więc żadna tkanka tłuszczowa jej nie chroniła przed zimnem”.

O Karolinie Kwaśny: „Taka ruda…” Po tych słowach prezydent wykonał dość jednoznaczny gest sugerując, że kandydatka ma duży biust.

Na koniec konwencji na scenę wyszedł rzecznik PO Jan Grabiec i z zapałem rekomendował Smogorzewskiego na urząd prezydenta: „Wszędzie nam zazdroszczą Romka Smogorzewskiego”. Laudację zakończył: „Roman, prowadź nas do boju”. I wręczył mu szablę, przedmiot o tyle adekwatny, że kojarzy się z męskością.

Kto będzie rzecznikiem rzecznika?

Gdy temat stał się głośny, szczególnie na prawicy, przedstawicielki i przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej odpowiedzieli, że Roman Smogorzewski nie był kandydatem KO. To prawda, ma własny komitet Porozumienie Samorządowe.

Na Twitterze koła Nowoczesnej z Legionowa ukazała się informacja, że: „Koalicja Obywatelska nigdy nie poparła Romana Smogorzewskiego na prezydenta Legionowa, taki był warunek zawiązania koalicji przedstawiony przez koło .Nowoczesnej. To, jakiego kandydata poparło PO, jest wewnętrzną sprawą tej formacji”.

Tę informację potwierdziła w rozmowie z OKO.press wiceszefowa partii Kamila Gasiuk-Pihowicz. Podkreśliła też, że nie była obecna na konwencji – a taki fake news krążył po mediach społecznościowych. Na Twitterze napisała:

„Pan Smogorzewski zaprezentował seksistowskie, obraźliwe i po prostu głupie opinie. Nie ma na nie naszej zgody”.

Kandydata zaczęła wypierać się też Platforma Obywatelska. Jan Grabiec napisał:

Przez kolejne godziny przypominał na Twitterze o sprawie radnego Rafała Piaseckiego z PiS, oskarżonego o znęcanie się nad żoną. Potem umilkł.

Nie byliśmy w stanie się z nim skontaktować – nie odbierał telefonów i nie pojawił się w żadnych mediach, by skomentować sytuację. Mimo, że jest rzecznikiem partii. Może w takiej sytuacji PO powinna powołać rzecznika rzecznika?

W mediach społecznościowych wypowiadali się inni politycy PO, krytykując PiS w kwestii praw kobiet, broniąc Grabca i twierdząc, że nie był obecny na całej konwencji i nie słyszał seksistowskich dowcipów prezydenta. Nie wiadomo jednak, jaka jest prawda, bo sam Grabiec ciągle głosu nie zabrał.

Zakrawa na ironię, że chór obrońców kobiet podniósł się na prawicy – w PiS-ie, a nawet w Kukiz’15, którego lider jest znany z mizoginicznych wypowiedzi. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek domagała się nawet dymisji Grabca.

8 października portal TVP.info podał, że Grabca na stanowisku rzecznika ma zastąpić Joanna Mucha. Posłanka PO w rozmowie z OKO.press zdementowała tę informację: „Nie ma takiej sprawy, nie było takiej propozycji”.

„Jeżeli ktoś się poczuł urażony”

Po kilku godzinach od wybuchu afery prezydent Smogorzewski wystosował klasyczne non-apology (nie- przeprosiny). Czyli niby przeprosił, ale w sposób wskazujący na to, że nie czuje się winny:

Trudno stwierdzić, jak przywołanie opisów prezentowanych kandydatek może być „wyrwane z kontekstu”. Czy określenie „pani od seksu” lub „za ładna na kandydowanie” może mieć kontekst, w którym nie jest obraźliwe?

W filmiku zaprezentowanym przez marszałka Tyszkę rzeczywiście wypowiedzi Smogorzewskiego zostały skompilowane do 2 minut, podczas gdy prezentacja kandydatów i kandydatek trwała prawie godzinę. Obejrzeliśmy całość – razem z kontekstem.

W jednym przypadku rzeczywiście zdanie wypowiedziane przez prezydenta – wycięte – mogło zostać źle zrozumiane. Smogorzewski na filmie z Twitta Tyszki mówi:

„Parytety w dużej części są chore”. Nie chodzi mu jednak o ocenę samej idei parytetów, ale o to, że kobiety z prezentowanej listy nie mogły się zjawić z powodu choroby.

Świadczy o tym kolejne zdanie: „Miejmy nadzieję, że się do wyborów wykurują”. Cała reszta seksistowskich i obraźliwych stwierdzeń nie zmieniła swej wymowy wraz z kontekstem.

Co nagannego zrobił Smogorzewski?

Po pierwsze, opisywał kobiety – kandydatki na radne przez pryzmat wyglądu: chuda, ładna, ruda. Tymczasem kandydatki (tak jak kandydaci) mają  zachęcić wyborców nie swoim wyglądem, ale kompetencjami. Sprowadzanie ich zalet do wyglądu jest obraźliwe i poniżające. I nawiązuje do stereotypu, że kobieta musi być ładna (a mężczyzna mądry).

Warto zwrócić uwagę na opis pierwszej kandydatki – Anny Łaniewskiej. Jak prezydent sam przyznaje, jest ona przewodniczącą porozumienia prezydenckiego, ale przedstawia ją tak: „Ania Łaniewska. Matka. Coś poza uśmiechem?”

Na nagraniu widać, że w tym momencie kandydatka gestykuluje i podpowiada, że powinien powiedzieć o niej coś więcej. „Coś więcej? Z tobą jest kłopot, bo jesteś trochę za ładna”.

Czy to jest właśnie największy walor kandydatki na radną? Wiemy przecież, że piastuje ważną funkcję, zakładamy zatem, że poza urodą, uśmiechem i byciem matką ma cechy, które pozwoliły jej zostać przewodniczącą. O tym prezydent nic nie powie.

Po drugie, opisywał kobiety w kontekście seksualnym, co jest już nie tylko obraźliwe i poniżające, ale także krępujące i zawstydzające. Widać było, że kobiety czuły się skrępowane, Smogorzewski utrudnił im wystąpienie w roli polityczek. Prezydent wypowiada też sprośne aluzje na temat swoich relacji z kandydatkami, sugerując, że zazdrośni powinni być ich mężowie bądź jego żona. Gruby żart, ambarasujący i poniżający w wymowie, podobnie jak gest ilustrujący rozmiar biustu, nazwanie nauczycielki „panią od seksu” i określenie „napalone”.

Po trzecie, opisywał kobiety poprzez negatywny stereotyp kobiety – głupiej osoby, która nie nie potrafi liczyć („typowa kobieta”). Anna Łaniewska, wedle słów prezydenta, zaplanowała wybudowanie placu zabaw za 50 tys., a w rzeczywistości kosztował on 500 tys. Można założyć, że to fakt zmyślony, podany tylko „dla żartu”, ale i tak zniechęca do głosowania na daną kandydatkę. Nikt nie chce, by urzędnik aż tak mylił się w obliczeniach, skoro obraca naszymi pieniędzmi.

Po czwarte, komentując w ten sposób „walory” kandydatek prezydent nadużył pozycji władzy. W komentarzach do całej sytuacji wielu internautów dziwiło się, że kandydatki nie zareagowały, tylko się niezbyt szczerze uśmiechały.

Taki jest właśnie mechanizm władzy – nie miały zbyt wielkiego pola manewru, bo musiałyby przeciwstawić się – i to publicznie – swojemu szefowi. W dodatku do końca zepsułyby efekt prezentacji  swoich kandydatur.

Jeżeli nie potrafił zareagować nikt z sali, nawet partyjny zwierzchnik prezydenta, trudno, by one same – podwładne – umiały zareagować. I postawić na szali swoją pozycję.

Kidawa-Błońska: Przerażające. A przeprosiny – straszne!

Jako pierwsza w PO ze zdecydowaną krytyką wystąpiła wicemarszałkini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. W Polsat News powiedziała: „To, co zobaczyłam w internecie, przeraziło mnie. Przeraziło mnie to, że ktoś, kto tyle lat pełni funkcję publiczną, zdobywa zaufanie mieszkańców swojego miasta (…) potrafi się tak zachowywać”.

I dodała: „Ja bym na takiego prezydenta nie zagłosowała”.

W rozmowie z OKO.press wicemarszałkini stwierdziła: „PiS oczekuje reakcji wobec Jana Grabca. Nie chcę go usprawiedliwiać, ale na konwencji w Legionowie sala była pełna. Nikt nie zareagował. Brak reakcji pokazuje przyzwolenie na takie zachowanie. Nikt nie czuł, że coś jest nie tak. Janek Grabiec powinien zareagować, niestety nie zrobił tego”.

Skomentowała też film, który Smogorzewski opublikował 7 października: „Zachowanie Smogorzewskiego było skandaliczne. A teraz zamiast przeprosić brnie dalej. Film z przeprosinami był straszny”.

Na filmie prezydent Legionowa stoi w otoczeniu kobiet, z żoną u boku i mówi: „Drodzy mieszkańcy, trwa brudna polityczna wojna. Czy jeden wieczór i kilka niedobrych zdań, za które jeszcze raz szczerze przepraszam, powinno przekreślić człowieka i nasze wspólne 16-letnie dokonania w Legionowie? Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Od czasu wygranego przez Legionowo referendum jestem obiektem nieustających ataków mediów związanych z partią rządzącą. (…) Nie pozwólmy, by zdecydowali o tym [kto wygra w wyborach] politycy PiS i warszawskie media”.


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”.
W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym