Podpisując nowelizację ustawy o IPN, prezydent godzi się na obowiązywanie niekonstytucyjnych przepisów. Może umyślnie przyczynić się do niesłusznego represjonowania osób skazanych zgodnie z ustawą. Andrzej Duda działa z "zamiarem ewentualnym" sprzeniewierzenia się roli "strażnika Konstytucji" - twierdzi Maciej Sawiński w analizie dla Archiwum Osiatyńskiego

Zgodnie z art. 126 ust. 2 Konstytucji RP  Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium.

Z kolei art. 122 ust. 2 zd. 1 Konstytucji RP stanowi, że przed podpisaniem ustawy, Prezydent Rzeczypospolitej może wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie zgodności ustawy z Konstytucją.

Wskazane wyżej przepisy należy, moim zdaniem, odczytywać łącznie.

Prezydent ma możliwość skierowania ustawy do TK, jednak zarazem obowiązek czuwania nad przestrzeganiem Konstytucji. Możliwość wystąpienia do TK z wnioskiem o zbadanie zgodności ustawy z Konstytucją nie jest więc pozostawiona swobodnemu uznaniu Prezydenta RP. Należy ją traktować jako narzędzie pozwalające mu na wypełnienie obowiązku czuwania nad przestrzeganiem Konstytucji. W sytuacji gdy Prezydent RP uważa, że dany przepis może być niezgodny z Konstytucją, powinien więc zainicjować jej kontrolę przez TK. W przeciwnym razie naruszy bowiem swój obowiązek z art. 126 ust. 2 Konstytucji RP.

Ogłaszając dziś swoją decyzję podpisania nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, Prezydent RP działa więc z tzw. zamiarem ewentualnym sprzeniewierzenia się roli „strażnika Konstytucji” poprzez doprowadzenie do obowiązywania niekonstytucyjnych przepisów karnych.

Pojęcie zamiaru ewentualnego wywodzi się z prawa karnego i oznacza jedną z form umyślności. Jego definicję znajdziemy w art. 9 par.1  kodeksu karnego: „Czyn zabroniony popełniony jest umyślnie, jeżeli sprawca ma zamiar jego popełnienia, to jest chce go popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi”.

Z zamiarem ewentualnym mamy więc do czynienia w sytuacji, gdy sprawca wprawdzie nie chce popełnić danego czynu, ale godzi się, że jego zachowanie może jednak do tego doprowadzić.

Jako przykład można wskazać sytuację, gdy ktoś chce „tylko” rozbić szybę w czyimś mieszkaniu, jednak nie ma pewności, czy właściciel mieszkania nie przebywa w środku. Jeżeli sprawca zdecyduje się rzucić cegłą w okno, to znaczy, że godzi się na to, że może zranić, czy nawet zabić, osobę znajdującą się w środku. Gdyby rzeczywiście doszło do zaistnienia takiego skutku, sprawcy zostanie przypisane jego umyślne spowodowanie.

Prezydent RP stwierdził dziś, że ma wątpliwości co do tego, czy przepisy ustawy o IPN są zgodne z Konstytucją. Co istotne, mowa przy tym o przepisach karnych, które po wejściu w życie ustawy mogą sprawić, że ktoś zostanie pozbawiony wolności nawet na 3 lata.

Oznacza to, że Prezydent godzi się na obowiązywanie niekonstytucyjnych przepisów oraz na związane z tym konsekwencje.

Jeżeli w późniejszym czasie TK uznałby te przepisy za niezgodne z Konstytucją RP, to należałoby uznać, że Prezydent umyślnie doprowadził do jej naruszenia i umyślnie przyczynił się do niesłusznego represjonowania osób, które zostałyby w międzyczasie skazane na podstawie wadliwej regulacji.

Wracając do przykładu z szybą: mamy do czynienia z sytuacją, gdy sprawca rzucił już cegłą, a następnie stwierdził, że pójdzie sprawdzić, czy jednak ktoś nie ucierpiał.

Zaznaczam przy tym z całą stanowczością, że nie chodzi mi w żadnym razie o odpowiedzialność karną Prezydenta. Przywołanie kodeksu karnego ma służyć jedynie zilustrowaniu pojęcia zamiaru ewentualnego.

Decyzja Prezydenta o następczym skierowaniu niektórych przepisów nowelizacji ustawy o IPN nie wypełnia znamion żadnego czynu zabronionego. Uważam ją jednak za tzw. delikt konstytucyjny.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że w orzecznictwie sądów administracyjnych oraz TK panuje tendencja do traktowania konstytucyjnych uprawnień Prezydenta RP jako prerogatyw, co do których ma pełną swobodę decyzyjną.

Maciej Sawiński – adwokat, prowadzi własną kancelarię w Krakowie. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz aplikację adwokacką w Krakowskiej Izbie Adwokackiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym