Miało być ekspresowo – i jest. Już jutro 27 maja w Sejmie drugie czytanie ustawy o statusie osoby najbliższej. Tylko że tę legislacyjną lokomotywę zatrzyma Karol Nawrocki. Szef jego gabinetu zapowiada, że prezydent nie poprze ustawy, która zrównuje partnerstwo z małżeństwem
Ostatnie posiedzenie sejmowej Komisji Nadzwyczajnej, pracującej nad projektem ustawy o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu, trwało zaledwie 40 minut. To miała być formalność: podziękowania za ogrom merytorycznej pracy i skierowanie ustawy do drugiego czytania w Sejmie. I choć rządzącej koalicji udało się nie pokłócić, a prawica w opozycji już dawno straciła chęci na torpedowanie prac komisji, w praktyce czeka nas polityczny pogrzeb projektu zrodzonego w bólach.
Ustawa przejdzie już jutro (27 maja 2026) drugie czytanie. Gdy zyska poparcie Sejmu i Senatu, będzie musiała uzyskać podpis prezydenta. Projekt ma znaleźć się na biurko Karola Nawrockiego jeszcze przed wakacjami.
Jednak już dziś wiemy, że ustawa o statusie osoby najbliższej najpewniej trafi do kosza.
Paweł Szefernaker, szef gabinetu prezydenta, podczas ostatniego posiedzenia komisji stwierdził, że rząd przygotował „legislacyjne salami”, którego celem jest wprowadzenie quasi-małżeństw.
Jak tłumaczył, Karol Nawrocki byłby skłonny poprzeć tylko taką ustawę o statusie osoby bliskiej, która ograniczałaby się do absolutnego minimum i dotyczyła kwestii ułatwiających życie, np. prawa do informacji medycznej czy organizacji wspólnego pochówku.
Według Szefernakera rządowa propozycja de facto wprowadza instytucję związku partnerskiego. Nie tylko obejmuje bowiem zmiany w ponad 200 ustawach, ale „zrównuje małżonków z instytucją partnera w najbardziej doniosłych obszarach prawa”.
Prezydentowi ma nie podobać się przede wszystkim, że pary jednopłciowe zyskałyby uprawnienia podatkowe oraz prawo do zabezpieczenia społecznego. Jako przykład Szefernaker podał rentę wypłacaną przez ZUS w razie śmierci partnera, która „dotąd była właściwa tylko dla małżeństwa”.
„To nie jest drobna korekta. To jest duża operacja. Uprawiacie politykę małych kroków. Dziś mówicie o związkach partnerskich i pełnej transkrypcji. To prowadzi do działań zmierzających do przysposobienia [red. chodzi o możliwość adopcji dzieci w parach jednopłciowych]” – mówił Szefernaker.
Szef gabinetu Karola Nawrockiego ocenił, że przyjmując ustawę o statusie osoby najbliższej, rząd de facto legalizuje małżeństwa jednopłciowe.
„Nie poddamy się, będziemy walczyć do ostatniej chwili i przekonywać, że nie da się tej ustawy napisać inaczej” – mówi nam współtwórczyni projektu Katarzyna Kotula.
„Dobrze, że na sali był człowiek numer dwa w Pałacu Prezydenckim. Chciałabym jednak usłyszeć konkret – co prezydentowi nie podoba się w naszej ustawie. Gdy rozmawiam z parlamentarzystami prawicy w Sejmie, słyszę głównie o wspólności majątkowej. Dla mnie to dziwne, bo sercem projektu powinno być właśnie bezpieczeństwo finansowe. Pan prezydent nie daje żadnej kontrpropozycji, więc nie wiem, co w zasadzie jest z ich strony na stole” – dodaje Kotula.
Gdy pytam, czy rząd byłby skłonny zrezygnować z kilku uprawnień, żeby zyskać akceptację prezydenta, słyszę, że na usunięcie np. kwestii zabezpieczenia społecznego na pewno nie ma zgody.
„Najważniejsze, że idziemy z tym projektem jako Koalicja 15 października. Urszula Pasławska [PSL] ma kontakty w Pałacu Prezydenckim. Właśnie umawialiśmy się na kolejne spotkania z przedstawicielami prezydenta. Naszą rolą jest walczyć do ostatniej chwili. I cały departament ds. równości właśnie to będzie robił” – zapewnia Kotula.
Podczas posiedzenia komisji Kotula nie ukrywała, że projekt nie jest idealny – to skutek politycznego kompromisu, którego celem jest stworzenie krajowej ścieżki dla par jednopłciowych, które chcą zyskać podstawowe bezpieczeństwo.
W ostatnich tygodniach przed osobami LGBT+ otworzyła się inna furtka – transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa do polskiego rejestru stanu cywilnego. To sukces, który ma wymiar symboliczny – oto polskie urzędy uznają małżeństwa osób tej samej płci. Na razie wybrane, w niektórych miastach, ale gdy w życie wejdzie rządowe rozporządzenie, będą do tego zobligowani wszyscy urzędnicy w kraju.
Teraz kluczowe jest jednak pytanie o skutki transkrypcji. Według prawicy, także tej w rządzie, transkrypcja nie ma żadnego znaczenia. Mówią o tym politycy PiS, na czele z Jarosławem Kaczyńskim, który to nazwał „anomalią” i „patologią”. Konfederacja, dorzucając do paniki moralnej, złożyła już w Sejmie projekt ustawy, którego celem jest zakaz adopcji dzieci w parach jednopłciowych (i to niezależnie od ich statusu – czy są małżeństwem, czy nie).
26 maja na antenie TV Republika europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Hetman stwierdził, że „transkrypcja nie daje nic tym osobom”. Oraz „ci ludzie nadal będą mieli te wszystkie problemy, które zgłaszali”.
I zapowiedział, że PSL też zgłosi projekt zakazujący adopcji w parach jednopłciowych.
Za to rząd, a dokładnie resorty kierowane przez Marcina Kierwińskiego (MSWiA) i Waldemara Żurka (MS), pracują nad ustawą, która doprecyzuje katalog uprawnień przysługujących osobom, które dokonały transkrypcji i mają polski akt małżeństwa.
Rząd, kierując się wyrokami europejskich i krajowych sądów, powinien co najmniej uregulować kwestie objęte prawem unijnym. Chodzi o prawo do zabezpieczenia społecznego, opiekę zdrowotną i podatki. Kwestią sporną pozostaje wszystko, co znajduje się w gestii państw członkowskich, czyli prawo rodzinne, na czele z adopcją.
Ustawa o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu urodziła się na gruzach rządowej ustawy o związkach partnerskich.
Pod tą skomplikowaną nazwą kryje się umowa cywilnoprawna zawierana u notariusza, która reguluje podstawowe kwestie:
Jak mówiła podczas posiedzenia komisji Katarzyna Kotula, osoby, które zawierają umowę, nie zmieniają stanu cywilnego, ale urzędy odnotowują w podrejestrze, że zmienił się ich status. „To projekt odarty z jakiejkolwiek ideologii. Nie można nam zarzucić, że coś próbujemy wprowadzić tylnymi drzwiami” – deklarowała Kotula.
„Może on nie zadowalać społeczności LGBT+, ale będzie zabezpieczał dwie dorosłe osoby, które żyją ze sobą, w razie kłopotów, choroby i śmierci” – dodała.
Przekonywała, że ten projekt nic nikomu nie zabiera. „A daje poczucie godności, sprawiedliwości i bezpieczeństwa. Mam nadzieje, że będzie poparcie polityczne, bo mamy już duże poparcie społeczne” – mówiła Kotula.
Problem w tym, że prezydent Karol Nawrocki już w kampanii mówił, że ustawa o statusie osoby bliskiej, którą byłby skłonny poprzeć, miałaby dotyczyć dowolnych osób fizycznych – np. sąsiadów, czy młodego człowieka z kombatantem – i przyznawałaby im zaledwie ogryzek praw.
Rząd był przekonany, że kładąc na stole kompromisowe rozwiązanie – kompromisowe też dla rządu, który przez 1,5 roku nie potrafił zgodzić się na związki partnerskie – przekona Pałac Prezydencki. A jeśli nawet nie, to zmusi prezydenta do defensywy i pokaże, że hamulcowym zmian w kraju jest prawica.
Na biurku prezydenta znajdzie się jednak projekt, który nie jest marzeniem społeczności LGBT+. To bardzo zawiła konstrukcja prawna, która powstała tylko po to, żeby konserwatyści w rządzie z czystym sumieniem podnieśli rękę „za” projektem.
Ludzie oczywiście czekają na jakiekolwiek praktyczne zmiany, ale czy będą bardzo wzburzeni, jeśli prezydent zawetuje ogryzkową ustawę? Czy uznają, że rząd zrobił wszystko, żeby żyło im się w tym kraju lepiej?
A może, jeśli okaże się, że transkrypcje mają pełne skutki prawne, raczej stwierdzą, że trzeba działać na własną rękę, wsiądą w samoloty i zaczną masowo brać śluby za granicą?
LGBT+
Katarzyna Kotula
Karol Nawrocki
Paweł Szefernaker
małżeństwa jednopłciowe
ustawa o statusie osoby najbliższej
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Komentarze