"Nie mam wątpliwości, że może chodzić o wyeliminowanie niepokornych sędziów. To droga do rozwalenia wymiaru sprawiedliwości i podporządkowania go władzy. Ludzie powinni się bać się takich sądów, ich sprawy nie będą rozstrzygane niezależnie. Obywatel będzie bez szans" - prof. Zbigniew Ćwiąkalski ocenia kolejny projekt reformy Ziobry w sądach

Plany przejęcia kontroli przez obecną władzę nad wszystkimi sądami w Polsce ujawniła we wtorek, 12 marca 2019, gazeta „Rzeczpospolita”. Powołując się na źródła w resorcie ministra Ziobry, napisała, że  ministerstwo prowadzi prace nad „drugim etapem reformy” wymiaru sprawiedliwości.

Na razie są to założenia. Nie wiadomo kiedy Sejm miałby uchwalić te zmiany i kiedy by weszły w życie. Z przecieku wynika, że PiS szykuje prawdziwe trzęsienie ziemi w sądach. Mają być zlikwidowane obecne sądy powszechne – czyli apelacyjne, okręgowe i rejonowe. Ich miejsce mają zająć nowe sądy regionalne (w miejsce obecnych sądy apelacyjne i okręgowe) i okręgowe (przejmą obecne sądy rejonowe).

Tym samym sędziowie stracą obecny status np. sędziów apelacyjnych, czy okręgowych. Wszyscy mają być równi i będą mieli status sędziów sądów powszechnych. Rotacyjnie mają też orzekać w sądach okręgowych i regionalnych.

Poza tym mają zostać powołani sędziowie pokoju. Będą wybierani w wyborach powszechnych w powiatach i mają sądzić najprostsze sprawy, w tym wykroczenia. Sędzią pokoju będzie mógł zostać każdy, bo nie będzie wymogu posiadania wykształcenia prawniczego. Jedyny wymóg to będzie „doświadczenie życiowe”.

Oprócz nich przy sądach regionalnych mają powstać nowe ciała społeczne tzw. rady doradcze, które będą m.in. opiniować kandydatów na sędziów i zajmować się skargami obywateli na sędziów.

OKO.press opisało te plany resortu Ziobry

Więcej szczegółów resort Ziobry nie podaje. Nie informuje też, że likwidacja obecnych sądów szeroko otwiera furtkę obecnej władzy do weryfikacji wszystkich sędziów w Polsce i do wyrzucenia z zawodu sędziów niepokornych.

Krytycznie o tych planach wypowiedział się w niedzielę były sędzia Trybunału Konstytucyjnego i szef Państwowej Komisji Wyborczej sędzia Wojciech Hermeliński.

Na antenie Radia Zet mówił: „Konstytucja mówi, że każdy ma prawo do niezawisłego sądu. Jednak to [sędziowie pokoju] nie będzie niezawisły sąd. Z całym szacunkiem, ale w składzie będzie listonosz, drwal, kierowca czy lekarz. To nie są prawnicy i to nie jest sąd. Jeżeli się mówi, że nikt ze składu sędziowskiego nie będzie prawnikiem, to my schodzimy poniżej standardu PRL-owskiego”.

Sędzia Hermeliński skrytykował też pomysł likwidacji obecnych sądów powszechnych i powołanie nowych. „W ogóle uważam, że ta reforma, jeżeli miałaby być przygotowana tak jak poprzednia [reforma sądownictwa] na kolanie, to będzie to kolejne psucie wymiaru sprawiedliwości” – powiedział.

Prof. Ćwiąkalski:

O opinię zapytaliśmy byłego ministra sprawiedliwości w rządzie PO i profesora z Uniwersytetu Jagiellońskiego Zbigniewa Ćwiąkalskiego.

Mariusz Jałoszewski: Resort Ziobry zapowiada dokończenie „reformy”. Sądy mają być bliżej ludzi, z większym udziałem tzw. czynnika ludowego; i z większą kontrolą społeczną.

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, Uniwersytet Jagielloński, były minister sprawiedliwości w rządzie PO: – Nie mam wątpliwości, że w tej zapowiedzi zmian chodzi o zwiększenie nacisku na sędziów i podporządkowanie ich rządzącym.

A hasło „sędziowie pokoju”, które tak propaguje ministerstwo, ma być uspokojeniem dla opinii publicznej, że chodzi o usprawnienie wymiaru sprawiedliwości. To tylko przykrywka. Uważam, że sędziowie pokoju powinni być prawnikami by choćby umieli napisać wyrok i jego uzasadnienie. A proponuje się by głównym kryterium ich wyboru było doświadczenie życiowe.

Powoływanie sędziów pokoju na zasadzie łapanki sprzyja temu, by mogli zostać nimi osoby z partyjnej nominacji.

Kolejny element, który mnie niepokoi w tych propozycjach, to tzw. ciała doradcze przy sądach regionalnych, które mają decydować kto będzie mógł zostać sędzią. I w tych ciałach będzie zasiadał prokurator.

To jakaś aberracja! Udało się stłamsić prokuratorów i teraz mają oni decydować kto będzie sędzią. To może niech od razu decydują o tym sami oskarżeni.

Ministerstwo planuje zlikwidowanie obecnych sądów i powołanie nowych. Sędziowie mają być zrównani w statusie zawodowym, będą tylko sędziowie sądów powszechnych.

– To kuriozum. Równie dobrze tak samo można zrobić w prokuraturze, niech wszyscy będą tylko prokuratorami.

Likwidacja awansów w sądach doprowadzi do tego, że o nagrodach i premiowaniu sędziów będzie decydował prezes sądu powołany przez ministra sprawiedliwości. To kolejny element nacisk na sędziów. Do tej pory do stanowisk w sądach dochodziło się ciężką pracą, która byłą oceniana.

Zaskakuje mnie argument [ministerstwa], że likwiduje się sądy apelacyjne, bo mają one o 100 razy mniej spraw niż sądy rejonowe [w 2018 r. wpłynęło tam 118 tys. spraw, do rejonowych – 14 mln]. To czysta demagogia, bo w sądach apelacyjnych są najbardziej skomplikowane sprawy.

W tych sądach trzeba się zastanawiać wnikliwie, przebrnąć przez wiele tomów akt, stosować orzecznictwo. To sąd o największej odpowiedzialności. Zresztą sędziowie apelacyjni kiedyś byli w sądach rejonowych i pracą zasłużyli na awans w górę.

I teraz ma się zrównać status wszystkich sędziów, niezależnie od doświadczenia zawodowego. To może być po to, by łatwiej było ich podporządkować.

Resort sprawiedliwości głośno nie mówi, że zgodnie z art. 180 par. 5 Konstytucji, w przypadku zmiany ustroju sądów sędziego można przenieść do innego sądu, nawet w Bieszczady lub w stan spoczynku, czyli na emeryturę. To furtka do weryfikacji wszystkich sędziów i czystki, na skalę jakiej nigdy dotąd nie było.

Nie mam wątpliwości, że może chodzić o wyeliminowanie niepokornych sędziów. Prezydent na nowo będzie powoływał wszystkich sędziów do nowych sądów. Część sędziów może przejść na wcześniejszy stan spoczynku. Ale taką zmianą wieku emerytalnego sędziów zainteresuje się UE, tak samo jak zainteresowała się próba odesłania sędziów SN, na wcześniejszą emeryturę.

Kolejne pytanie co stanie się ze sprawami obywateli, czy będą krążyć pomiędzy sądami? Co stanie się ze sprawami karnymi? Czy trzeba będzie je sądzić od nowa, bo jest zasada niezmienności składu sędziowskiego.

Kolejna uwaga. Jeśli będzie powoływać się nowe sądy, to minister na nowo musiałby powoływać ich prezesów, tym razem we wszystkich sądach w Polsce.

Nie mam wątpliwości, że to będzie powtórka z tego co chciano zrobić w SN, tylko na większą skalę i z przykrywką w postaci sędziów pokoju.

Sędziowie pokoju byli w Polsce przed II wojną, są też w kilku krajach europejskich jak Belgia, Szwajcaria, Wielka Brytania i w USA. Tylko czy to będzie zgodne z Konstytucją, która nie przewiduje takiej formy wymiaru sprawiedliwości.

Konstytucja mówi, że postępowanie sądowe ma być dwuinstancyjne. Czy sąd pokoju będzie pierwszą instancją, czy będzie można złożyć od jego wyroku odwołanie? Konstytucja mówi też, że wymiar sprawiedliwości w Polsce sprawuje Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne i sądy wojskowe.

Czy PiS zdąży wprowadzić te zmiany przed jesiennymi wyborami do Sejmu?

Realnie nie ma na to szans. Likwidacja sądów wymaga co najmniej dwóch lat. I musi to być przeprowadzone zmianą ustawy o ustroju sądów powszechnych. Ale jeśli będą chcieli, to zdążą to wprowadzić do wyborów. Zmiana ustawy może być przepchana kolanem w Sejmie. Mam jednak nadzieję, że to tylko zapowiedź na drugą kadencję.

To po co teraz ministerstwo sprawiedliwości wysyła taki sygnał do społeczeństwa? Sonduje nastroje, również we własnej partii?

– Chce pokazać, że sędziom nie odpuszczamy. Mruga, że mamy dalsze plany, że chcemy tylko usprawnić wymiar sprawiedliwości i dajcie nam szansę na kolejną kadencję.

A jeśli uda się PiS wprowadzić ten pomysł teraz lub w przyszłości, to jaki będzie efekt nowych sądów?

Znamy efekt zmian w edukacji. Też było to robione szybko. I dziś mamy chaos w szkołach. Tak samo będzie w sądach. To droga do rozwalenia wymiaru sprawiedliwości i podporządkowania go władzy. Ludzie powinni się bać się takich sądów, bać się, że ich sprawy nie będą rozstrzygane niezależnie. Obywatel będzie bez szans w takich sądach w sporach z administracją publiczną, urzędem skarbowym, z władzą. Obywatel będzie przegrany.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Masz cynk?