"Kościół katolicki w Polsce przejawia wobec cierpienia zwierząt w najlepszym przypadku obojętność, a są też przejawy wrogości i szowinizmu gatunkowego" - mówi OKO.press prof. Andrzej Elżanowski. To psuje postawy etyczne Polaków. Badania potwierdzają, że wrażliwość Polaków na los zwierząt w porównaniu z innymi mieszkańcam UE jest bardzo niska

„Jeśli chodzi o wrażliwość na dobro i cierpienie zwierząt, to Polacy nie różnią się zasadniczo od narodów Europy środkowo-wschodniej” – mówi OKO.press prof. Andrzej Elżanowski. Przytacza raport World Animal Protection dotyczący traktowania zwierząt na świecie. Wśród badanych krajów UE Polska jest lepsza tylko od Rumunii. Z państw europejskich jeszcze gorzej jest w Białorusi, Ukrainie i Rosji.

Raport Eurobarometru „Postawy Europejczyków wobec dobrostanu zwierząt” (2016) przynosi jeszcze gorsze wyniki. Wrażliwość Polaków na los zwierząt jest niemal najmniejsza w Unii Europejskiej:

  • tylko 34 proc. Polaków uważa, że ochrona dobrostanu zwierząt hodowlanych to coś „bardzo ważnego”, mniej jest tylko na Węgrzech (33 proc.), średnia UE – 57 proc.;
  • tylko 22 proc. Polaków jest zdania, że dobrostan zwierząt hodowlanych powinien być lepiej chroniony niż teraz (przedostatnie miejsce, przed Luksemburgiem), średnia UE – 44 proc.;
  • tylko 23 proc. Polaków (najmniej w UE) zdecydowanie uważa, że zwierzęta hodowlane powinny być lepiej chronione; średnia UE – 38 proc.

Na dodatek nie wierzymy w zmianę na lepsze:

  • tylko 28 proc. Polaków (najmniej w UE) zdecydowanie uważa, że kampanie edukacyjne mogą poprawić postawę dzieci i młodzieży wobec zwierząt; średnia UE – 48 proc.

Prof. Elżanowski tłumaczy OKO.press, dlaczego ludzie – pomimo odruchów empatii wobec konkretnych zwierząt, tak bezwględnie eksploatują inne gatunki – w chowie przemysłowym cierpi na świecie ok. 50 mld ssaków i ptaków. W przypadku postaw Polaków Elżanowski wskazuje na dodatkowy czynnik: to oddziaływanie Kościoła katolickiego, który kształtuje postawy obojętności, a nawet  wrogości i wojującego gatunkizmu* wobec losu zwierząt.

Prof. Andrzej Elżanowski (rocznik 1950) jest zoologiem i bioetykiem, wykłada na Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Jako członek Krajowej Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach (1999–2003) przyczynił się do wprowadzenie w Polsce skali inwazyjności doświadczeń. Miał tez udział w poprawieniu Ustawy o ochronie zwierząt, m.in. usunięciu wyjątków od zakazu uboju bez ogłuszania. Od 1983 roku wegetarianin, od 2013 – weganin.


Robert Jurszo, OKO.press: Polacy są wrażliwi na dobro i cierpienie zwierząt?

Prof. Andrzej Elżanowski: Nie różnią się zasadniczo od innych narodów Europy środkowo-wschodniej. Zresztą nie ma takiego narodu, o którym można by bez zastrzeżeń powiedzieć, że jest wrażliwy na los wszystkich zwierząt.

Dlaczego?

Badania psychospołeczne pokazują, że

myślenie moralne większości ludzi jest częściowo wyrachowane. Oczekujemy odwzajemnienia przysług, jak również liczymy się z odwetem.

Problem w tym, że od zwierząt nie możemy się spodziewać takiej intencjonalnej wzajemności. Nawet jeżeli zwierzęta towarzyszące bezwiednie odwzajemniają się nam zaufaniem, przywiązaniem i czułością, bo nas po prostu lubią. Lubią nas również dlatego, że im dajemy jeść, ale nie jest to wynik wyrachowania, do którego nie są zdolne.

Zwierzęta towarzyszące traktowane jak członkowie rodziny są wyjątkiem, kroplą w morzu bezwzględnej eksploatacji około 50 miliardów ssaków i ptaków w chowie przemysłowym.

Ale nawet nasze najbardziej ukochane koty i psy nie są w stanie wspomóc nas w potrzebie. Rezygnacja ze zbieracko-łowieckiej przyjemności zabijania, czy jedzenia mięsa, nie przynosi doraźnych korzyści. Z drugiej strony żadne zwierzęta nie potrafią się na nas skutecznie odegrać.

Dlatego zwierzęta pozostają poza moralnością większości ludzi.

Prof. Andrzej Elżanowski

To wszystko wynika ze biokulturowej ewolucji człowieka jako gatunku. Chociaż niektóre narody trochę lepiej troszczą się o zwierzęta.

W przygotowanym przez organizację World Animal Protection rankingu traktowania zwierząt z 2014 r. wśród krajów Europy zachodniej i centralnej Polska pod tym względem jest lepsza tylko od Rumunii. Niżej z państw europejskich są już tylko Białoruś, Ukraina i Rosja.

Na szczęście od niedawna mamy prawne ograniczenia okrucieństw związanych z polowaniem.

Co nam przeszkadza, aby dołączyć do lepszych?

Kościół Katolicki. W Polsce wciąż jest znaczącym autorytetem moralnym, co nas wyróżnia na tle Europy.

No i ten autorytet w najlepszym przypadku demonstruje względem cierpienia zwierząt obojętność. Ale są też przejawy wrogości i wojującego gatunkizmu*, jak np. częsty udział i publiczne poparcie dla polowań.

Pomimo tego, w naszym kraju rozwija się ruch obrony zwierząt.

Tak, i to dowodzi, że Polacy nie są mniej empatyczni niż inni Europejczycy. Empatia ukształtowała się w toku ewolucji i jest wrodzoną zdolnością do rozpoznawania emocji i intencji innych podmiotów. Łagodzi – zwłaszcza u kobiet – wyrachowanie konwencjonalnej moralności.

To empatia daje siłę, żeby walczyć o los zwierząt.

Czy empatię do zwierząt można wzmacniać?

Tak, można ją rozwijać, przede wszystkim w dzieciństwie. Ale to wymaga umiejętnej edukacji etycznej. Polegałaby przede wszystkim na uświadamianiu rzeczywistych – a nie religijnie urojonych – źródeł wartości i motywów zachowań moralnych, co powinno kształtować postawy poszanowania życia i doznań wszystkich istot doznających.

Ale – podkreślam – nie możemy się łudzić, że w ten sposób uda nam się stworzyć etycznie doskonałe społeczeństwo. Granice empatii każdego człowieka są indywidualne. Nie zmienia to faktu, że

proempatyczna edukacja jest potrzebna i stworzyłaby społeczeństwo lepsze dla wszystkich.

Również dla ludzi zaślepionych różnymi „izmami”, czyli grupowymi ideologiami.

W takim razie co powinny robić organizacje walczące w Polsce o prawa zwierząt? 

Na pewno powinny ze sobą współpracować. Słabością ruchu obrony zwierząt w Polsce  jest jego fragmentacja i partykularyzm. Jest to wciąż ruch politycznie słaby, który niewiele osiągnie bez wspólnej mobilizacji wszystkich sił w kraju wrażliwych na los zwierząt. Ponadto,

ruch obrońców zwierząt w Polsce nie ma zaplecza intelektualnego. Dlatego nie jest w stanie nawet marginalnie przeciwstawiać się arogancji biomedycznego lobby, które zwalcza wszelkie próby narzucenia społecznej kontroli nad eksperymentami na zwierzętach.

Pilnie potrzebny jest think-tank zatrudniający nielicznych moralnie motywowanych naukowców, który pokaże, że walka o prawa zwierząt nie jest fanaberią nadwrażliwej mniejszości, lecz imperatywem wynikającym z połączenia etyki i wiedzy naukowej. Przykładem jest brytyjska Federacja Uniwersytetów na rzecz Dobrostanu Zwierząt (UFAW).

Ale do tego potrzeba sponsora-wizjonera, czyli Sorosa obrony zwierząt, bo dobrzy ludzie wolą dawać pieniądze na ratowanie konkretnych zwierząt w niedoli. Co jest zresztą psychologicznie całkowicie zrozumiałe.


Rozmowa z prof. Andrzejem Elżanowskim została przeprowadzona podczas X Forum Etycznego, nad którym OKO.press objęło patronat medialny. Ta edycja naukowej imprezy była poświęcona kwestii moralnego statusu zwierząt. Organizatorem było Polskie Towarzystwo Etyczne.

 

* gatunkizm (również: dyskryminacja gatunkowa, szowinizm gatunkowy, gatunkowizm) – pogląd i postawa stawiająca ludzki interes ponad interesami innych, poza-ludzkich zwierząt. Termin stworzyli bioetycy, przez analogię do rasizmu i seksizmu.


Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym