"Nadal przerywa się konstytucyjnie chronioną kadencję członków KRS, nadal politykom partii rządzącej ustawa daje pełną kontrolę nad tymi, którzy mają dbać o niezależność sądów. Drobne poprawki pogarszają sytuację - teraz już naprawdę Sejm będzie mógł wybrać dowolnego sędziego do KRS" - prof. Marcin Matczak komentuje prezydencki projekt ustawy o KRS.

Sejmowa komisja sprawiedliwości pod przewodnictwem Stanisława Piotrowicza pracuje dziś (28 listopada 2017) nad prezydenckimi projektami ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym. Prof. Matczak, członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego, na gorąco punktuje propozycje prezydenta:

1. Wybór sędziów-członków KRS będzie się odbywał oczywiście przez polityków,

2. Kluczowe znaczenie będzie miało tworzenie listy kandydatów – poprawka przewiduje obowiązek wciągnięcia na listę jednego kandydata wskazanego przez każdy klub parlamentarny (ale działający od 60 dni [od pierwszego posiedzenia Sejmu danej kadencji – red.], żeby nie można było multiplikować sztucznie klubów specjalnie na wybory) – to jest postanowienie, które ma dać opozycji miejsca w KRS.

3. Nie tylko 25 sędziów, ale także 25 adwokatów, radców prawnych, notariuszy i – uwaga – prokuratorów, może wskazać kandydatów; oznacza to jeszcze większą łatwość zgłoszenia dowolnego kandydata, a więc pełną uznaniowość Sejmu w wyborze; poza tym uznanie, że prokuratorzy mają prawo wskazać sędziów do KRS jest dla mnie arcydziwne; uzasadnienie mówi, że oni są także żywo zainteresowani sprawami wymiaru sprawiedliwości – dziwne, że sędziego do KRS nie może wskazać 25 więźniów – ci to dopiero żywo są zainteresowani sprawami wymiaru sprawiedliwości.

4. Głosowanie w pierwszej turze większością 3/5 w drugiej bezwzględną (a więc więcej za niż przeciw i wstrzymujących się łącznie); oznacza to pełny wpływ PiS na uchwalenie listy kandydatów; jeśli inne kluby wskażą swoich kandydatów, PiS może ich wybrać, nawet jeśli opozycja nie weźmie udziału w głosowaniu. Jeśli opozycja nie zgłosi kandydatów, nie będzie ich na liście i w KRS. Może na to liczy PiS, że opozycja nie będzie chciała wziąć udziału w niekonstytucyjnym procederze wyboru sędziów do KRS przez Sejm – wtedy nie będzie w KRS przedstawicieli opozycji.

5. Poprawki usuwają w głosowaniach w KRS wymóg większości 2/3 przy wyłonieniu kandydata [na stanowisko sędziego – red.] innego niż proponowany przez podzespół KRS; oznacza to jeszcze większą decyzyjność członków KRS wybranych przez PiS, którzy będą mieć w KRS większość.

6. Poprawki jeszcze bardziej przyspieszają wybór nowej KRS – oj, śpieszy się partii rządzącej do położenia ręki na tym organie.

Podsumowując – nie ma niespodzianek, podstawowe elementy zgodne z informacjami ogłaszanymi przez posła Piotrowicza i ministra Muchę. Projekt ustawy o KRS jest nadal tak samo niekonstytucyjny jak ten, który zaproponował Prezydent. Nadal przerywa się konstytucyjnie chronioną kadencję członków KRS, nadal politykom partii rządzącej ustawa daje pełną kontrolę nad tymi, którzy mają dbać o niezależność sądów. Drobne poprawki pogarszają sytuację – teraz już naprawdę Sejm będzie mógł wybrać dowolnego sędziego do KRS. Co więcej, na listę może trafić sędzia wskazany przez 25 prokuratorów, zamiast sędziego wskazanego przez 5000 sędziów. Liczba osób popierających nie ma żadnego znaczenia – Sejm zrobi, co chce: wybierze tych, którzy będą posłom pasować.

Komentarz ukazał się na profilu na Facebooku prof. Marcina Matczaka.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Masz cynk?