Rzecznik Praw Pacjenta zganił rozpaczliwy protest głodowy jednego z osadzonych w Gostyninie. Bo uznał, że to "niewspółmierne do subiektywnie odczuwanych niedogodności". Ostro zareagowała prawniczka, prof. Monika Płatek: "A może to działania dyrektora wobec osadzonego nie są współmierne do sytuacji?"

W Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (KOZZD) w Gostyninie miały być zamykane osoby po wyrokach, które odbyły już swoje kary, ale uznano, że dalej stanowią zagrożenie. Mieli tam trafiać najniebezpieczniejsi mordercy i gwałciciele, ale zamknięte są tam bezterminowo także osoby, które odsiedziały wyroki za przestępstwa pospolite, niektórzy  w więzieniu nie spędzili nawet 3 lat. M.in. jest w Gostyninie najmłodsza pacjentka, która ma schizofrenię, więc w ogóle nie powinno jej tam być.

Piotr W. trafił do Gostynina w lutym 2017 roku „z wolności”. Po odbyciu kary wyszedł z więzienia i zdążył już zacząć normalne życie. „Założył rodzinę, ma dzieci, pracował, nie naruszył prawa. Po kilku miesiącach sąd skierował go do Gostynina za czyny, za które w całości odsiedział karę. Nowych nie popełnił” – mówi prof. Płatek.

Głodówkę rozpoczął 15 listopada 2018 roku. Oficjalną przyczyną miało być odebranie mu komórki z polecenia dyrektora Ośrodka. Rzecznik Praw Pacjenta uznał, że „decyzja o podjęciu protestu głodowego jest – jak się wydaje – niewspółmierna do subiektywnie odczuwanych czasowych niedogodności związanych z brakiem możliwości korzystania z telefonu komórkowego”.

Inni osadzeni w Ośrodku w Gostyninie interpretowali protest inaczej. „On się buntuje przeciwko temu, co i my wszyscy” – powiedział OKO.press jeden z pacjentów KOZZD. „Przeciwko łamaniu naszych praw i tej całej niepewności”.

Profesor Płatek komentowała: „Ma dość konkretnych naruszeń  prawa, dość nękania, dość poniżania i nieludzkiego traktowania. Nie ma innej drogi, innego sposobu, by nami potrząsnąć, zmusić do zrozumienia powagi sprawy i przerwania kręgu niszczenia ludzkiej godności i coraz bardziej absurdalnych kpin z prawa”.

Kpina

Pod atrapą instytucji leczniczej KOZZD izoluje „prawdopodobnie niebezpiecznych”. A co jeśli okazuje się, że nie są już niebezpieczni i mogą jednak być na wolności? Nic, bo kto odważy się wypuścić „bestię”?

Wokół ośrodka panuje chaos prawny i strach. Wszyscy boją się odpowiedzialności za wypuszczenie „niebezpiecznego”: dyrektorzy więzień, którzy wnioskują o umieszczenie więźniów w KOZZD, psychologowie i psychiatrzy, którzy orzekają o niebezpieczeństwie, a w końcu sędziowie, którzy nigdy nie przychylają się do wniosków o wypuszczenie.

Ośrodek jest przeludniony — miał mieścić maksymalnie 60 osób, jest ich już ponad 65. Ostatniego mężczyznę przywieziono w grudniu, w okolicach świąt. Podobno po wyjściu z więzienia zdążył spędzić na wolności 10 miesięcy. W tle w sądzie cywilnym powoli toczył się proces, który cofnął go do miejsca, które pod wieloma względami od więzienia jest gorsze.

Trafiając do KOZZD tracisz kontrolę nad własnym życiem. Nie można tu odliczać dni do wyjścia czy planować przyszłości. Nawet dobra opinia biegłych i wytrwały udział w terapii nie daje pewności wyjścia na wolność. Sąd każdy wniosek o wypuszczenie z KOZZD odrzuca.

Sytuacje w Gostyninie od la monitoruje RPO. „Kilkukrotne wizytacje ekspertów RPO wykazały nieprawidłowości w funkcjonowaniu ośrodka”. W czerwcu 2018 r. zastępczyni RPO Hanna Machińska zaprosiła Rzecznika Praw Pacjenta do przyłączenia się do działań RPO w kierunku znowelizowania ustawy, tak aby ochronione były prawa pacjentów ośrodka.

„Przepisy pomijają sferę życia codziennego […]. Pacjenci zdani są tu na arbitralną wolę dyrektora. Nie mając do tego podstaw prawnych, określa on w regulaminie ich prawa i obowiązki” – czytamy na stronie RPO.

RPP odpisał, że w KOZZD nie dzieje się nic nadzwyczajnego, a jako że jego priorytetem są dzieci, młodzież i osoby starsze, to zabiera z Gostynina swojego Rzecznika Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego i przenosi go do innego ośrodka. Dziękował też, za „wzmożone zainteresowanie Rzecznika Praw Obywatelskich sytuacją pacjentów KOZZD”, które „przyczynia się do zapewnienia [im] stosownego wsparcia”.

Rzecznik Praw Pacjenta: nie głodować

10 grudnia dyrektor KOZZD wystąpił do Sądu Okręgowego w Płocku z wnioskiem, by głodującego umieścić w więziennym szpitalu w Łodzi, bo ten odmawia zmierzenia ciśnienia i pobrania krwi.

„Jakim prawem?!”  – pytała prof. Płatek. „Żeby trafić do więzienia, trzeba popełnić przestępstwo i zostać skazanym przez sąd karny na pozbawienie wolności”. Jak wynika z informacji OKO.press, głodującego próbowano przenieść do więziennego szpitala, ale dyrektor więzienia odmówił jego przyjęcia.

21 grudnia w sprawie Piotra W. wypowiedział się Rzecznik Praw Pacjenta. Zamiast ochroną praw głodującego zajął się jednak straszeniem.

Zwrócił się do prof. Płatek, będącej „niewątpliwym autorytetem dla osoby prowadzącej protest” o wsparcie apelu o zaprzestanie głodówki. Dalej czytamy jeszcze, że „tak drastyczna forma [protestu] jest nieuzasadniona, a odpowiedzialność za jej skutki ponosić będzie sam protestujący, jak również osoby utwierdzające go w słuszności tego postępowania”.

W odpowiedzi na apel Rzecznika, prof. Płatek pyta — rozważamy współmierność formy protestu do odczuwanych niedogodności, a co ze współmiernością odebrania komórki do sytuacji, która to spowodowała? Czy realizacja kompetencji kierownictwa KOZZD była sytuacyjnie uzasadnione i proporcjonalna?

„Dotychczasowa korespondencja wskazuje na zasadnicze niezrozumienie ze strony Rzecznika Praw Pacjentów i personelu jego biura, iż

czym innym są przepisy kompetencyjne, upoważniające kierownictwo KOZZD do różnego rodzaju działań wobec pensjonariuszy, a czym innym to, czy działania podejmowane w tych ramach kompetencyjnych – są zasadne, usprawiedliwione sytuacyjnie i proporcjonalne”.

Bo ustawa pozwala?

W myśl ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzającymi zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób (art. 28 ustawy) pacjent Gostynina nie może posiadać przedmiotów, „które mogą posłużyć do zakłócenia porządku lub bezpieczeństwa w Ośrodku”.

Ustawa przewiduje też możliwość „odmówienia zgody na kontakt za pośrednictwem telefonu lub za pomocą środków komunikacji elektronicznej i odebrania przedmiotów umożliwiających taki kontakt”. Na te zapisy powoływał się RPP.

Kto i dlaczego przesądza o tym co wolno, a czego nie, komu zabrać telefon i za co? Zgodnie z ustawą — dyrektor. Czy robi to słusznie? Tego nikt nie sprawdza. Pacjenci podsumowują panujące w Ośrodku zasady: „Nie, bo nie”.

RPP problemu więc nie widzi — osadzony może przecież odwołać się do sądu w sprawie decyzji dyrektora. „Powołanie się na sam fakt istnienia normy kompetencyjnej zezwalającej na przeszukanie bez oceny, czy było ono celowe i prowadzone w warunkach dyktowanych koniecznością sytuacyjną jest przyzwoleniem i akceptowania praktyk, których Ustawa nie przewiduje” – oponuje prof. Płatek.

„Użycie przepisu nie miało służyć nękaniu pacjentów, pozaustawowemu karaniu, demonstrowaniu władzy pogardy dla pozbawionych wolności”.

Według Płatek decyzja o odebraniu telefonu wymaga logicznego uzasadnienia. „Zawarta w tym przepisie norma nie jest pomyślana jako przyzwolenie dla Dyrektora, by według własnych sympatii, antypatii, niechęci pozbywać się niewygodnych dla siebie osób kontaktujących się z umieszczonymi w KOZZD i pracownikami KOZZD. […] Nie jest uzasadnieniem stwierdzenie >>jestem dyrektorem Ośrodka więc mi wolno«.

Bezradność

Osadzeni donoszą: regularnie robi się nam kipisze (przeszukanie pokoju). „Wywalają wszystko na zewnątrz. Robią to chyba z nudów” – mówi jeden z osadzonych. Artykuł 28 na przeszukania pozwala, można je przeprowadzić „w każdym czasie”.

Czy tak częste przeszukiwanie pokoi ma uzasadnienie? W końcu wszystkie zakupy czy prezenty, które przychodzą do Ośrodka, zanim trafią do pacjentów są starannie przeszukiwane i sprawdzane. Po każdym widzeniu, któremu towarzyszy strażnik, osadzeni muszą rozbierać się do naga.

„Ustawy mówi o przeszukaniach pomieszczeń i rzeczy. […] Cel przeszukania jest jasno określony. Wyklucza np. złośliwe tzw. kipisze prowadzone dla dokuczenia, z nudów, demonstracji władzy, wobec umieszczonych w KOZZD” – pisze Płatek.

Prof. Płatek informuje też o licznych przypadkach bezprawnego odmawiania osadzonym prawa do kontaktu z Rzecznikiem Praw Obywatelskich i Rzecznikiem Praw Pacjenta, co z kolei gwarantuje pacjentom ustawa. 14 grudnia dyrektor KOZZD miał według prawniczki tak zmienić regulamin, żeby móc odmówić pacjentowi wszelkich widzeń.

Łamanie przepisów i brak „skutecznej, realnej reakcji eliminującej naruszanie tego prawa przez organ do tego powołany (w tym przypadku Dyrektor KOZZD i RPP) nie pozwalają na wniosek — sformułowany w Pana liście do mnie, iż „prawa i wolności umieszczonych w Ośrodku w omawianym zakresie są zabezpieczone” – pisze prof. Płatek.

„Osadzony w KOZZD Piotr W. przerwał głodówkę protestacyjną podjętą w dniu 15 listopada br, w poczuciu bezradności wobec naruszania jego praw i braku stosownej reakcji na naruszanie jego praw zarówno przez Dyrektora Ośrodka, jak i ze strony Rzecznika Praw Pacjenta” – dodaje Płatek.

Stosownej reakcji na gostyniński horror nadal nie widać.


Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym