„Obrona rządów prawa w postaci faktycznego stosowania prawa przez sędziów okazała się najskuteczniejszym elementem ochrony polskiej demokracji, zwłaszcza gdy nie mogą tego zrobić inne instytucje. Chciałbym wyrazić ogromny podziw i wdzięczność polskim sędziom za ich ogromną determinację i niezłomność” – mówił sędzia Marek Safjan

W czwartek 9 stycznia 2020 na Uniwersytecie Warszawskim odbył się jubileusz z okazji 70. urodzin prof. Marka Safjana, sędziego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wcześniej przewodniczącego polskiego Trybunału Konstytucyjnego i wybitnego naukowca związanego z UW.

Przy okazji takich uroczystości jubilatom wręcza się księgi pamiątkowe z tekstami współpracowników i przyjaciół, a laudacje wygłaszają bliskie jubilatowi osoby.

Kariera naukowa i zawodowa sędziego Safjana poprowadziła go od modelowania konstytucyjnego krajobrazu Polski do kształtowania porządku prawnego UE.

Jednym z laudatorów sędziego Safjana był  prof. Koen Lenaerts, Prezes Trybunału Sprawiedliwości UE.

Lenaerts wykorzystał – w przeważającej mierze osobiste – przemówienie do przypomnienia, że kluczowa dla państw UE zasada wzajemnego zaufania to przywilej, który nakłada również obowiązki. „To zaufanie nie jest ślepe. Państwa UE muszą sobie je ciągle zaskarbiać, a Trybunał Sprawiedliwości UE je do tego zachęca. Każde z państw musi odrobić swoje zadanie domowe w tym zakresie” – mówił Prezes TSUE w Warszawie.

Lenaerts żartował, że TSUE to dział „pomocy interpretacyjnej” (ang. helpdesk) dla sądów krajowych, które jako sądy europejskie muszą spełniać standardy Artykułu 19.1 Traktatu o UE, dotyczące niezależności, bezstronności, sprawiedliwego procesu.

Na końcu ponad pięciogodzinnej uroczystości przemówienie wygłosił prof. Marek Safjan. Wybraliśmy obszerne fragmenty jego wystąpienia. Sędzia na kanwie swojej biografii przedstawiał wnioski ogólnej natury, ale odwoływał się też do aktualnego kontekstu.

Zachęcamy do lektury wskazówek sędziego Safjana.

O wartości gestu Rejtana

„Rejtan to polski Don Kichot. Gest Rejtana jest tak samo bezskuteczny, jak Don Kichota. W geście rozpaczy blokował wejście do sali, w której miał być podpisany traktat rozbiorowy Polski. Na tym etapie to był tylko gest symboliczny. Zadaję sobie pytanie, czy taka analogia do mojej postawy jest bliska i przekonywająca.

Nie jestem pewien, ale miałem w swojej postawie zakodowany wyraźny sprzeciw wobec tego, co stało w sprzeczności z moimi przekonaniami, wrażliwością, postrzeganiem świata.

Postawę Rejtana w okresie protestów studenckich w latach 60. można było przekuć w czyny, w działanie, w zmienianie rzeczywistości. W czasie »karnawału Solidarności« w latach 80. przeżyłem autentyczne zbiorowe odzyskanie wolności. Nigdy nie zapomnę radości przemawiania pełnym głosem i wyrażania poglądów; to był czas katharsis, na uniwersytecie miało to szczególny wymiar.

W 1981 roku powróciło poczucie niemocy, ale już nigdy postawy bycia biernym świadkiem wydarzeń.

Nauczyłem się, że protestować w sprawie beznadziejnej, może nawet przegranej, ma istotny wymiar moralny i może wpływać na zmianę rzeczywistości.

Prawdziwy gest Rejtana – nie zgadzać się, jeśli coś jest w sprzeczności z moimi podstawowymi przekonaniami.

Wyrażanie swojej myśli, nawet jeśli nie przynosi wprost konkretnego, widocznego rezultatu ma moim zdaniem znaczenie wykraczające poza symbolikę i przekładające się na rzeczywistość.

Oczekiwanie sprawiedliwości i słuszności wymaga także niekiedy przynajmniej gestów Rejtana, choćby wydawały się one mało przydatne w czysto konkretnym, praktycznym wymiarze.

Sprawiedliwość, słuszność, to jest cel, do którego zmierzamy, ale niestety nigdy nie osiągamy w pełni w sferze prawa. Poszukiwanie sprawiedliwości to nieustanny proces, na drodze prób i błędów. Ale trzeba mieć na uwadze cel działania”.

O groźbie ideologii podporządkowującej sobie prawo

„Uczucie, że coś jest nie tak z prawem, dręczyło mnie przez wiele lat. Prawo traktowałem jako dziedzinę niesłychanie sformalizowaną, sztywną, nienaukową wreszcie. Nad techniczność reguł nakładała się logika formalna. Studiowanie i uprawianie prawa w Polsce ludowej było prawdziwym wyzwaniem. Na gmach prawa, w ramach solidnych zasad i reguł, nakładała się ideologia, zaciemniająca prawdziwe oblicze starych, czcigodnych konstrukcji. Minęło sporo czasu, zanim zacząłem postrzegać prawo bardziej przychylnym okiem, doceniając jego siłę i walory intelektualne”.

O determinacji i niezłomności polskich sędziów w obronie praworządności

„Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE w ostatnich latach dotyczy rządów prawa i niezawisłości sędziowskiej. Pokazuje siłę promieniowania wartości UE dla porządku prawnego – i to nie tylko w orzeczeniu TSUE z 19 listopada 2019 roku.

Dziś obserwujemy jak wykorzystywane są narzędzia, które stwarza mądrość i wyobraźnia. Odwoływanie się przez sędziów do najważniejszych zasad konstytucji oraz instrumentów wynikających z zastosowania prawa unijnego może być – jak się okazuje -najbardziej skutecznym sposobem ochrony tego, co określamy jako rządy prawa.

Obrona rządów prawa w postaci faktycznego stosowania prawa przez sędziów okazała się najskuteczniejszym elementem ochrony polskiej demokracji, zwłaszcza, gdy nie mogą tego zrobić inne instytucje.

Chciałbym wyrazić ogromny podziw i wdzięczność polskim sędziom za ich ogromną determinację i niezłomność”.

O wadze i cenie doświadczenia

Dalej sędzia Safjan zachęcał, żeby w myśleniu i działaniu unikać hipokryzji i konformizmu. Przywołał słowa poety Jana Lechonia „inteligencja bez serca i moralności wydaje się większym grubiaństwem niż serce i honor bez intelektualnego polotu”.

„Dla prawnika takie przesłanie jest bardziej nawet istotne niż dla innych zawodów.” – ocenił sędzia. „W tym zawodzie przenikają się poglądy, które głosimy i nasze działania w życiu publicznym. Bo jako prawnicy z natury jesteśmy zaangażowani w sprawy publiczne.

Czy można głosić przywiązanie do państwa prawa i akceptować polityczne sterowanie wymiaru sprawiedliwości?

Czy można mówić o przywiązaniu do konstytucji i godzić się na je łamanie?

To są moim zdaniem pytania retoryczne, ale niestety nie są wymyślone.

Niedawno myślałem, że epokę dwójmyślenia mamy już dawno za sobą. Ale okazało się, że doświadczenia jednego pokolenia nie przenoszą się automatycznie na doświadczenia innych generacji.

I tu pozwolę sobie zacytować Olgę Tokarczuk, jej przemówienie noblowskie. Powiedziała à propos doświadczania:

Wydarzenia są faktami, ale doświadczenie jest czymś niewyrażalnie innym. To ono, nie zaś wydarzenie, jest materią naszego życia. Doświadczenie jest faktem poddanym interpretacji i umieszczonym w pamięci. Odwołuje się także do pewnej podstawy, jaką mamy w umyśle, do głębokiej struktury znaczeń, na której potrafimy rozpiąć nasze własne życie i przyjrzeć mu się dokładnie. Wierzę, że rolę takiej struktury pełni mit. Mit jak wiadomo nigdy się nie wydarzył, ale dzieje się zawsze. 

Każda kolejna epoka musi wykształcić nowe wzorce, uchwalić bohaterów i swoje doświadczenia poddać interpretacjom.

Myślę, że jesteśmy dziś w takim punkcie historii, w którym kolejne pokolenie ma szansę dokonywania zasadniczych wyborów dotyczących przyszłości i dalszej drogi. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego wzmocnione – o własną mądrość, którą się nabywa tylko przez własne doświadczenie.

Pisarze i naukowcy płacili w przeszłości niejednokrotnie bardzo wysoką cenę za bronienie wartości, które głosili i które były drogowskazem. Tadeusz Kotarbiński, Maria Ossowska, Karol Modzelewski, Zygmunt Bauman, Bronisław Geremek, Bronisław Baczko, Stanisław Herbst, Leszek Kołakowski, Edward Lipiński czy wśród prawników Janina Zakrzewska, Adam Strzembosz, Wiesław Chrzanowski i wielu, wielu innych.

Nie da się oddzielić uprawiania nauki od wartości, a badania i wyniki muszą być poddane osądowi etycznemu. Bez tego tracą sens. Prawo, które przestaje się opierać na uniwersum wartości, jest pozorem prawa.

Tym samym nawet zasłużony profesor uniwersytetu, który zaprzecza temu, co mówi, przez czyny, traci legitymację uczonego. To jest elementem ważnego mitu, o którym wspomina Tokarczuk; mitu akademii.

Nie istnieje prawdziwy wybór między przyzwoitością a nieprzyzwoitością. Nie ma sytuacji pośrednich. Nie da się ich obronić. Każdą cenę warto zapłacić za to, by głosić prawdę, a w sytuacjach granicznych dokonywać własnego wyboru.

Staram się o tym przypominać dziś, kiedy niestety znowu stajemy w obliczu fundamentalnych wyborów. Zastanawiamy się, co czynić, żeby zachować wartości demokratycznego państwa prawa”.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Jesteśmy obywatelskim narzędziem kontroli władzy. Obecnej i każdej następnej. Sięgamy do korzeni dziennikarstwa – do prawdy. Podajemy tylko sprawdzone, wiarygodne informacje. Piszemy rzeczowo, odwołując się do danych liczbowych i opinii ekspertów. Tworzymy miejsce godne zaufania – Redakcja OKO.press


Komentarze

Masz cynk?