Bogdan Święczkowski wzywa prokuratorów, by nie uznawali ważnej uchwały Sądu Najwyższego. Ogranicza ona możliwość wykorzystywania przez prokuraturę nielegalnie zdobytych dowodów. A tym samym - możliwość nielegalnej inwigilacji obywateli

Według informacji OKO.press, prokurator krajowy Bogdan Święczkowski rozesłał do prokuratur niższych szczebli polecenie służbowe, w którym zaleca stosowanie w odniesieniu do uchwały Sądu Najwyższego z 28 czerwca 2018 roku, dwóch wskazanych przez niego zasad.

Te zasady w praktyce sprowadzają się do tego, by śledczy lekceważyli uchwałę i nadal korzystali z tzw. owoców zatrutego drzewa.

We wspomnianej uchwale Sąd Najwyższy, w składzie siedmiu sędziów, udzielił odpowiedzi na pytanie prawne sądu w Poznaniu, dotyczące szerokiego wykorzystywania podsłuchów. Chodzi o artykuł 168b kodeksu postępowania karnego, uchwalony w tej kadencji Sejmu przez PiS (na wniosek ministerstwa sprawiedliwości).

Przepis ten daje prokuratorom prawo szerokiego korzystania z podsłuchów. Śledczy mogą nie tylko wykorzystać nagrane rozmowy do ścigania przestępstw, w związku z którymi sąd wyraził zgodę na założenie podsłuchu, ale też do innych spraw (jeśli przy okazji podsłuchu nagrały się rozmowy, które mogą być dowodem na inne przestępstwa). Na przykład: jeśli podsłuch był stosowany po to, by udowodnić groźne przestępstwo, a podsłuchiwani rozmawiali też np. o kradzieży – to prokurator mógłby wykorzystać ten fragment nagrań jako dowód w nowej sprawie – o kradzież. Mimo że zgoda sądu na zastosowanie kontroli operacyjnej nie obejmowała tego typu przestępstwa.

PiS smakują „owoce zatrutego drzewa”

PiS wprowadził art 189b kpk, bo za poprzednich rządów tej partii, w latach 2005-2007 Sąd Najwyższy po raz pierwszy ograniczył stosowanie podsłuchów. Uderzyło to wówczas w kilka śledztw, w których korzystano z nielegalnie zdobytych dowodów.

Później „przypadkowe” dowody z podsłuchów można było wykorzystywać tylko za zgodą sądu (tzw. zgoda następcza) i tylko w najpoważniejszych, opisanych w ustawie o policji sprawach. Pod koniec rządu PO-PSL wprowadzono zakaz stosowania nielegalnie zdobytych dowodów.

PiS uchwalając nowe przepisy chciał, by nielegalnie uzyskane dowody można było wykorzystywać w sprawach o wszystkie przestępstwa ścigane z urzędu. A o tym, czy je wykorzystać czy nie mieli decydować sami prokuratorzy.

Ale Sąd Najwyższy w uchwale z czerwca br. ograniczył uprawnienia prokuratorów do wykorzystywania nagrań z podsłuchów. Uznał, że nagranych „przypadkowo” dowodów na inne przestępstwa, można użyć tylko do spraw opisanych w artykule 19 ust. 1 ustawy o policji. Artykuł ten, w zamkniętym katalogu, wymienia najpoważniejsze przestępstwa, do wykrywania których policja, za zgodą sądu może stosować podsłuchy.

Tą uchwałą Sąd Najwyższy ograniczył inwigilację obywateli oraz wykorzystywanie podsłuchów do ścigania drobniejszych przestępstw.

Uchwała nie spodobała się Ministerstwu Sprawiedliwości i – jak się okazuje – prokuratorowi krajowemu Bogdanowi Święczkowskiemu. W liście do prokuratorów pisze, że artykuł 168b powinni nadal stosować tak, jak go uchwalił PiS. Czyli nadal mają wykorzystywać tzw. owoce zatrutego drzewa, bez oglądania się na uchwałę Sądu Najwyższego. A jeśli sądy nie będą chciały zgodzić się na takie dowody (powołując się na uchwałę Sądu Najwyższego) – śledczy mają powoływać się na art. 168a, który jak podkreśla Święczkowski sądy mają respektować.

Przepis ten mówi, że: „dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego”.

Święczkowski poleca swoje stanowisko przekazać wszystkim prokuratorom do „bezwzględnego stosowania”.

Zapytaliśmy po południu o pismo Święczkowskiego Prokuraturę Krajową. Biuro prasowe odpowiedziało, że musi sprawdzić i zweryfikować te informacje i odpowiedzi udzieli w poniedziałek.

Jacek Dubois, znany warszawski adwokat, specjalizujący się w prawie karnym, poproszony przez OKO.press o komentarz, mówi: „ Tym orzeczeniem [z czerwca br. – przyp. red.] SN stanął na straży ochrony praw i wolności obywateli. Stworzył tamę dla bezkarności organów ścigania, które dostały narzędzia łamania prawa, w celu zdobycia dowodów przeciw obywatelom. To niemoralne prawo prokuratorom dał Sejm, a sąd jako strażnik wartości poprzez uchwałę, próbował to prawo ograniczyć. To pismo prokuratora Święczkowskiego ma na celu wywrzeć na prokuratorach i sądzie efekt mrożący, a nowym sędziom [m.in. kandydującym do SN – red.] wskazać czego oczekuje prokuratura. Pismo wskazuje, że prokurator ma stanąć przeciwko prawom człowieka, gwarancji z zakresu prywatności”.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press