Prawa autorskie: Fot. Mariusz JałoszewskiFot. Mariusz Jałosze...
15 listopada 2022

Zwycięstwo prokuratora Parchimowicza. Jest uniewinniony za manifest przeciwko ustawie kagańcowej

Byłego szefa stowarzyszenia Lex Super Omnia Krzysztofa Parchimowicza ostatecznie uniewinniła nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Rzecznicy dyscyplinarni Ziobry jednak mu nie odpuszczają i czeka go jeszcze pięć procesów dyscyplinarnych.

Krzysztof Parchimowicz to współzałożyciel i były szef stowarzyszenia niepokornych prokuratorów Lex Super Omnia (na zdjęciu u góry po prawej, z obrońcą, adwokatem Bartoszem Tiutiunikiem). Za krytykę prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry i jego ludzi oraz za działalność w stowarzyszeniu, które broni niezależności prokuratury, jest dziś najbardziej prześladowanym prokuratorem w Polsce. Wytoczono mu 17 zarzutów dyscyplinarnych i trzy bezpodstawne sprawy w prokuraturze. Parchimowicz nie dał się jednak złamać i dziś jest jednym z symboli wolnej prokuratury.

We wtorek 15 listopada 2022 roku odniósł sukces w jednej ze spraw dyscyplinarnych wytoczonych mu przez rzeczników dyscyplinarnych dla prokuratorów, nominatów Zbigniewa Ziobry. Chcieli oni dla Parchimowicza nagany za oświadczenie z marca 2020 roku, w którym sprzeciwił się uchwalonej przez PiS ustawie kagańcowej, która oprócz kar dla sędziów i prokuratorów za stosowanie prawa UE, wprowadziła też swego rodzaju lustrację. Sędziowie i prokuratorzy mieli bowiem ujawnić, do jakich stowarzyszeń należą. I przeciwko temu zaprotestował Parchimowicz.

Sąd dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym uniewinnił jednak Parchimowicza, a 15 listopada 2022 roku nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN — zastąpiła nielegalną Izbę Dyscyplinarną — utrzymała w mocy to orzeczenie. Co oznacza, że uniewinnienie Parchimowicza jest ostateczne.

Niezależnie od tego toczy się jeszcze pięć procesów dyscyplinarnych przeciwko byłemu szefowi Lex Super Omnia. Dyscyplinarki są formą represji za jego działalność na rzecz niezależnej prokuratury. Piszemy o tym w dalszej części tekstu.

Mężczyzna w todze adwokackiej i mężczyzna w garniturze siedzą w sądzie
Krzysztof Parchimowicz (po prawej) na rozprawie w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej SN, z obrońcą, adwokatem Bartoszem Tiutiunikiem. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Jak Sławnikowski ścigał Parchimowicza

Sprawę dyscyplinarną, w której Parchimowicz został teraz uniewinniony skierował zastępca rzecznika dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego dla okręgu łódzkiego Rafał Sławnikowski.

Zaczął on ścigać Parchimowicza za jego oświadczenie z marca 2020 roku, które złożył u Prokuratora Okręgowego w Warszawie. Parchimowicz w krótkim piśmie zaprotestował przeciwko obowiązkowi składania przez prokuratorów oświadczenia o przynależności do stowarzyszeń. Taki obowiązek nałożyła na nich oraz na sędziów uchwalona przez PiS ustawa kagańcowa.

PiS uchwalił ten obowiązek by można było podważać decyzje i wyroki sędziów należących do stowarzyszenia Iustitia, czy stowarzyszenia sędziów Themis. Zrobiono to też po to by rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry wiedzieli kogo mają ścigać. Ujawnić się musieli również prokuratorzy z Lex Super Omnia.

Sędziowie z Iustitii i Themis protestowali przeciwko temu obowiązkowi, część z nich nie złożyła takich oświadczeń lub złożyli oświadczenia informujące o bezprawności tego obowiązku. Podobne pismo złożył wtedy Parchimowicz.

Napisał w nim, że obowiązek ujawnienia przynależności do stowarzyszeń jest sprzeczny z Konstytucją, która chroni prawo do prywatności i prawo do zrzeszania się. Podkreślał, że celem ustawy jest zdeprecjonowanie prawników, którzy w PRL -u mogli przynależeć do partii i nadal pracują w wymiarze sprawiedliwości. Bo ustawa kagańcowa nakazała też ujawnić przynależność do partii politycznych (w przeszłości).

Podkreślał, że z tych powodów nie zgadza się na udział w akcji politycznej, która zmierza do potwierdzenia sloganów o „komunistycznych złogach” pozostałych w wymiarze sprawiedliwości. Podkreślił, że wypełniając bezkrytycznie urzędowy formularz czułby się niegodny stanowiska prokuratora Rzeczpospolitej Polskiej. Wezwał też Prokuratora Generalnego do ochrony prokuratorów przed skutkami ustawy kagańcowej, której celem jest podporządkowanie sędziów i prokuratorów władzy politycznej.

To zabolało ludzi Ziobry. Parchimowicz dostał zarzut dyscyplinarny uchybienia godności urzędu prokuratora. Ale nie za to, co napisał w oświadczeniu. Rzecznik dyscyplinarny Rafał Sławnikowski jego pismo uznał za odmowę złożenia oświadczenia o przynależności do stowarzyszeń.

Mężczyzna w garniturze siedzi na ławie w sądzie
Zastępca rzecznika dyscyplinarnego dla okręgu łódzkiego Rafał Sławnikowski. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Jak uniewinniono Parchimowicza

W maju 2022 roku sąd dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym uniewinnił jednak Parchimowicza. Orzeczenie wydał skład — prokuratorzy Ewa Korduła, Ewa Rogala i Katarzyna Kuczykowska.

Sąd dyscyplinarny uznał, że pismo Parchimowicza, w którym sprzeciwił się obowiązkowi wynikającemu z ustawy kagańcowej, nie uchybia godności urzędu prokuratora. Sąd dyscyplinarny uznał, że pismo nie jest odmową złożenia oświadczenia o przynależności do stowarzyszeń, tylko stanowiskiem prawnym Parchimowicza, w którym zresztą nie był wtedy odosobniony. Bo podobnie uważało wielu sędziów i prokuratorów oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Sąd dyscyplinarny uznał też, że Parchimowicz mógł takie pismo skierować do przełożonego.

Były szef Lex Super Omnia nie złożył wymaganego przez ustawę kagańcową oświadczenia w terminie. Zrobił to rok później przyznając, że należy do Lex super Omnia, Amnesty International i stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy. Ale tego sąd dyscyplinarny nie oceniał. Bo zarzut dyscyplinarny dotyczył jedynie pisma — manifestu z marca 2020 roku, które rzecznik dyscyplinarny potraktował jako rzekomą odmowę złożenia oświadczenia nakazanego ustawą kagańcową.

Od orzeczenia sądu dyscyplinarnego odwołał się rzecznik dyscyplinarny Rafał Sławnikowski. Jego odwołanie 15 listopada 2022 roku rozpoznała nowa Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Skład orzekający złożony z legalnych sędziów SN Wiesława Kozielewicza i Barbary Skoczkowskiej oraz ławnika Arkadiusza Sopaty oddalił odwołanie i utrzymał w mocy orzeczenie sądu dyscyplinarnego.

W uzasadnieniu orzeczenia przewodniczący składu Wiesław Kozielewicz mówił, że rzecznik dyscyplinarny wykreował delikt dyscyplinarny, jaki miał popełnić Parchimowicz. Podkreślał, że z pisma prokuratora z marca 2020 roku nie da się wyciągnąć wniosku, że nie złoży on oświadczenia ws. ujawnienia przynależności do stowarzyszeń.

Tym bardziej że gdy składał pismo na początku marca 2020 roku, to miał jeszcze czas na złożenie oświadczenia. Nie można też karać Parchimowicza za to, że złożył oświadczenie o przynależności do stowarzyszeń po terminie, bo zarzut dyscyplinarny tego nie obejmował.

Trzej sędziowie w togach Sądu Najwyższego (fioletowe wyłogi i czapki) siedzą za stołem
Skład orzekający, który utrzymał w mocy uniewinnienie Parchimowicza. W środku przewodniczący składu sędzia SN Wiesław Kozielewicz, sędzia SN Barbara Skoczkowska i ławnik (po lewej) Arkadiusz Sopata. Fot. Mariusz Jałoszewski.

To nie koniec ścigania Parchimowicza

Od orzeczenia nowej Izby nie można się odwołać, co oznacza, że Parchimowicz wygrał tę potyczkę z rzecznikami dyscyplinarnymi Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry. Ale to nie koniec represji toczy się jeszcze pięć kolejnych procesów dyscyplinarnych.

Jedno dotyczące rzekomego opóźnienia w prowadzeniu sprawy w prokuratorze przez Parchimowicza jest na etapie odwołania w nowej Izbie Odpowiedzialności Zawodowej. We wtorek 15 listopada miała odbyć się już druga rozprawa w tej sprawie, ale znowu sprawa spadła z wokandy. Bo nie przychodzi na nią sędzia SN Krzysztof Staryk, który - jak ujawniliśmy w OKO.press - odmawia orzekania w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej.

Staryk kwestionuje legalność tej Izby — jak wielu sędziów i prawników -, bo 11 jej członków wskazał prezydent, czyli polityk. Ponadto jest w niej 6 neosędziów, których legalność podważył ETPCz i TSUE. Z powodu nieobecności Staryka sprawę Parchimowicza po raz drugi odroczono.

W sądzie dyscyplinarnym toczą się zaś dwa procesy za krytyczne wypowiedzi Parchimowicza o prokuraturze Ziobry. Były szef Lex Super Omnia domaga się ich umorzenia, bo kwestionuje legalność rzeczników dyscyplinarnych Ziobry. Zgodnie z prawem o prokuraturze powinni bowiem oni być powołani na kilkuletnie kadencje.

Tymczasem powołuje się ich do pełnienia funkcji rzecznika i można ich łatwo odwołać. Ma to znaczenie, bo jeśli są wadliwe powoływani to można podważać legalność wydawanych przez nich decyzji. W dwóch sprawach Parchimowicza sąd dyscyplinarny będzie musiał teraz ocenić legalność powołania rzeczników dyscyplinarnych.

Są jeszcze dwie sprawy, które korzystnie zakończyły się dla Parchimowicza przed sądem dyscyplinarnym. Ale te orzeczenia w lipcu 2021 roku uchyliła nielegalna Izba Dyscyplinarna. Jedna sprawa dotyczy jego rzekomej opieszałości w pracy. Druga prawa do krytyki prokuratora kojarzonego ze Zbigniewem Ziobrą. Izba wydała decyzje, mimo, że obrońcy prokuratora chcieli przełożenia rozpraw z uwagi na okres urlopowy. Te sprawy czekają na ponowny proces przed sądem dyscyplinarnym. OKO.press śledzi wszystkie sprawy i będzie je relacjonować.

Dwaj mężczyźni i kobieta pozują do zdjęcia przed wejściem do budynku
Krzysztof Parchimowicz 10 listopada 2022 roku przed sądem dyscyplinarnym przy Prokuratorze Generalnym, na jednej z dwóch toczących się tam przeciwko niemu spraw. Obok niego obrońcy — adwokat Joanna Jakubowska-Siwko i prokurator Robert Wypych z Częstochowy. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne