"Nic nie wiem o takiej sytuacji" - odpowiada minister Elżbieta Rafalska. Iwona Hartwich: "To był jedyny komentarz minister Rafalskiej. Nie powiedziała nam, że nie mamy się czego obawiać. A wśród nas są dwie niepełnosprawne dziewczynki z epilepsją. Niestety źródło informacji - pracownik Kancelarii - nie chciał opowiedzieć o planach rządu przed kamerami"

Po 23 dniach protestu rząd być może wymyślił sposób na pozbycie się osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców z korytarzy Sejmowych. Jedna z posłanek dowiedziała się od wieloletniego pracownika Kancelarii Sejmu, że w nadchodzący weekend – najpewniej w nocy z 11 na 12 maja – planowane są próby przeciwpożarowe w budynku. Podobno w związku ze zbliżającym się szczytem NATO. Ma się on odbyć w dniach 25-27 maja.

Dziś (11 maja 2018) podczas kolejnego spotkania minister Elżbiety Rafalskiej jedna z protestujących matek minister wprost zapytała, czy to próba pozbycia się protestujących z Sejmu. Pytała: „Czy my możemy spać spokojnie, bo nas tu straszą, że straż pożarna nas wyniesie siłą”.

Odpowiedź minister jeszcze przy włączonych kamerach brzmiała: „Nic nie wiem o takiej sytuacji”. Iwona Hartwich mówi OKO.press: „To był jedyny komentarz minister Rafalskiej. Z drugiej strony nie powiedziała nam, że nie mamy się czego obawiać. A wśród nas są dwie niepełnosprawne dziewczynki z epilepsją. Rodzice obawiają się, że taka próba zdławienia protestu mogłaby się dla nich zakończyć nawet śmiercią. Niestety pracownik Kancelarii – źródło informacji – nie chciał opowiedzieć o planach rządu przed kamerami”.

Informacje w rozmowie z OKO.press potwierdziła też Joanna Scheuring-Wielgus – posłanka niezrzeszona, która zaprosiła do Sejmu osoby z niepełnosprawnościami i ich rodziców (w sumie 16 osób).

Burzliwe spotkanie z minister Elżbietą Rafalską

Całe spotkanie minister Rafalskiej trwało niemal godzinę. Już pod koniec pytana przez Adriana, czy trwają chociaż rozmowy nad pierwszym postulatem minister odpowiadała długim milczeniem. Po kolejnej serii pytań powiedziała: „Drugi postulat, czyli dodatek rehabilitacyjny został zrealizowany w formie ustawy o świadczeniach…”.

Nie udało jej się dokończyć zdania, protestujący jej przerwali. Dlaczego? To, co rząd zaproponował zamiast postulowanych 500 zł dodatku rehabilitacyjnego, nie spełnia oczekiwań protestujących. Chodzi o ustawę o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności, którą Sejm przyjął 8 maja 2018. Wprowadza ona:

  • darmowe wsparcie rzeczowe – np. pieluchomajtki czy strzykawki;
  • rehabilitację na NFZ;
  • bezkolejkowy dostęp do specjalistów.

Więcej pisaliśmy o tym tutaj.

Iwona Hartwich: „To spotkanie było takie, jak pokazują kamery. Bardzo przykre. Pani minister mówiła, jak dużo zrobiła, a to, co mi się nasuwa gdy tego słucham, to zdanie: zrobię wszystko, żeby nie pomóc. Ona wciąż nam mówi, że musi policzyć, jaka grupa by dostała ten dodatek. My to mamy policzone na podstawie danych ZUS. 272 tys. osób – tyle pobiera rentę socjalną. Minister liczby ciągle zmienia. Raz mówi, że musiałaby wypłacać świadczenia dla 1,5 mln osób. Innym razem, że 900 tys.

To spotkanie bardzo przeżył Adrian. Jego spastyka zaczęła pracować – cały się trząsł. Po spotkaniu rozpłakał się. My wiemy, że to się odbije na psychice naszych dzieci, ale i nas opiekunów. Jak możemy przejść obojętnie wobec tego jak nas się traktuje?”.

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego". Wcześniej członek zarządu Fundacji "Trans-fuzja". W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym