Sąd odwoławczy w Warszawie podtrzymał wyrok sądu I instancji o umorzeniu sprawy przeciwko Obywatelom RP, którzy protestowali pod Sejmem. "Sędzia powołał się na konstytucyjne gwarancje swobody wyrażania opinii, wolność zgromadzeń oraz prawo do pokojowego wyrażania poglądów". To pierwszy prawomocny wyrok w sprawach wytaczanych przez policję demonstrantom

Prawomocne orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie, który działał jako sąd odwoławczy, zapadło we wtorek 5 czerwca 2018 po południu. Sędzia Hubert Zaremba orzekł, że niezasadne jest zażalenie stołecznej policji na orzeczenie Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia, który w marcu 2018 roku umorzył wobec czwórki obywateli sprawę o wykroczenie.

Policja postawiła im zarzut z artykułu 90 kodeksu wykroczeń. Według policji o godz. 3 w nocy 21 lipca 2017 roku blokowali „pas jezdni” na rogu ulic Wiejskiej i Pięknej pod Sejmem, przez co mieli „uniemożliwić ruch pojazdów”.

Wtedy w Sejmie PiS forsował niekonstytucyjne zmiany w ustawie o KRS i ustawie o ustroju sądów powszechnych, a obywatele zbierali się pod Sejmem w obronie sądów. Uczestnikom protestów policja stawiała zarzuty naruszenia porządku publicznego, głównie blokowania przejazdu ulicą.

W marcu sędzia Łukasz Biliński z Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia umorzył bez procesu jedną z takich spraw, w której obwinione były cztery osoby. Sędzia orzekł, że legalnie protestowali pod Sejmem.

Dziś to orzeczenie utrzymał w mocy sąd odwoławczy. Posiedzenie w tej sprawie odbyło się bez udziału publiczności. Sędzia Hubert Zaremba poinformował, że procedura dotycząca spraw o wykroczenia nie przewiduje udziału publiczności, gdy jest rozpatrywane odwołanie od umorzenia.

Postanowienie ogłosił tylko przy udziale stron. Znamy je więc z relacji Obywateli RP. „Sędzia powołał się na Konstytucję. Na konstytucyjne gwarancje swobody wyrażania opinii, wolność zgromadzeń oraz prawo do pokojowego wyrażania poglądów” – mówi OKO.press Iwona Wyszogrodzka, jedna z osób obwinionych.

„Sąd odwoławczy nie znalazł żadnych uchybień w orzeczeniu sądu pierwszej instancji. Sędzia podkreślał, że obwinieni brali udział w zgłoszonym, legalnym zgromadzeniu” – dodaje Wyszogrodzka.

To pierwsze orzeczenie sądu odwoławczego, który utrzymał w mocy umorzenie sprawy przeciwko obywatelom za protesty.

Umorzenia sędziego Bilińskiego – To nie były wykroczenia

Szereg takich spraw w pierwszej instancji umorzył sędzia Łukasz Biliński. Dotyczyły protestów pod Sejmem i uczestników kontrmiesięcznic, którym policja stawiała zarzuty.

Sędzia Biliński orzekł m.in., że miesięcznice smoleńskie obstawione barierkami nie spełniają kryteriów zgromadzenia z ustawy o zgromadzeniach. Orzekł też, że można protestować przeciwko władzy siadając na ulicy, czy wykrzykując głośno niemiłe dla władzy hasła. Na przykład można krzyczeć do Jarosława Kaczyńskiego „Kłamca”.

W sprawie protestów pod Sejmem, które we wtorek prawomocnie umorzył sąd odwoławczy, sędzia Biliński umarzając pisał w uzasadnieniu, że zachowanie obwinionych nie ma znamion wykroczenia.

Policja stawiając im zarzuty pominęła bowiem fakt, że uczestniczyli oni w legalnym zgromadzeniu. A celem zgromadzenia było „zamanifestowanie poglądów uczestników tej demonstracji i przedstawienie ich krytycznej oceny co do przygotowywanych i uchwalanych zmian ustawodawczych. Obwinieni, tak jak i pozostali uczestnicy tej demonstracji, nie przybyli w okolice Sejmu po to, aby utrudniać, czy ograniczać ruch kołowy na drogach publicznych”.

Sędzia Biliński podkreślał, że ludzie stali lub siedzieli na ulicy i chodniku pod Sejmem, by wyrażać swoje poglądy. A to gwarantuje Konstytucja. Przypomniał też, że

zajmowanie publicznej drogi w celu realizacji pokojowego zgromadzenia należy traktować „jako realizację konstytucyjnie i przez konwencje zagwarantowanej wolności wyrażania opinii”.

„Celem nie było tutaj zakłócanie ruchu na drodze publicznej, ale zamanifestowanie swojego stanowiska i niezgody na określone decyzje polityczne” – pisał w uzasadnieniu. Podkreślał, że prawo do realizacji wolności zgromadzeń musi zakładać, że może dojść do ograniczeń w ruchu drogowym.

Dlatego sędzia Biliński zarzuty policji uznał za „chybione”.

Kolejna rozprawa odwoławcza w środę

W najbliższych tygodniach sąd odwoławczy będzie badał kolejne odwołania policji od umorzenia spraw przeciwko obywatelom i działaczom Obywateli RP, w których orzeczenia wydawał sędzia Łukasz Biliński.

W środę, 6 czerwca, zbada umorzenie zarzutów przeciwko Obywatelom RP za zakłócenie miesięcznicy smoleńskiej w czerwcu 2017. To wtedy pod adresem Jarosława Kaczyńskiego padły okrzyki „Kłamca”, co sędzia Biliński uznał za prawo do wyrażania opinii. Relacja jutro na OKO.press.

Nie wiadomo jakie będą decyzje Sądu Okręgowego w kolejnych odwołaniach policji od umorzeń. Bo w ubiegłym tygodniu jedno umorzenie – też za protesty pod Sejmem w lipcu 2017 – uchylił (dotyczyło innych osób). Uznał, że było przedwczesne. I nakazał jeszcze raz zbadać, czy obwinieni byli pod Sejmem na terenie legalnej, zgłoszonej demonstracji. Ale ta decyzja Sądu nie przesądza o ich winie.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!