Polska zajmuje ostatnie miejsce w Unii Europejskiej pod względem skuteczności działań na rzecz klimatu. To dramatyczny wniosek z tegorocznego raportu Climate Change Performance Index (CCPI) przygotowanego przez trzy proklimatyczne organizacje pozarządowe: Climate Action Network International, Germanwatch, oraz New Climate Institute*

Raport zanalizował działania 57 państw i Unii Europejskiej jako całości pod kątem czterech istotnych aspektów działań na rzecz ograniczenia kryzysu klimatycznego: redukcji emisji gazów cieplarnianych, rozwoju energii odnawialnej, konsumpcji energii, oraz polityki klimatycznej.

Polska znalazła się na ostatnim miejscu wśród państw członkowskich UE oraz na 50. miejscu w całym rankingu [strona 9 raportu – ranking], wyprzedzając jedynie największych trucicieli, jak Rosja, Arabia Saudyjska czy Stany Zjednoczone. USA zajęły ostatnie miejsce w rankingu.

„Przy bardzo niskiej ogólnej ocenie Polska zajmuje 50. miejsce i jest najgorzej radzącym sobie krajem UE w tegorocznym CCPI. Polska osiąga niskie wyniki w kategoriach emisji gazów cieplarnianych i energii odnawialnej i jest oceniana średnio w kategorii zużycie energii. W kategorii polityki klimatycznej kraj jest oceniany bardzo nisko” – czytamy w raporcie.

Polska liderem wzrostu emisji

Polsce dostaje się za powolne tempo odchodzenia od węgla brunatnego i kamiennego jako źródeł energii. Autorzy raportu zauważają też, że w „Polskiej Polityce Energetycznej do roku 2040” brakuje odniesienia do redukcji emisji. Co akurat jest nieco naciągane, ponieważ aktualnie dostępny projekt planu wyraźnie wspomina o konieczności obniżenia emisji, choć rzeczywiście nie podaje konkretów w sprawie tempa tej redukcji.

Nasz kraj należał w zeszłym roku do liderów wzrostu emisji w UE.

Raport CCPI krytykuje również czerwcowy sprzeciw Polski wobec przyjęcia celu neutralności klimatycznej UE do 2050 roku.

Czy rząd Prawa i Sprawiedliwości ostatecznie zawetuje ów ambitny plan okaże się już w czasie szczytu klimatycznego UE 12-13 grudnia 2019. Jednym z głównych punktów szczytu jest właśnie kwestia neutralności klimatycznej, a wielką niewiadomą żądania finansowe Polski za zgodę na jego realizację, uzasadniane – nie bez racji – wielkimi kosztami dekarbonizacji polskiej gospodarki.

„Zły wynik Polski wynika z połączenia wysokiej emisyjności naszej gospodarki, niskiego udziału źródeł odnawialnych oraz niekorzystnych trendów w tych obszarach, a także słabości polityki klimatyczno-energetycznej zarówno jeżeli chodzi o jej wdrażanie w latach ubiegłych, jak i cele obecnie sygnalizowane przez rząd na 2030 rok” – mówi Aleksander Śniegocki, kierownik programu „Klimat i energia” w think-tanku WISE Europa, jeden z polskich ekspertów pracujących przy raporcie.

„Analizy Europejskiej Agencji Środowiska wskazują, że Polska prawdopodobnie nie wypełni żadnego z unijnych celów klimatyczno-energetycznych na 2020 rok” – dodaje Śniegocki.

Są też pozytywy. „Wzrost świadomości społecznej, malejące koszty technologii niskoemisyjnych i stale rosnąca presja regulacyjna w ramach unijnych ram klimatycznych i energetycznych oznaczają, że rząd nie jest już w stanie utrzymać dotychczasowej polityki” – czytamy w raporcie.

Co Kurtyka może

„Po wyborach parlamentarnych w październiku 2019 roku nowy rząd powołał ministerstwo klimatu kierowane przez prezydenta COP24 Michała Kurtykę. Wraz ze zobowiązaniem rządu do zwiększenia roli energii odnawialnej oraz ożywioną wewnętrzną debatą na temat neutralności klimatycznej, Polska może wkrótce zacząć nadrabiać zaległości zarówno pod względem ambicji, jak i wdrażania środków ochrony klimatu” – czytamy.

[W tym miejscu należy zaznaczyć, że organizacje firmujące są przeciwne rozwojowi energii atomowej, która jest skutecznym narzędziem dekarbonizacji energetyki. Germanwatch i New Climate Institute są organizacjami niemieckimi. Polityka Niemiec zakłada wyłączenie ostatnich 10 GW mocy atomowych (które w tym roku wyprodukują ok. 65 TWh praktycznie bezemisyjnej energii) do końca 2022 roku. W tym miesiącu zamknięta zostanie elektrownia atomowa Phillipsburg 2 o mocy niemal 1,5 GW.]

Ile na sprawiedliwą transformację

Polem konfliktu pozostanie restrukturyzacja sektora energetycznego i transformacja regionów węglowych takich jak Górny Śląsk albo ziemia konińska.

Tzw. „sprawiedliwa transformacja” i jej sfinansowanie z budżetu  jest jednym z głównych założeń Nowego Zielonego Ładu Komisji Europejskiej pod przewodnictwem nowej szefowej Ursuli von der Leyen.

„Konin i okolice stoją nie tylko przed wyzwaniem odejścia od węgla i przekształcenia sektora paliwowo-energetycznego, ale restrukturyzacji całej lokalnej gospodarki uzależnionej dziś od jednego sektora” – mówi Agata Kuźmińska ze Stowarzyszenia Zmieniamy Konin.

”W krótkim okresie ważne będzie utrzymanie wsparcia dla energetyki prosumenckiej, dalsze aukcje OZE połączone ze zniesieniem barier regulacyjnych dla rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie i przyspieszeniem prac nad regulacjami dla energetyki wiatrowej na morzu, przyspieszenie programu termomodernizacji i wymiany źródeł ciepła, a także wsparcie transportu publicznego i ograniczenie importu najbardziej emisyjnych pojazdów” – mówi Śniegocki w odpowiedzi na pytanie co może zrobić Polska, by poprawić swoją pozycję.

”W perspektywie roku 2030 i kolejnych dekad ważne będzie przygotowanie systemu energetycznego do bardzo daleko idącej elektryfikacji na podstawie wszystkich dostępnych zeroemisyjnych technologii, a także rynku zeroemisyjnych paliw, takich jak wodór czy paliwa syntetyczne, niezbędnych do dekarbonizacji w obszarach, gdzie elektryfikacja będzie niemożliwa lub bardzo trudna” – dodaje Śniegocki.

Emisja rośnie na świecie

Patrząc globalnie, raport można uznać za oskarżenie bieżącej polityki klimatycznej na świecie, ponieważ w żadnym kraju bieżące i planowane działania na rzecz klimatu nie są spójne z postanowieniami Porozumienia Paryskiego. To zawarte w 2015 roku globalne porozumienie zakładające zatrzymanie wzrostu temperatury Ziemi na poziomie 1,5°C-2°C.

Niestety – o czym stale piszemy w OKO.press – w 2019 roku światowe emisje gazów cieplarnianych wzrosną kolejny raz, a wydobycie i konsumpcja paliw kopalnych trwa w najlepsze. Planowana światowa produkcja węgla w 2030 r. o co najmniej 150% przewyższy poziom, który umożliwiałby ograniczenie globalnego ocieplenia do 2°C, a o 280 proc. wartości, które umożliwiałyby zatrzymanie wzrostu średnich temperatur na świecie na poziomie 1,5°C.

OKO.press sprawdza, czy politycy ratują świat przed katastrofą klimatyczną.
Wesprzyj nas, też chcemy przeżyć.

Stały współpracownik OKO.press oraz różnych mediów anglojęzycznych, m. in. Politico Europe. Pisze głównie na tematy związane z kryzysem klimatycznym, energią i ochroną środowiska. Twitter: https://twitter.com/WojciechKosc


Komentarze

  1. Rafal Poniecki

    Jak widać, wielcy, czyli Arabia Saudyjska, Rosja i USA, mają gdzieś postanowienia ekoterrorystów. Porównywanie Polski do nich nie ma natomiast żadnego sensu. Polska jest mała, biedna i zakopcona. A teraz idzie zima i będzie się spalać wszelkie palne odpady. I to jest problem, a nie dwutlenek węgla.

  2. Momo Olejnik

    Może przypowieść będzie łatwiejsza do wyobrażenia sobie tego, co robi PiS:

    Było sobie dwóch braci, którym w podobnym czasie urodziły się trojaczki. Postanowili wybudować dom, ale potrzebny był kredyt. Akurat powstał fundusz z dopłatami do energooszczędnych domów. Pierwszy brat, który miał szczere intencje i myślał o przyszłości swoich dzieci, złożył wniosek na 200.000 zł. Do wniosku dołączył dokładny kosztorys i plan budowy oraz plan transz, które Fundusz będzie wypłacać. Analitycy w Funduszu pochwalili pierwszego brata za dobry wniosek i wyrazili zgodę na transze.

    Drugi brat również chciał takiego dofinansowania, ale nie uznawał nowych technologii. Twierdził że wyliczenia, pokazujące że dom w technologii tradycyjnej jest bardziej energochłonny, to spisek przeciwko producentom cementu. Mimo to złożył wniosek, i to na 400.000 zł, bez podania szczegółów. Analitycy Funduszu powiedzieli, że mają wiele wątpliwości: technologia domu chyba nie jest energooszczędna a kwota dofinansowania nie ma żadnego uzasadnienia. Ale drugi ojciec nie chciał uzupełnić dokumentów, żeby wyjaśnić wątpliwości. Dodatkowo twierdził, że jemu też się należą pieniądze, bo jego brat otrzymał takie dofinansowanie. Przy okazji obrażał analityków i podważał ich kompetencje. Jak można było się spodziewać, drugi brat nie otrzymał ani złotówki.

    Gdy drugi brat wrócił do domu, powiedział żonie: trudno, próbowałem, ale to oszuści i dają pieniądze według swojego uznania. Złożyłem wniosek, jak mój brat, a nie dostałem ani złotówki. Gdyby byli uczciwi, to dawaliby wszystkim, a nie tylko niektórym. Szkoda Helena, najwidoczniej szechteremici trzymają się wciąż mocno..

Masz cynk?