26 lipca 2020

"Ja też jestem czyjąś córką". Kongresmenka przeciw poniżaniu i przemocy wobec kobiet, słowo w słowo

„Mam dosyć wykorzystywania kobiet, naszych żon i córek, jako tarcz i wymówek usprawiedliwiających nędzne zachowanie. Ja też jestem czyjąś córką” - mówiła Alexandria Ocasio-Cortez po tym, jak republikański kongresmen nazwał ją publicznie „pieprzoną suką”, a potem żałośnie się bronił. Jej przemówienie zyskało ogromny rozgłos. Publikujemy je po polsku

„Pieprz…na suka!” - tak nazwał republikański kongresman z Florydy Ted Yoho (rocznik 1955) demokratyczną polityczkę, kongresmenkę Alexandrię Ocasio-Cortez z Nowego Jorku (rocznik 1989).

20 lipca 2020 spotkali się na stopniach Kapitolu. Yoho schodził, Ocasio-Cortez szła na górę. Kiedy się mijali, zaczepił ją i powiedział jej w twarz, że „napawa go wstrętem” (disgusting) i jest „niespełna rozumu” (out of your mind). Dlaczego? Bo, zdaniem Demokratki, to bieda i bezrobocie są przyczyną ostatniego wzrostu przestępczości w Nowym Jorku.

Ocasio-Cortez odparła, że Yoho zachowuje się wobec niej niegrzecznie (rude).

Rozeszli się, do Republikanina dołączył kolega Roger Williams z Teksasu, i to wtedy Yoho rzucił: „Pieprz…na suka!”

Zdarzenie opisał szczegółowo reporter portalu "The Hill".

Ted Yoho zaprzecza. Twierdzi, że nie określił Ocasio Cortez „wstrętną” ani nie nazwał jej „pieprz…ną suką”. Miał ją zaczepić słowami „Masz chwilkę?”, bo chciał porozmawiać o przestępczości. Jedyne słowo na „f”, jakiego miał użyć to „fricken” - po polsku bliższe słowu „cholerny”. I jak powiedział telewizji Fox News, miało się ono odnosić do jej poglądów: jego zdaniem Ocasio-Cortez zachęca biednych ludzi do kradzieży w sklepach.

Po tłumaczeniach republikańskiego kongresmena Alexandria Ocasio-Cortez zabrała 23 lipca głos w Kongresie.

"To jest kulturowe. To kultura bezkarności, akceptacji przemocy i przemocowego języka wobec kobiet, a także całej struktury władzy, która to wspiera" -

mówiła kongresmenka.

Jej przemówienie błyskawicznie rozeszło się po mediach społecznościowych - ponad 30 mln wyświetleń - to dostojny, precyzyjny, a jednocześnie potężny głos w obronie kobiet i przeciw przemocowej seksistowskiej "kulturze bezkarności".

(Pełny zapis jej przemówienia i wideo poniżej. Warto zwrócić uwagę też na sposób w jaki AOC przemawia, to niezwykła jej siła.)

"Przemoc wobec kobiet w polityce to globalny problem" - komentowała inna progresywna demokratka Rashida Tlaib. "Zaprosiłabym każdego z kolegów z drugiej strony sali, żeby przez jeden dzień odbierali telefony w moim biurze i wysłuchiwali nikczemnych seksistowskich komentarzy o mnie i innych kobietach pełniących służbę publiczną w tej izbie".

"To pokazuje, jakie są postawy w naszym społeczeństwie" - mówiła Nancy Pelosi, spikerka Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych. "Znam to z pierwszej ręki, wysłuchiwałam wyzwisk przez 18 lat mojego przywództwa".

Dziewczyna z Bronksu podbija Kongres

Wybór Ocasio-Cortez do amerykańskiego Kongresu w 2018 roku był sensacją. Zdobyła mandat jako najmłodszą w historii kobieta. W prawyborach pokonała demokratę Joe Crowleya, który od dziesięciu kadencji reprezentował jej okręg - nowojorski Bronx. Początkowo lekceważył ją do tego stopnia, że nie odwiedzał swojego okręgu w czasie kampanii i nie przyszedł na pierwszą publiczną debatę z jej udziałem.

Zwycięstwo zapewniła jej bardzo intensywna kampania bezpośrednia (której symbolem były jej zdarte buty), znajomość realiów życia na Bronksie, zaangażowanie i wsparcie postępowych grup i organizacji (m.in. Black Lives Matter). Jej kampanię dokumentuje film „Podbić Kongres” dostępny na Netfliksie.

Pochodzi z rodziny Portorykańczyków, jej matka jest sefardyjską żydówką. Ukończyła stosunki międzynarodowe i ekonomię. Po studiach pracowała jako kelnerka, by wesprzeć matkę po śmierci ojca.

Ocasio-Cortez jest w Partii Demokratycznej sojuszniczką Berniego Sandersa - dwukrotnego kandydata na prezydenta, lidera postępowych Demokratów. Kongresmenka jest członkinią lewicowego stowarzyszenia DSA - Demokratyczni Socjaliści Ameryki.

AOC robi hałas

Skrajna prawica i niektóre media mają na jej punkcie wręcz obsesję. Od początku kadencji wzięli ją na celownik Republikanie.

Robili sensację z tego, że w college'u nagrała wideo, na którym tańczy. Odpowiedziała tańcem pod swoim biurem w Kongresie. Dziś to nagranie jest popularnym gifem.

Wytykali jej, że wydała 80 dolarów na fryzjera („Damscy fryzjerzy są niesamowicie drodzy. Bycie kobietą jest niesamowicie drogie” - komentowała felietonistka „Guardiana”)

Kiedy w lutym AOC oświadczyła, że wiceprezydent Mike Pence nie ma kompetencji, by zarządzać kryzysem związanym z koronawirusem, zareagował konserwatywny senator z Teksasu Ted Cruz. „Skoro zabierasz głos jako naukowa wyrocznia, wyjaśnij nam, co to dokładnie jest chromosom Y? I w którym momencie ciąży wedle nauki dziecko nienarodzone czuje fizyczny ból?” Cruz próbował podważyć naukowe kompetencje Ocasio Cortez. Spudłował. Polityczka jest laureatką nagrody MIT w dziedzinie mikrobiologii. Co przypomniała w odpowiedzi na jego tłita, dodając: „Jestem zaskoczona, że pyta pan o chromosomy, skoro nie wierzy pan w ewolucję”.

„Wiedzieliśmy, kim ona jest, kiedy wybieraliśmy ją do Kongresu. Wiedzieliśmy, że ona narobi hałasu i właśnie po to ją tam wysłaliśmy” - powiedział „Guardianowi” lokalny przedsiębiorca z Bronksu Abdul Abbas.

Jednak „hałas", jaki robi Ocasio-Cortez, to nie tylko jej riposty na Twitterze czy popularne relacje na Instagramie z jej kuchni albo hodowli szpinaku na dachu. AOC jest współautorką planu (pakietu legislacyjnego) Green New Deal, który ma doprowadzić Stany Zjednoczone do przejścia na odnawialną energię, a jednocześnie zmniejszyć nierówności ekonomiczne. Głośne były jej wystąpienia na temat klimatu, np. to w Kongresie w marcu 2019.

Według portalu fact-checkingowego PolitiFact AOC należy do polityków, na temat których krąży najwięcej fake newsów. Rozpowszechniane są jej nieprawdziwe wypowiedzi i fałszywe zdjęcia.

Ocasio-Cortez stała się wzorem dla kobiet na całym świecie. Kopiują jej styl (czerwona szminka), ale przede wszystkim za jej przykładem startują w wyborach, nie czekając, aż stuknie im pięćdziesiątka. W Polsce do inspiracji jej sposobem uprawiania polityki przyznają się m.in. posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (rocznik 1984) i poseł Koalicji Obywatelskiej Franciszek Sterczewski (rocznik 1988).

Poniżej całe przemówienie Alexandrii Ocasio-Cortez w obronie kobiet i przeciw seksistowskiej "kulturze bezkarności".

"Jestem tu, by powiedzieć: to jest nieakceptowalne"

Dziękuję pani spiker, chciałabym także podziękować wielu moim i koleżankom za możliwość przemawiania tu dzisiaj, ale także wszystkim osobom z obu partii, za okazane mi wsparcie po incydencie, który miał miejsce na początku tego tygodnia.

Dwa dni temu wchodziłam po schodach prowadzących do Kapitolu, gdy nagle pojawił się kongresmen Yoho w towarzystwie kongresmena Rogera Williamsa, i zaczepił mnie, właśnie tutaj na schodach, przed parlamentem naszego państwa. Byłam zajęta swoimi sprawami, wchodziłam po schodach, kiedy kongresmen Yoho wymierzył palec w moją stronę i nazwał mnie wstrętną, nazwał mnie wariatką, nazwał mnie niebezpieczną. Zaczął się oddalać, a kiedy powiedziałam, że jego komentarze były niegrzeczne, rzucił: „Ja jestem niegrzeczny? Ty mnie nazywasz niegrzecznym?”. Poszłam dalej, weszłam do środka i oddałam głos. Ponieważ moi wyborcy posyłają mnie tutaj każdego dnia, bym o nich walczyła, żebym dbała o to, że będą w stanie utrzymać dach nad głową, wykarmić swoje rodziny i godnie żyć.

Gdy wyszłam na zewnątrz, przed Kapitolem stali dziennikarze, i w ich obecności kongresmen Yoho nazwał mnie, cytuję, „pieprzoną suką”.

Takimi słowami kongresmen Yoho zwrócił się do kongresmenki. Kongresmenki, która reprezentuje nie tylko 14 okręg stanu Nowy Jork, ale każdą kongresmenkę i każdą kobietę w tym kraju.

Ponieważ my wszystkie miałyśmy z tym do czynienia, w jakiejś formie, w jakiś sposób, w jakimś momencie naszego życia.

Chciałabym też podkreślić, że nie uznałam słów kongresmena Yoho za głęboko krzywdzące, czy dotkliwe, ponieważ przez lata pracowałam fizycznie. Byłam kelnerką w restauracjach. Jeździłam metrem. Poruszałam się po ulicach Nowego Jorku i ten język nie jest dla mnie nowością. Słyszałam słowa wypowiedziane przez pana Yoho i mężczyzn wypowiadających się jak pan Yoho, gdy byłam molestowana w restauracjach. Wyrzucałam z barów mężczyzn używających języka pana Yoho i zetknęłam się z takim rodzajem nękania jeżdżąc metrem w Nowym Jorku.

To nie jest nowość - i na tym polega problem. Pan Yoho nie był sam. Szedł, ramię w ramię, z kongresmenem Rogerem Williamsem, widać więc już, że to nie jest kwestia jednego incydentu.

To jest kulturowe. To kultura bezkarności, akceptacji przemocy i przemocowego języka wobec kobiet, a także całej struktury władzy, która to wspiera.

W obraźliwy sposób zwracali się do mnie zwłaszcza członkowie Partii Republikańskiej oraz wybrani reprezentanci tej partii, ale nie tylko oni. Sam prezydent Stanów Zjednoczonych w zeszłym roku powiedział mi, że mam wracać do domu, do innego kraju, sugerując, że nie pasuję do Ameryki, nie przynależę tutaj.

Gubernator Florydy, gubernator De Santis, jeszcze zanim zostałam zaprzysiężona, określił mnie słowami „cokolwiek to jest”.

Dehumanizujący język nie jest nowy i widzimy, że tego typu incydenty wydarzają się w pewnym schemacie. Schemacie podejścia do kobiet i pozbawiania innych człowieczeństwa.

Ponieważ nie byłam głęboko zraniona czy urażona tymi podłymi komentarzami, naprawdę sądziłam, że po dniu pracy po prostu wrócę do domu. Cóż, dzień jak co dzień, prawda? Ale potem - wczoraj - kongresmen Yoho postanowił zabrać głos w Izbie Reprezentantów i usprawiedliwić swoje zachowanie. A tego już nie mogłam odpuścić.

Nie mogłam pozwolić, by moje bratanice, by te małe dziewczynki, czekające na mnie w domu, by ofiary przemocy słownej oraz te, które przeżyły coś jeszcze gorszego, usłyszały te wymówki i widziały, jak nasz Kongres akceptuje je jako uzasadnione i bierze je za faktyczne przeprosiny.

Nie mogłam pozwolić, by zaakceptowały milczenie jako formę przyzwolenia. Nie mogłam pozwolić, by pozostało to bez odpowiedzi. Dlatego podnoszę dziś tę kwestię w doraźnym trybie.

Nie zależy mi na przeprosinach kongresmena Yoho. Jest jasne, że nie chce tego zrobić. Jest jasne, że gdyby tylko miał taką szansę, nie zrobiłby tego, a ja nie będę siedziała do późna w nocy czekając na przeprosiny mężczyzny, który nie odczuwa wyrzutów sumienia z powodu wyzywania kobiet i używania wobec nich przemocowego języka.

Mam jednak problem z wykorzystywaniem kobiet, naszych żon i córek, jako tarcz i wymówek usprawiedliwiających nędzne zachowanie.

Pan Yoho wspomniał, że ma żonę i dwie córki. Jestem dwa lata młodsza od najmłodszej córki pana Yoho. I też jestem czyjąś córką. Mój ojciec, na szczęście, nie dożył dnia, w którym musiałby zobaczyć jak pan Yoho potraktował jego córkę.

Moja matka musiała obejrzeć w telewizji lekceważące zachowanie pana Yoho wobec mnie, gdy zabierał głos w Izbie Reprezentantów. Jestem więc tutaj, ponieważ muszę pokazać moim rodzicom, że jestem ich córką i że nie wychowali mnie na osobę, która akceptuje przemoc ze strony mężczyzn.

Jestem tu, żeby powiedzieć, że ta krzywda, którą pan Yoho wyrządził, którą próbował mi wyrządzić, nie była tylko incydentem wymierzonym we mnie, ale

to, co pan Yoho zrobił mnie, takie zachowanie wobec jakiejkolwiek kobiety, daje przyzwolenie innym mężczyznom, by zrobili to samo jego córkom.

Używając takiego języka w obecności mediów, dał przyzwolenie na używanie tego języka wobec jego żony, jego córek, kobiet w jego społeczności i jestem tu, by powiedzieć: to jest nieakceptowalne.

Nie obchodzą mnie wasze poglądy. Nieważne jak bardzo się z wami nie zgadzam, jak bardzo mnie to rozwściecza, czy jak wielkie mam poczucie, że ludzie odbierają innym człowieczeństwo.

Ja tego robić nie będę. Nie pozwolę, by ludzie wzniecali nienawiść w naszych serca.

I wierzę, że posiadanie córki nie czyni mężczyzny przyzwoitym. Bycie żonatym nie czyni mężczyzny przyzwoitym. Przyzwoitym czyni go traktowanie ludzi z godnością i szacunkiem, a kiedy przyzwoity mężczyzna zrobi coś złego - co każdemu może się zdarzyć - robi to, co do niego należy i przeprasza.

Nie po to, żeby zachować twarz, nie po to żeby zdobyć głosy, przeprasza szczerze, żeby naprawić i uznać wyrządzoną krzywdę, abyśmy mogli zostawić to za sobą i pójść naprzód.

Na koniec chciałabym wyrazić wdzięczność wobec pana Yoho. Chciałabym mu podziękować, że pokazał światu, że można być mężczyzną u władzy i zaczepiać kobiety. Możesz mieć córki i zaczepiać kobiety bez wyrzutów sumienia. Możesz być żonaty i zaczepiać kobiety. Możesz robić sobie zdjęcia i stwarzać wrażenie, że jesteś rodzinnym mężczyzną, a jednocześnie zaczepiać kobiety bez wyrzutów sumienia i z poczuciem bezkarności.

To zdarza się każdego dnia w tym kraju. Zdarzyło się tu, na schodach prowadzących do parlamentu naszego państwa. Zdarza się, gdy osoby pełniące najwyższe funkcje w tym kraju przyznają się do krzywdzenia kobiet i posługiwania takim językiem przeciwko nam wszystkim.

Tłumaczenie: Anna Halbersztat

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne