"To jest absolutny skandal i powrót do czasów komunistycznych, kiedy walczono z krzyżem i z Kościołem", grzmi radny Warszawy z PiS Piotr Mazurek. Chodzi o przeniesienie dorocznego spotkania opłatkowego Rady Warszawy na dzień, gdy nie odbywa się sesja rady. Mazurek dostrzegł w tym "pewne mechanizmy totalitarnego myślenia"

„To spotkanie opłatkowe zawsze nam wypadło na bardzo ciężkiej, ostatniej w grudniu sesji, podczas której debatowaliśmy o budżecie. W tym roku dodatkowo będzie omawiana sprawa odpadów. Jestem odpowiedzialna za organizację pracy rady. Wysłuchuję od radnych, że to nie fair, że muszą przerywać obrady, a nie dla wszystkich jest to ważne. W związku z tym uznałam, że zrobimy takie spotkanie opłatkowe poza sesją. Odbędzie się 17 grudnia. Kto będzie chciał, to przyjdzie”, tłumaczyła „Gazecie Wyborczej” Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca rady miasta z PO (na zdjęciu).

Z powodu tej zmiany radni PiS i sprzyjające partii rządzącej media zaczęły mówić o “prześladowaniu” Kościoła i ludzi wierzących przez “skrajną lewicę”.

To ostatnie wyrażenie jest cytatem z wywiadu, którego udzielił portalowi wPolityce radny z PiS Piotr Mazurek. Zacytujmy:

“Na tę sprawę należy patrzeć jak na kolejny element walki z Kościołem, z tradycją i z wartościami ważnymi dla wielu mieszkańców Warszawy”

– mówił Mazurek. Przypomniał również, że radna KO Agata Diduszko-Zyglewska protestowała przeciwko krzyżowi wiszącemu w Urzędzie Stanu Cywilnego w urzędzie dzielnicy Białołęka. Oto wywód radnego:

“To jest absolutny skandal i powrót do czasów komunistycznych, kiedy walczono z krzyżem i z Kościołem. Dzisiaj nie mamy do czynienia tak, jak w PRL z przemocą, ale występują pewne mechanizmy totalitarnego myślenia. (…) tylko nowoczesny, lewacki światopogląd może obowiązywać w przestrzeni publicznej. Widzimy pewną kalkę z czasów PRL. W PRL Milicja Obywatelska natychmiast usuwała krzyż z kwiatów układany na Placu Zwycięstwa przez warszawiaków na pamiątkę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny. Nie wiem, czy świadomie, czy nieświadomie, ale pani Agata Diduszko-Zyglewska pośrednio odwołuje się swoimi działaniami do metod stosowanych przez komunistyczne państwo”.


To jest absolutny skandal i powrót do czasów komunistycznych, kiedy walczono z krzyżem i z Kościołem. Dzisiaj nie mamy do czynienia tak, jak w PRL z przemocą, ale występują pewne mechanizmy totalitarnego myślenia

Piotr Mazurek, Wywiad dla wPolityce - 01/12/2019


raczej fałsz. Nie, przeniesienie spotkania opłatkowego dla Rady Warszawy na inny termin nie ma nic wspólnego z prześladowaniem Kościoła w okresie PRL


Zaznaczmy od razu, że analogia użyta przez radnego jest całkowicie fałszywa.

MO w istocie usuwała krzyż układany przez warszawiaków. Dziś jednak decyzję o jego usunięciu podjęli demokratycznie wybrani radni, a nie tajna policja państwa, którego władz Polacy nie wybierali. 

OKO.press musi oddać sprawiedliwość radnemu Mazurkowi: zachował pewien kontakt z rzeczywistością. Zauważył bowiem, że tym razem “nie mamy do czynienia z przemocą”. To prawda – i zarazem jedyne prawdziwe zdanie w wypowiedzi radnego Mazurka.

Jak PRL prześladował Kościół?

Kościół katolicki ulegał w PRL represjom, chociaż przybierały one różne natężenie i formy. W pierwszych latach powojennych (1944-1948) władze Polski Ludowej dbały – przynajmniej oficjalnie – o poprawne stosunki z Kościołem. Np. 22 lipca 1945 roku, na rocznicę ogłoszenia Manifestu PKWN, w Warszawie odsłonięto ustawioną ponownie po Powstaniu figurę Chrystusa z kościoła św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Asystował temu komplet władz komunistycznych. Bolesław Bierut odśpiewał wtedy „Boże coś Polskę” i przeżegnał się.

Szybko jednak władze zaczęły atakować Kościół, który komuniści uważali za ostoję “reakcji” oraz politycznego oporu wobec ich władzy. Zamykano związane z Kościołem pisma (takie jak “Tygodnik Warszawski”, pismo katolickie o społeczno-politycznym charakterze), a ich autorzy trafiali do więzień. W czasach stalinizmu (1948-1956) aresztowano i skazywano w sfingowanych procesach politycznych samych księży. We wrześniu 1953 roku przed sądem stanął biskup kielecki Czesław Kaczmarek, oskarżony m.in. o szpiegostwo.

Od września 1953 roku do października 1956 roku władze więziły – bez wyroku sądu – prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego. Kościołowi na różne sposoby utrudniano także działalność charytatywną i edukacyjną.

Przez cały czas, aż do 1961 roku, religii nauczano w szkołach publicznych – chociaż jej obecność była stale ograniczana.

Sytuacja uległa chwilowej poprawie po “odwilży” 1956 roku. Do kolejnej kampanii wymierzonej w Kościół doszło w połowie lat 60. Konflikt miał wiele przyczyn – jedną z nich był list biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 roku (“przepraszamy i prosimy o przebaczenie”), który wywołał furię władz PRL. Drugim – ideologiczna konkurencja pomiędzy Kościołem i władzami w czasie obchodów tysiąclecia chrztu Polski w 1966 roku. Wówczas SB prowadziła liczne działania wymierzone w Kościół: inwigilowała księży, werbowała wśród nich tajnych współpracowników, próbowała (z niewielkim skutkiem) wpływać na obsadę stanowisk kościelnych. Nieustająco dochodziło także do konfliktów wokół budowy kościołów w nowo powstających osiedlach. Do najgłośniejszych należały demonstracje w obronie krzyża w Nowej Hucie w 1960 roku – socjalistycznym mieście, w którym według planów władz miało nie być kościoła.

W latach 70., po dojściu do władzy ekipy Edwarda Gierka, kontakty rządzących PRL z Kościołem uległy poprawie. Władze prowadziły stałą inwigilację księży – SB miała specjalnie poświęcony Kościołowi departament. Równocześnie jednak rozmawiały z biskupami i wydawały (chociaż niekiedy z oporami) zezwolenia na budowę kościołów.

Przez cały czas ukazywały się wydawane przez Kościół pisma oraz funkcjonował Katolicki Uniwersytet Lubelski – kościelna, prywatna uczelnia. KUL podlegał rozmaitym szykanom, ale działał cały czas – i był to ewenement w “bloku” socjalistycznym.

Relacje władz PRL z Kościołem były skomplikowane – z jednej strony istniała Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu, w której biskupi spotykali się z rządzącymi (komisja, pod inną nazwą, działa do dziś). Z drugiej strony – księża byli niekiedy szykanowani przez SB, a kilku z nich zostało zamordowanych. Najsławniejszą taką zbrodnią było zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki w październiku 1984 roku.

W jaki więc sposób w PRL represjonowano Kościół? W skrócie:

  • władze inwigilowały księży, niektórych więziły, nieliczni zostali zamordowani;
  • symbole religijne usuwano z przestrzeni publicznej;
  • utrudniano budowę kościołów;
  • utrudniano działanie instytucji katolickich (takich jak np. Caritas) czy seminariów duchownych (np. powołując kleryków do służby wojskowej).

Warto jednak pamiętać, że od lat 70. władze PRL porzuciły w praktyce plany wyeliminowania Kościoła z życia prywatnego Polaków.

W latach 80. Kościół przeżywał szczyt swojego społecznego wpływu, a seminaria były pełne kandydatów na księży.

Czy radna Diduszko-Zyglewska prześladuje Kościół?

Wróćmy teraz z PRL do III RP w 2019 roku oraz zarzutów o “powrót do czasów komunistycznych” wywołanych przeniesieniem spotkania opłatkowego w radzie Warszawy na inną datę.

OKO.press cieszy się z tego, że mogło przypomnieć radnym PiS, że przeniesienie spotkania o religijnym charakterze na inny termin – niekolidujący z posiedzeniem Rady Miasta – nie ma nic wspólnego z prześladowaniami księży i Kościoła. Nikt niczego ani Kościołowi, ani ludziom wierzącym nie zabrania. Co więcej, nikt nawet tego nie próbuje.

Zmiana daty jest raczej przestrzeganiem rozdziału instytucji religijnych od państwa, która stanowi standard powszechnie akceptowany m.in. w Unii Europejskiej.

Krzyk, który temu towarzyszy pokazuje, że dla radnych PiS są to standardy nowe i przyzwyczajenie się do nich przychodzi im z trudem.

Kontrolujemy władzę. Prowokujemy opozycję.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Komentarze

    • Jan Helak

      Kto ma taką potrzebę, na opłatek przyjdzie i ma do tego nomen omen święte prawo. Natomiast wszystkim krzykaczom gardłującym o "prześladowaniu" Kościoła proponuję – ustalcie kalendarz i określcie w nim te dni, w których organizowanie opłatków, rekolekcji i innych tego rodzaju wydarzeń będzie prześladowaniem Kościoła (np. 17 grudnia byłby taką datą zakazaną), oraz dni, w których opłatek prześladowaniem nie będzie (pytanie, czy 16 albo 18 grudnia będzie OK.?).

      A swoją drogą niech ktoś mi wyjaśni: w jaki sposób ZORGANIZOWANIE wieczoru opłatkowego godzi w Kościół i wiarę katolicką?

  1. Grzegorz Stefanowicz

    Już wiele lat temu dokonałem rozdziału swojego prywatnego życia od Kościoła katolickiego i jeżeli jakikolwiek przedstawiciel bądź sympatyk tej instytucji odbiera moją decyzję jako walkę z Kościołem, to ja bardzo, ale to bardzo przepraszam wszystkich przeze mnie w ten sposób "zwalczanych".

  2. Zofia Kieblesz

    Radny Piotr Mazurek pomylił pojęcia "ataku na Kościół" z "atakiem" na jego prywatną kieszeń. Na spotkanie opłatkowe przyjść wypada, ale gdy odbywać się będzie w innym niż sesja terminie, obecni – w tym pan radny – nie otrzymają diet.

Masz cynk?