Prawa autorskie: Piotr Skornicki / Agencja GazetaPiotr Skornicki / Ag...
26 marca 2021

Przewidywana długość życia emerytów skróciła się o ponad rok. Przez COVID [Najnowsze dane]

GUS podał najnowsze dane: w wieku 60 lat przewidywana długość życia spadła o 13,8 miesięcy, w wieku 65 - o 13,3 miesiąca. To nowym emerytom da wyższe świadczenia. Ale skala spadku jest drastyczna, cofa nas do 2008 roku. Winna jest epidemia i nieudana walka rządu z wirusem

Wyższe emerytury przez COVID? To nie żaden nowy projekt rządu, ale konsekwencja faktu, że z powodu epidemii skróciło się nam przewidywane dalsze trwanie życia.

ZUS oblicza wysokość emerytury na podstawie danych o oczekiwanej dalszej długości trwania życia. 25 marca urząd opublikował najnowsze dane.

Dla osoby w wieku 60 lat w 2020 roku średnia dalszego trwania życia:

  • W 2020 roku wyniosła 261,5 miesiąca – czyli ostatecznie przewidywana długość życia to 81 lat i 9 miesięcy
  • W 2021 – 247,7 miesiąca – ostatecznie 80 lat i 7 miesięcy

A dla osoby w wieku 65 lat:

  • W 2020 – 217,6 miesiąca – ostatecznie 83 lata i jeden miesiąc
  • W 2021 – 204,3 miesiąca – ostatecznie 82 lata

W obu przypadkach projektowana długość życia zmniejszyła się o ponad rok. A skoro prognozowana długość życia będzie krótsza, to zgromadzone na kontach ZUS składki rozłożą się na krótszy czas. Czyli osoby, które zaczną pobierać emeryturę w najbliższym czasie, otrzymają nieco wyższe świadczenia.

Gdy sytuacja wróci do normy, kolejni emeryci dostaną nieco mniej - bo przez nadmiarowe zgony covidowe teraz, w przewidywanej po epidemii długości życia nastąpi odbicie. System obliczania wysokości świadczeń nie przewidział tak nagłych wydarzeń jak śmiercionośna pandemia.

Powrót do 2008 roku

Tak drastyczny spadek pokazuje nam skalę kryzysu zdrowotnego, jaki możemy obserwować od ponad roku.

Główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich Łukasz Kozłowski opublikował na Twitterze wykres, który dobrze ilustruje skalę zmiany:

Słabe zdrowie Polaków

W rok cofnęliśmy się do poziomu sprzed dwunastu lat. Ale uwagę zwraca jeszcze jedno zjawisko – od 2014 roku oczekiwana długość życia właściwie przestała rosnąć.

Pisaliśmy o tym w 2019 roku przy okazji raportu o stanie zdrowia Polaków „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania” przygotowanego przez zespół specjalistów z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie.

Wśród czynników, które wpływają na to, że nasz stan zdrowia pozostawia wiele do życzenia, eksperci wymieniali:

  • rosnącą epidemię nadwagi i otyłości,
  • palenie papierosów,
  • brak ruchu,
  • nieodpowiednie nawyki żywieniowe,
  • dość wysokie, zwłaszcza wśród mężczyzn, spożycie alkoholu.

Nie najlepszy stan zdrowia Polaków może wpływać na trudniejszy niż w innych krajach przebieg epidemii wirusa SARS-COV-2. Stanowi też wyzwanie na lata po opanowaniu tego żywiołu – aby znów podnosić przewidywaną długość życia Polaków, będzie trzeba wiele zmienić.

Można mieć jednak wątpliwości, czy rząd Mateusza Morawieckiego będzie zdeterminowany, by podjąć takie wyzwanie. Swoje podejście do zdrowia i życia Polaków premier w ostatnim roku zaprezentował wielokrotnie. W lipcu 2020 roku mówił, że „ten wirus jest już w odwrocie” i że nie trzeba się go bać, osłabiając czujność społeczeństwa.

25 marca na konferencji prasowej w dniu rekordowych 34 tys. nowych przypadków COVID-19 w Polsce premier kilkukrotnie zrzucał winę na Platformę Obywatelską, która nie rządzi już od prawie sześciu lat.

Będzie gorzej

Tak silny spadek oczekiwanej długości życia nie jest oczywiście zjawiskiem tylko polskim, chociaż danych dla większości krajów wciąż nie znamy.

W Stanach Zjednoczonych również spadła mniej więcej o jeden rok. Interesujące będzie porównanie z innymi krajami Europy. Można jednak podejrzewać, że Polska będzie tutaj w niechlubnej czołówce.

Chociaż latem 2020 roku rządzący Polską politycy Prawa i Sprawiedliwości z wyższością wypowiadali się, że z epidemią poradzili sobie świetnie, w przeciwieństwie do Europy Zachodniej, to wszyscy wiemy, co wydarzyło się jesienią, a tym bardziej co dzieje się teraz.

W 2020 roku w Polsce umarło 73 tys. osób więcej niż średnio co rok w latach 2016-2019. Jeśli chodzi o procentowy przyrost nadmiarowych zgonów, to w byliśmy w zeszłym roku w niechlubnej topowej czwórce razem z Hiszpanią, Bułgarią i Belgią.

Trzecia fala epidemii zbierze jeszcze gorsze żniwo - jest bardzo źle, już teraz codziennie - oficjalnie - umiera około pół tysiąca osób z powodu COVID-19. A najgorsze najpewniej jeszcze przed nami.

Rząd nie uznał, że jest to sygnał, by podjąć ostre kroki i np. radykalnie zatrzymać mobilność ludności. Tak w trudnych sytuacjach robiło wiele krajów, na początku marca zrobili tak Czesi.

W Polsce rząd na dwa tygodnie wycofuje dzieci z przedszkoli i zamyka duże sklepy meblowe i budowlane. Kościoły na święta wielkanocne zostaną otwarte, a za przestrzegania limitów liczby wiernych w kościołach odpowiedzialni będą księża. Dlatego trzeba się spodziewać, że w najbliższym czasie dane dotyczące życia i zdrowia Polaków się nie polepszą.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne