Polski Związek Łowiecki stara się o wpisanie polskiej kultury łowieckiej na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. We wniosku podkreśla, że "myśliwi kultywują tę wielowymiarową kulturę". Jednym z wymiarów jest "zwyczaj zapewniania sobie powodzenia w łowach przez łapanie młodej kobiety za kolano". Lub wyżej, gdy zwierz jest większy

Polski Związek Łowiecki (PZŁ) chce, by polska kultura łowiecka znalazła się na krajowej liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Dlatego 14 czerwca 2019 złożył w tej sprawie wniosek do Narodowego Instytutu Dziedzictwa. „To ważny krok dla wszystkich myśliwych, którzy każdego dnia kultywują i podtrzymują tę wielowymiarową kulturę” – czytamy w komunikacie prasowym na stronie Związku.

Wśród elementów, które PZŁ widziałby na tej liście, są m.in. muzyka myśliwska, msza hubertowska, ceremoniał łowiecki i kuchnia myśliwska. Ale również tzw. „zamawiania”, czyli – jak czytamy we wniosku „obrzędy i zwyczaje mające zapewnić szczęście, powodzenie”, które „stanowią istotny element polskiego łowiectwa, myśliwskiej obyczajowości od wielu wieków”. Co prawda, jak przekonują autorzy dokumentu, „współcześnie zamawiania traktowane są wyłącznie jako swoista zabawa wynikająca z tradycji łowieckiej”.

Jedną z tych zabaw jest… łapanie młodych kobiet za kolano, by zapewnić sobie powodzenie na polowaniu.

Cytujemy cały fragment wniosku: „Na przykład dziś praktykuje się zwyczaj zapewniania sobie powodzenia w łowach przez łapanie młodej kobiety za przysłowiowe »kolano« w myśl powiedzenia „im większy zwierz tym wyżej bierz”, które oznacza, że udając się na polowanie na drobne ptactwo należy łapać za palec u nogi, większe ptaki za kostkę, na dziki za kolano, na jelenie i łosie za…”. To ostatnie pozostaje już w sferze domysłów.

Fragment wniosku PZŁ do Narodowego Instytutu Dziedzictwa.

„To są żarty, prawda? Jeżeli nie, to będzie niezły śmiech w tym Unesco. Taka »tradycja« to na pewno nie jest dziedzictwo kultury, które należy chronić. To się nie zalicza do etnografii, to nie są zwyczaje ludowe. To są zwyczaje konkretnej męskiej grupy, subkultury.

To jest taka subkulturowa bajda, którą myśliwi opowiadają o sobie. W rzeczywistości to jest strasznie infantylne i oczywiście szowinistyczne”, komentuje dla OKO.press Kazimiera Szczuka.

Jaką kupę robi pies, czyli inne „zamawiania”

Wniosek PZŁ opisuje również inne obecne w myśliwskiej tradycji przesądy, które miały „zapewniać” łowiecki sukces:

  • „żaden myśliwy nie wstanie z łóżka w dniu polowania inaczej niż prawą nogą, nie wyjdzie z domu inaczej niż przekraczając prawą nogą próg, nie odwróci się w stronę swego domu, gdy już go opuści z zamiarem wyjścia na łowy, a tym bardziej nie wróci doń, jeśli czegoś zapomniał (nawet gdyby to była broń myśliwska lub amunicja)”;
  • „kobiecie nie wolno dotykać, podawać broni przygotowanej na polowanie”;
  • „myśliwy polujący z psem uważnie patrzy, jaką »kupę« zrobi psina idąc na łów, bo od jej formy zależy, czy fortuna sprzyja, czy nie”.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym