Oburzenie radnego PiS z Bydgoszczy, Rafała Piaseckiego, wywołało pojawienie się w jego mieście Roberta Biedronia, prezydenta Słupska. W bydgoskim Empiku prezydent miał spotkanie autorskie promujące książkę "Pod prąd". Radny uznał jednak, że Biedroń promuje nie książkę, ale swój "chory stan umysłu" i gejowską patologię.


Apeluję więc do wszystkich osób homoseksualnych, aby nie osaczali reszty świata, w szczególności Bydgoszczy, patologiami seksualnymi. (...) Od teraz swoje poglądy i zboczenia seksualne proszę zostawić w domu

Rafał Piasecki, FB radnego Roberta Piaseckiego - 30/01/2017

Rafal Piasecki . Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta


Fałsz. Homoseksualizm nie jest ani patologią, ani zboczeniem


Trudno stwierdzić, co dokładnie miał na myśli radny mówiąc o patologiach. Zgodnie ze słownikiem języka polskiego można „patologię” rozumieć w tym kontekście dwojako: to „stan chorobowy” lub „nieprawidłowe zjawiska występujące w życiu społecznym”. Jeżeli chodzi o pierwszą definicję, szybko prostujemy (nie po raz pierwszy):

homoseksualizm nie jest chorobą. Został wykreślony z listy chorób psychicznych w spisie Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego w 1973 r., a w 1990 r. Światowa Organizacja Zdrowia usunęła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10.

Homoseksualizm jest klasyfikowany jako jedna z orientacji seksualnych i wymieniany obok heteroseksualizmu i biseksualizmu (czasami także obok aseksualizmu).

W swoim wpisie radny wspomina także o zboczeniach seksualnych. Zboczenia, czyli bardziej naukowo zaburzenia lub parafilie to sytuacja, w której „podniecenie seksualne lub satysfakcja seksualna pojawia się w odniesieniu do jakiegoś niezwykłego bodźca lub zachowania, różniącego się od tych, które są powszechnie uznawane za seksualnie pobudzające i satysfakcjonujące”.

Tym niezwykłym bodźcem nie jest jednak, zgodnie z naukowymi definicjami, partner/ka tej samej płci, ale sytuacje, przedmioty lub partner/ka małoletni/a. Wśród zaburzeń i patologii wymienia się: ekshibicjonizm, pedofilię, nekrofilię, fetyszyzm, sadyzm i masochizm.

Nigdzie jednak nie ma słowa o orientacji psychoseksualnej w kontekście zboczenia lub dewiacji.

Czy „Pod prąd” to porno?

Publikacja to wywiad-rzeka z prezydentem. Serwis 300 polityka przytoczył w październiku 2016 r. fragmenty książki. Uspokajamy radnego PiS: nie ma w nich nic o seksie z kimkolwiek. Opis z okładki także nie wskazuje, by w książce zamieszczono obszerne opisy patologii seksualnych:

„Jestem chłopakiem z Krosna, któremu często idąc pod prąd udaje się spełniać swoje marzenia. Liderem, który umie prowadzić dialog i pociągać za sobą ludzi. Synem, bratem, kolegą i w końcu też partnerem Krzyśka. Człowiekiem kochającym i szanującym naturę, z empatią patrzącym na los zwierząt.

Politykiem, który kocha Polskę, stawia na zrównoważony rozwój, nowoczesne, uczciwe państwo dające równe szanse każdemu, wspierające edukację i kulturę, zapewniające bezpieczeństwo i rozwój. Ale przede wszystkim jestem i zawsze będę sobą, Robertem Biedroniem”.

Facebook usunął obraźliwy wpis radnego, bo „nie spełniał standardów społeczności”. Piasecki zrobił jednak zrzut ekranu i zamieścił wpis jeszcze raz.


Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym