"Polityka oparta na strachu" wzmacnia poparcie dla populistycznych i skrajnie prawicowych partii
politycznych. Mimo, że populiści obwiniają UE za problemy gospodarcze i społeczne, poparcie dla opuszczenia Unii jest w większości krajów niewielkie.

„Widmo krąży po Europie, widmo strachu, który na niezliczone sposoby coraz silniej zakłóca nasze życie. To strach przed nieznanym, przed Innym, strach przed przyszłością” – piszą autorzy wielkiego raportu o sytuacji społecznej i politycznej w sześciu państwach,  Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Hiszpania, Szwecji i w Polsce.

Raport przygotował brytyjski Demos oraz pięć wiodących europejskich think tanków, w tym Instytut Spraw Publicznych. Ukazuje, jak „polityka oparta na strachu” wzmacnia poparcie dla populistycznych i skrajnie prawicowych partii politycznych.

Pokazuje też, że trwały niski poziom zaufania dla instytucji krajowych i europejskich, rosnący sprzeciw wobec imigracji i ogólny nastrój pesymizmu w postrzeganiu przyszłości jest wszechobecny.

Ale mimo ogólnej niechęci do pogłębiania integracji europejskiej, strach i niepewność obywateli są przede wszystkim związane z działaniami rządów narodowych.

Mimo że partie populistyczne obwiniają UE za problemy gospodarcze i społeczne, poparcie dla opuszczenia Unii jest w większości krajów niewielkie.

„Chcieliśmy uchwycić wspólne i specyficzne przejawy strachu i niepewności w Europie w tak ważnym i dramatycznym momencie” – pisze Sophie Gaston, koordynatorka projektu ze strony brytyjskiego Demos.

Jej zdaniem, stoimy na progu nowej ery. Podważane są pewniki minionego półwiecza – demokracja przedstawicielska jako niezbywalne dobro, nieskrępowana globalizacja, łatwiejsze przemieszczanie się ludzi, dóbr i idei. Epoka, z której wychodzimy, dla pewnej części naszych społeczeństw okazała się czasem wykluczenia i pozbawienia należnych praw.

„Zbyt wielu przywódców politycznych, z lewa i z prawa, dążyło do sukcesu przede wszystkim gospodarczego, i przeoczyło kryzysy społeczne i kulturowe, znacznie bardziej istotne dla codziennego życia wielu ludzi. To  poczucie wykluczenia, demoralizujący wpływ pracy na umowach śmieciowych, utrata środowiska kulturowego, poczucie, że już nie jesteś u siebie”.

„Raport pokazuje, że nawet teraz te uczucia są postrzegane przez polityków jako nieistotne, lub czysto emocjonalne – a to, że trudno je uchwycić empirycznie czy odnieść się w ramach tradycyjnej polityki społecznej – jeszcze bardziej przyczynia się do podważania ich znaczenia” – ostrzega Sophie Gaston.

„Polityczne wstrząsy, których byliśmy świadkami podczas całego projektu, i które jeszcze pewnie nadejdą, powinny uświadomić politykom i instytucjom jak wielkie powstają zagrożenia dla stabilizacji, otwarcia i spójności, jeśli pozwolimy kwitnąć i rosnąć strachom trapiących naszych obywateli”.

Gaston zastrzega przy tym, że nie wolno zaprzepaścić „liberalnych zdobyczy ostatnich dziesięcioleci, w tym – wcale nie najmniej ważnych – zrównania praw niezależnie od płci, pochodzenia czy orientacji seksualnych; edukacji, współpracy międzynarodowej, ochrony przyrody, technologii, zdrowia i innowacyjności. Trzeba ich bronić, szczególnie wobec narastających postaw autorytarnych I nacjonalistycznych”.

„Ale – podkreśla – to będzie możliwe tylko wtedy, kiedy rozpoznamy i zajmiemy się brakiem poczucia bezpieczeństwa tak wielu ludzi. Bo jako istoty ludzkie najbardziej jesteśmy zdolni do altruizmu, otwartości i współpracy wtedy, kiedy czujemy się bezpieczni” – kończy Sophie Gaston wstęp do całego raportu.

Interesujące są też jej refleksje dotyczące partii populistycznych. Choć często są przypisywane do skrajnej prawicy, wiele z tych grup wymyka się klasycznym politycznym kategoriom. Łączą bowiem w populistycznej retoryce  elementy lewicowe i prawicowe.

Ale ich wspólnym mianownikiem – zdefiniowanym przez politologa Casa Mudde – jest wizja społeczeństwa podzielonego na dwie całkowicie odrębne, homogeniczne i wrogie sobie grupy. Na „prawdziwy lud” (względnie naród) i na „skorumpowane elity”.



Kucharczyk: to nie kryzys ekonomiczny przyczyną

Dr Jacek Kucharczyk, autor polskiej części raportu, dyrektor ISP, wskazuje na inne jeszcze odkrycia raportu. „Podatność europejskich społeczeństw na populistyczny nacjonalizm nie jest prostą konsekwencją kryzysu gospodarczego i finansowego z 2008 roku, ale ma złożone źródła społeczno-kulturowe.

Najbardziej dotknięta kryzysem gospodarczym Hiszpania okazuje się stosunkowo odporna na pokusę autorytarnego nacjonalizmu, podczas gdy względnie szybko rozwijająca się Polska w ciągu roku stała się przykładem kryzysu liberalnej demokracji pod rządami prawicowych populistów” – komentuje Kucharczyk. Jego zdaniem,

„spór o populizm to dzisiaj przede wszystkim spór zwolenników społeczeństwa otwartego i zamkniętego”.

Raport ujawnia pesymizm, co do najbliższej przyszłości, niski poziom zaufania do instytucji krajowych i unijnych, poparcie (większości lub znaczących mniejszości) dla ograniczania kompetencji UE oraz erozję poparcia dla kulturowego i etnicznego pluralizmu. Jednak we wszystkich badanych krajach,  poza Francją, większość obywateli docenia pozytywne skutki globalizacji.

Badanie pokazało także znaczące społeczne przyzwolenie dla wartości liberalnych (w zachodnim znaczeniu tego określenia), takich jak emancypacja ekonomiczna kobiet czy małżeństwa osób tej samej płci.

Bardzo ciekawe są wyniki sondaży przeprowadzonych w ramach badań przez pracownię YouGov w 2016 r.

Eurosceptycyzm narasta

W każdym badanym kraju znaczna część społeczeństwa opowiada się za ograniczeniem władzy Unii Europejskiej.
 

Stosunek do globalizacji

Badacze zapytali też respondentów o globalizację. To trudny temat, bo każdy rozumie to nieco inaczej. Dlatego zastosowano rozbudowany opis: „W ostatnich dekadach cały świat jest bardziej powiązany. Jest więcej wolnego handlu, łatwiej jest podróżować. Pieniądze, ludzie, praca i przemysł łatwiej przemieszczają się między państwami.”
Respondentów zapytano czy ten trend ma dodatni czy ujemny wpływ na Europę jako całość, na ich kraj, na ich miejscowość i na ich życie.

Pesymizm przeważa

Badanie wykazało, że znaczna większość respondentów przewiduje w następnych 12 miesiącach zły rozwój sytuacji – wyjątkiem byli tylko Hiszpanie. W niektórych krajach spora mniejszość, a w niektórych nawet większość, uważa, że pogorszy w całej Europie.

Zaufanie do polityki

Respondentów pytano także o zaufanie instytucji politycznych na poziomie krajowym i europejskim. We wszystkich sześciu państwach ten poziom zaufania jest bardzo niski.
Szczególnie zaskakujące okazało się, że Francuzi mają niższe zaufanie do Komisji Europejskiej niż Brytyjczycy.
 

Społeczeństwa liberalne z wyjątkami

 Autorzy raportu badali także stosunek do pracy zarobkowej kobiet, związków homoseksualnych i  różnorodności etnicznej i religijnej. Pytano czy te zjawiska poprawiły sytuację społeczna w ich krajach. Najniższą akceptacje dla związków homoseksualnych wykazali Polacy, są także wśród tych, którzy niekorzystnie dla społeczeństwa oceniają pójście kobiet do pracy.
 

Raport zawiera bardzo szczegółowe opisy sytuacji w każdym kraju. Nie sposób je tutaj przytoczyć (całość raportu to ponad 450 stron). Więc tylko krótkie podsumowania, a na końcu rekomendacje dla polityków.

Wielka Brytania – podział po Brexicie

Badanie przeprowadzone po referendum ws. Brexitu pokazało podział między tych, którzy są otwarci i zamknięci w podejściu do świata. Na decyzje obywateli o tym jak głosować w referendum statystycznie istotny wpływ miały ich opinie o międzynarodowej współpracy, różnorodności kulturowej, częstość podróży za granicę, i korzystanie z społecznych i zawodowych sieci społecznych.

Francja „w stanie oblężenia”

Francja przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi w 2017 r. została okrzyknięta „krajem w stanie oblężenia”, w którym większość obywateli jest przekonana, że nieuniknione są dalsze akty terroryzmu i kolejne kryzysy finansowe. Silne poczucie zagrożenia łączy się z wyraźnie negatywnymi (w porównaniu z innymi krajami Unii) opiniami na temat globalizacji i pluralizmu kulturowego. Front Narodowy, który wykorzystuje te nastroje w swojej kampanii, jest oceniany przez Francuzów jako ‚rasistowski’ i ‚autorytarny’, ale jednocześnie istotna mniejszość francuskiej opinii
publicznej postrzega tę partię jako ‚realistyczną’ i ‚silną’.

Niemcy boją się utraty dobrobytu

W Niemczech badanie pokazuje, że większość obywateli teraz obawia się wpływu Unii na stan finansów publicznych i systemu opieki społecznej, a znacząca mniejszość obawia się również negatywnego wpływu na tożsamość narodową i poziom zatrudnienia.

Odnotowano również znaczące różnice w podejściu do tych obaw między obywatelami i elitami politycznymi. Zamiast odnosić się do konkretnych obaw, niemieccy politycy często zbywają je jako pozbawione oparcia w rzeczywistości, wypominając obywatelom braki w wiedzy o Unii Europejskiej.

Szwecja, ewolucja tożsamości

Szwecja, z historycznie silną tradycją liberalizmu, jest krajem przechodzącym ewolucję rozumienia swojej tożsamości narodowej. Chociaż to przede wszystkim wyborcy skrajnie prawicowej Szwedzkiej Partii Demokratycznej skłonni są przyjmować etniczną koncepcję tożsamości narodowej, analiza przemówień polityków pokazuje, że nacjonalistyczna i
anty-imigrancka retoryka pojawia się również w wystąpieniach polityków głównego nurtu, co prowadzić może do coraz większej społecznej akceptacji dla dyskursu opartego o podział na „swoich” i „obcych”.

Polska pozostaje pro-europejska

Polska opinia publiczna pozostaje wyraźnie pro-europejska i przychylnie patrzy na globalizacje, pomimo zwycięstwa wyborczego sił populistycznych.

Wbrew popularniej tezie tłumaczącej wzrost popularności partii populistycznych podziałami społeczno-ekonomicznymi, zwolenników partii rządzącej wyróżniają przede wszystkim silne obawy związane z terroryzmem islamskim, migracjami i bezpieczeństwem narodowym, dodatkowo wzmacniane przez teorie spiskowe i dominującą retorykę polityczną.

Pokazuje to, że „polityka oparta na strachu”, a nie kwestie ekonomiczne, ma kluczowe znaczenie dla mobilizacji poparcia dla autorytarnego populizmu.

Hiszpania – europejski wyjątek

Hiszpania pozostaje europejskim wyjątkiem, bo mimo stagnacji gospodarczej, masowego bezrobocia i wysokiego poziomu imigracji, nie pojawiają się tu silne partie prawicowo-populistyczne.

Badanie pokazało silne zakorzenienie wartości społecznego liberalizmu i proeuropejskiego nastawienia sprawiające, że populizm jest domeną radykalnej lewicy. Badanie również pokazuje wzrost nastrojów antyimigranckich i gotowość części obywateli do oddania głosu na partie odwołujące się do tych nastrojów.

Co robić? Rekomendacje

Aby zaradzić zagrożeniom związanym z rosnącym poparciem dla ruchów
populistycznych, Demos, Instytut Spraw Publicznych i pozostali partnerzy
przygotowali listę rekomendacji

  • Promowanie bezpieczeństwa. Rządy narodowe powinny skoncentrować
    się na zapewnieniu bezpieczeństwa obywateli, w tym bezpieczeństwa
    ekonomicznego, promować wzrost gospodarczy zapewniający „dobre miejsca
    pracy”. UE musi promować się jako obrońca stabilności gospodarczej i międzynarodowego bezpieczeństwa w obliczu globalnej niepewności.
  • Przybliżyć elity polityczne do obywateli: referenda nie są właściwą odpowiedzią na erozję zaufania do instytucji demokratycznych i mają tendencje do dalszego pogłębiania podziałów w społeczeństwie. Należy szerzej stosować różne metody demokracji deliberatywnej i dążyć do zapewnienia obywatelom większego nadzoru i wpływu na działania instytucji krajowych i europejskich.
  • Argumentowanie na rzecz otwartości i liberalizmu. Argumenty liberałów są zbyt często oderwane od społecznych realiów. W obliczu wzrostu poparcia dla autorytaryzmu, niezbędne jest oparcie argumentacji na rzecz otwartości i różnorodności o zasady zbiorowego interesu, poprzez pokazywanie społecznych korzyści płynących z wcielania w życie liberalnych wartości i zapewnienie, aby te korzyści były odczuwane przez wszystkie grupy społeczne.
    Liberałowie nie mogą sobie pozwolić na unikanie debaty na temat tożsamości, nacjonalizmu i integracji i powinni odgrywać wiodącą rolę w kształtowaniu tych debat.
  • Zwalczanie „post-prawdy” w polityce i w mediach. Obywatelom potrzebne jest wsparcie, aby mogli skuteczniej rozróżniać wiarygodne i niewiarygodne źródła wiadomości, poprzez promowanie umiejętności poruszania się w świecie mediów i w świecie cyfrowym. Inicjatywy władz publicznych muszą być wspierane przez wysiłki społeczeństwa obywatelskiego, którego społeczne zakorzenienie może zwiększyć skuteczność i legitymizację takich działań.

 

Demos jest niezależnym brytyjskim think tankiem i edukacyjną organizacją pozarządową (ww.demos.co.uk).
Instytut Spraw Publicznych jest wiodącym polskim think tankiem, niezależnym centrum badań i analiz (www.isp.org.pl).
Projekt powstał we współpracy z czterema innymi think tankami: Jacques Delors Institute (France), d|part (Germany), Elcano Royal Institute (Spain), and Fores (Sweden).
Projekt został zrealizowany przy wsparciu Open Society Foundations.

Opłać abonament na wolność słowa

Redaktor w OKO.press. Inżynier elektronik, który lubi redagować. Kiedyś konstruował układy scalone (cztery patenty), w 1989 roku zajął się pisaniem i redagowaniem tekstów w „Gazecie Wyborczej”. W latach 80. pomagał w produkcji i dystrybucji „Tygodnika Mazowsze” i w prowadzeniu podziemnej Wszechnicy „Solidarności”. Biegle zna pięć języków, trzy – biernie. Kolekcjonuje wiedzę na każdy temat. Jego tekst „Zabić żubra” rozpoczął jeden z najgłośniejszych cykli w OKO.press.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym