Polacy, a Polki jeszcze bardziej, w znacznej większości uważają, że dzieci nie powinny iść do szkoły nim ukończą siedem lat. Takiego zdania są zwłaszcza ci, których dzieci korzystały z obniżenia wieku szkolnego.

Sztandarowe hasło PiS podwyższenia wieku szkolnego do siedmiu lat cieszy się nadal silnym poparciem. Aż dwie trzecie badanych  w sondażu IPSOS dla OKO.press uznało, że dobrze się stało, że władza to zrobiła, a tylko jedna czwarta, że źle.

Siedmiolatki do szkół - dobrze czy źle?

Czy to dobrze (kolor fioletowy), czy źle (żółty), że w ramach reformy edukacji dzieci idą do szkoły później, czyli w wieku siedmiu lat? Odpowiedzi w proc.

Podwyższenie wieku szkolnego lepiej oceniają kobiety (68 proc. ocen pozytywnych),  niż mężczyźni (58 proc.). Szczególnie wysokie było poparcie wśród najgorzej wykształconych (81 proc.!) i mieszkańców wsi (69 proc.) zwłaszca w porównaniu z największymi miastami (50 proc.), choć z badań wynika, że wcześniejszy start szkolny wyrównuje szanse dzieci z domów o mniejszym kapitale kulturowym.

Nic dziwnego, że elektorat PiS (czyli 34 proc. badanych, którzy deklarują, że głosowaliby na partię Kaczyńskiego), który tworzą głównie ludzie mniej wykształceni i starsi, w ogromnej większości akceptuje podwyższenie wieku szkolnego. Elektorat opozycji liberalnej (Nowoczesna plus PO, razem 36 proc. badanych) opowiada się w połowie za startem szkolnym w wieku sześciu lat, ale i tutaj „ratowanie maluchów” popiera aż 41 proc.

Siedmiolatki do szkół - dobrze czy źle

Czy to dobrze (kolor fioletowy), czy źle (żółty), że w ramach reformy edukacji dzieci idą do szkoły później, czyli w wieku siedmiu lat? Odpowiedzi w proc. wśród wyborców PiS i pozostałych osób

Odpowiedzi wyborców PiS (w proc.)
 
Odpowiedzi wyborców Nowoczesnej i PO (w proc.)

IPSOS dla OKO.press

Przekonanie Polaków i Polek, że sześć lat to zbyt wcześnie na pójście do szkoły jest tak silne, że zaowocowało zdumiewającą decyzją aż 45 tys. rodziców, którzy we wrześniu 2016 roku postanowili, że ich dzieci, które w roku szkolnym 2015/2016 jako sześciolatki zaliczyły pierwszą klasę, będą ją teraz powtarzać.



To kolejny dowód, jak duży wpływ na postawy Polaków miał ruch Karoliny (na zdjęciu obok min. Anny Zalewskiej) i Tomasza (z prawej) Elbanowskich „Ratujmy maluchy” . Ich działalność prowadzona od 2008 r. wywarła zasadniczy wpływ na reformę PiS.

Elbanowscy i Kaczyński

„Pomysł wprowadzenia sześciolatków do szkoły – pisze PiS w partyjnym programie – spotkał się z szerokim oporem społecznym popartym dobrymi racjami: rodzice nie mają zaufania do szkoły w jej obecnym kształcie i boją się, że ich dzieci, gdy zbyt wcześnie się w niej znajdą, poddane zostaną wpływom antywychowawczym; uważają także, iż zbyt wczesne przejęcie dziecka przez szkołę, nawet najlepszą, nie jest dobre dla jego rozwoju. Nie ma powodów, by postępować wbrew wielkiej rzeszy polskich rodziców”.

Fundacja Elbanowskich została wiosną 2016 głównym „społecznym partnerem” MEN (w powtórzonym konkursie).



Elbanowscy, którzy sami wychowują siódemkę dzieci, mieli wiele racji np. wytykając polskiej szkole brak zabawy i luzu w pierwszych klasach, czy zbyt duży nacisk na testy, ale w krytyce  nie znali granic. Powtarzali, że polska edukacja upada coraz niżej. Zbierając przykłady braków i nieprawidłowości – niektóre prawdziwe inne naciągane – tworzyli obraz szkoły, przed którą należałoby dzieci chronić. W ich ujęciu MEN w epoce PO-PSL chciał maluchy do szkół „wcielać” wbrew zatroskanym o ich los rodzicom.

Straszyli m.in. edukacją seksualną, która – jak twierdzi Karolina Elbanowska – ogranicza się do biologii i instruuje dzieci, jak się masturbować. Taka edukacja w Wielkiej Brytanii doprowadziła do tego, że „newsem nie są już ciąże 12-latek lecz 10-latek”.

Poważnym błędem MEN z czasów Platformy było lekceważenie obaw rodziców, które wyrażał i wzmacniał ruch Elbanowskich. Ministerstwo nie potrafiło najpierw przygotować szkół i nauczycieli na przyjęcie sześciolatków, a potem przekonać rodziców, że dzieciom nie stanie się krzywda. Nadal zresztą metody pracy wielu nauczycieli nie są dostosowane do potrzeb małych dzieci.

Sondaż IPSOS dla „OKO.press” 28-30 września, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1001 osób

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press