Jarosław Kaczyński był przewodniczącym Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników Srebrna sp. z.o.o. – ujawniła dziś „Wyborcza”. Nie zgłaszając tego do Rejestru Korzyści, złamał ustawę o wykonywaniu mandatu posła – wykazuje Partia Razem

„Gazeta Wyborcza” ujawniła dzisiaj dokumenty, według których 2 lutego 2018 roku Jarosław Kaczyński był przewodniczącym Nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników spółki Srebrna. Sam wspólnikiem nie jest, ale pełnomocnictwa do reprezentowania jej daje prezesowi PiS Barbara Skrzypek. To dyrektor jego sekretariatu, słynna „pani Basia”.

Oprócz Kaczyńskiego w zgromadzeniu bierze udział jeszcze Jacek Cieślikowski, członek zarządu Srebrnej, warszawski radny PiS i kierowca Kaczyńskiego. W takim gronie Kaczyński postanawia o powołaniu spółki Nuneaton. To ona ma wybudować K-Towers, wieże Kaczyńskich, za pożyczone z Pekao SA pieniądze. Prezesem Nuneaton zostanie Gerald Birgfellner, austriacki biznesmen i powinowaty Kaczyńskiego, który ujawnił taśmy, kiedy stwierdził, że Srebrna nie zapłaci mu za jego pracę i poniesione koszty.

Po ujawnieniu protokołu z tego zgromadzenia partia Razem złożyła wniosek do Marszałka Sejmu o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Jarosława Kaczyńskiego. Jak wykazują, prezes PiS miał obowiązek zgłoszenia Marszałkowi Sejmu faktu uczestniczenia w zgromadzeniu wspólników spółki. Nie robiąc tego, złamał prawo.

Kaczyński nie zgłosił Kuchcińskiemu

W samej obecności Kaczyńskiego w Nadzwyczajnym Zgromadzeniu Wspólników Srebrnej jeszcze nie ma niczego nielegalnego. Jednak – jak wykazuje Piotr Barczak, prawnik i działacz partii Razem – zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora posłowie – w tym także Kaczyński – mają obowiązek zgłaszania wszystkich uzyskiwanych korzyści do Rejestru Korzyści. A zgodnie z artykułem 35a par. 4, obowiązek ten obejmuje także „zgłaszanie informacji o udziale w organach fundacji, spółek prawa handlowego lub spółdzielni, nawet wówczas, gdy z tego tytułu nie pobiera się żadnych świadczeń pieniężnych”.

Wczoraj mogliśmy zastanawiać się, czy Jarosław Kaczyński, spotykając się z Geraldem Birgfellnerem złamał prawo. Dziś,…

Opublikowany przez Piotr Barczak Środa, 30 stycznia 2019

Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników spółki jest jej organem, a przewodniczenie takiemu zgromadzeniu bez wątpienia jest udziałem w organie.

Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora nakazuje posłowi zgłoszenie wszystkich zmian danych objętych Rejestrem Korzyści w ciągu 30 dni od dnia ich zaistnienia. Poseł Kaczyński miał więc na to czas do 4 marca 2018 roku.

Nie zrobił tego jednak. Na jego stronie sejmowej pod hasłem „Rejestr korzyści” widnieje jedynie oświadczenie z 2015 roku.

Partia Razem złożyła Marszałkowi Sejmu wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego.

Za zatajenie udziału w Nadzwyczajnym Zgromadzeniu Wspólników Kaczyńskiemu grozi co najwyżej nagana.

Dokumenty opublikowane dzisiaj przez „Wyborczą” udowadniają jednak, że Kaczyński nie tylko kierował negocjacjami w imieniu Srebrnej, ale i sam brał udział w podejmowaniu decyzji kluczowych dla wybudowania K-Towers. Zadają też kłam zapewnieniom polityków PiS, że były to działania transparentne. Tak nie było: Kaczyński zataił swoją rolę w inwestycji i zrobił to wbrew prawu.

Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Masz cynk?