Reklamy wyborcze z oficjalnego (i zweryfikowanego) fanpage'a Patryka Jakiego, wiceministra sprawiedliwości i kandydata PiS do PE z Małopolski, naruszają zasady Facebooka dotyczące reklam politycznych. Wiele wskazuje na to, że posty promujące (płatnie) ministra są tak zaprojektowane, że algorytm nie wykrywa ich automatycznie jako promocji politycznej

Nikt z administratorów strony Patryka Jakiego także nie oznacza płatnych postów promujących kandydata, mimo że FB zobowiązuje do tego. Takie działanie sprawia, że jako wyborcy nie mamy dostępu do ważnych wyborczo informacji o finansowaniu reklam Jakiego.

Jawność reklam politycznych na FB

Od połowy kwietnia na Facebooku obowiązują nowe zasady dotyczące reklam politycznych w całej Unii Europejskiej. Teraz mogą je wykupować tylko osoby do tego uprawnione, a każdy post z tego typu treścią musi być specjalnie oznaczony.

Wszystkie są archiwizowane i można je znaleźć w Bibliotece Reklam FB. Oprócz postów dostępne są tam informacje, ile pieniędzy przeznaczono na promocję, ile czasu trwała, do ilu osób dotarła oraz kto za nią zapłacił.

Zasady te wprowadzono, by zapewnić większą jawność reklam politycznych, ograniczyć ich wykorzystywanie przez podmioty zewnętrzne zainteresowane wpływem na wybory w danym państwie, oraz by ułatwić organom wyborczym sprawdzanie przestrzegania krajowych przepisów o kampanii wyborczej.

Reklamodawca nie ma z tego powodu zbyt dużo nowych obowiązków: musi się przede wszystkim zweryfikować jako osoba uprawniona do wykupowania reklam politycznych – potrzebny jest do tego dowód osobisty, którego kopię przesyła się do FB. A potem reklamy trzeba oznaczać specjalną etykietą.

Jeśli jej nie ma, a FB uzna reklamę za zawierającą treści polityczne, algorytm zawiesza reklamę, która przestaje być wyświetlana odbiorcom. Jednak informacja o niej wciąż jest dostępna w Bibliotece Reklam.

Zasady wprowadzono już w trakcie polskiej kampanii do PE, dlatego fanpage’e polityków, którzy reklamują się na FB, często mają w Bibliotece widoczne posty, których promocja została zawieszona – najczęściej pojawiły się jeszcze przed weryfikacją zlecającego reklamę.

Widać to choćby na koncie Bartosza Arłukowicza (PO), Joachima Brudzińskiego (PiS) czy Krzysztofa Jurgiela (PiS). To normalne zjawisko na etapie przejściowym.

 

Reklamy Jakiego niepolityczne?

Zupełnie inną „strategię” działania na Facebooku przyjął jednak Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, który kandyduje do PE z 3. miejsca w okręgu obejmującym województwa małopolskie i świętokrzyskie.

Na jego fanpage’u w niedzielę 28 kwietnia, widać było siedem aktywnych reklam. Jednak żadna z nich nie trafiła do Biblioteki Reklam związanych z polityką, żadna nie miała etykiety z informacją, że ma związek z tą tematyką.

Jedyna odnotowana w Bibliotece reklama z nazwiskiem Patryk Jaki to post Adama Cyrańskiego, który korzystając z czarnego PR-u krytykuje Jakiego i promuje siebie. W tej reklamie widać, że przy właściwym oznaczeniu postu pojawia się w nim informacja, kto opłacił promocję.

Brak etykiet na reklamach Jakiego sprawia, że o żadnej z nich nie można uzyskać szczegółowych informacji dotyczących finansowania czy grupy odbiorców.

Co oznacza taka sytuacja na fanpage’u wiceministra?

  • Po pierwsze: fanpage wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego nie spełnia zasad reklam politycznych wprowadzonych przez Facebooka.
  • Po drugie: algorytm Facebooka nie wykrył jego reklam jako politycznych.
  • Po trzecie: skoro algorytm tych reklam nie wykrył, to znaczy, iż prawdopodobnie zaprojektowano je w specyficzny sposób.

Reklamy, których algorytm Facebooka nie widzi

Przyjrzyjmy się tym reklamom bliżej.

Już na pierwszy rzut oka widać, że żadna z nich nie ma etykiety informującej, iż dotyczy tematyki politycznej. Zwraca również uwagę minimalistyczny layout każdej z grafik. Nie ma na nich wielu typowo kampanijnych informacji – logo partii, nazwy kampanii, numeru listy.

Są jedynie: zdjęcie, imię i nazwisko oraz numer „3”. Czy to znaczy, że reklamy te nie mają nic wspólnego z kampania i polityką? Oczywiście, że nie i stwierdzi to każdy, kto zna polskie realia.

Po pierwsze: Patryk Jaki to zawodowy polityk, a fanpage dotyczy jego politycznej aktywności (informacje o tym znajdują się w opisie jego strony).

Po drugie: Patryk Jaki jest 3. na liście PiS do PE w swoim okręgu, stąd numer 3 na grafikach.

Po trzecie: na czterech najnowszych reklamach widać nawet napis „Materiał KW Prawo i Sprawiedliwość”, który jest obowiązkowy na wszystkich materiałach wyborczych w czasie kampanii.

Czyli mamy do czynienia z reklamami wyborczymi! A jednak, z powodu niejednoznaczności projektu, algorytm, który rozpoznaje elementy na zasadzie wyszukiwania określonych elementów i przyporządkowania ich do konkretnej kategorii w oparciu o odpowiedzi „tak lub nie”, nie jest w stanie zakwalifikować reklam do tych związanych z polityką.

Rzecz jasna każdy polityk ma prawo do własnego projektu grafiki reklamowej – trzeba jednak pamiętać, że podstawową zasadą na FB jest oznaczanie reklam politycznych samodzielnie przez reklamodawcę.

Algorytm ma działać tylko w sytuacjach, gdy reklamodawca nie wypełni swego obowiązku. Czyli osoby odpowiedzialne za reklamy Jakiego powinny same poinformować o politycznej treści postów, a nie czekać na kontrolę algorytmu.

Nie wiemy, kto płaci za reklamy, ale Jaki prosi o pieniądze na kampanię

Jaka jest różnica dla odbiorców? Widać ją najlepiej, gdy klikniemy w opcję „Zobacz szczegóły reklamy”. W przypadku promowanych postów Patryka Jakiego nie zobaczymy praktycznie żadnych informacji, poza opisem zawartym na jego stronie.

Gdyby reklamy Jakiego były właściwie oznaczone i wypełniały zasady Facebooka, moglibyśmy dowiedzieć się o nich tyle, co o innych reklamach politycznych, np. o widocznej niżej reklamie KW Prawo i Sprawiedliwość – czyli całkiem sporo.  Znalibyśmy kwoty przeznaczone na promocję na FB oraz wiedzielibyśmy, kto za tę promocję płaci.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że w czasie, gdy siedem „niepolitycznych” reklam Patryka Jakiego hulało po Facebooku, sam kandydat na tym samym fanpage’u prosił o wpłaty na jego kampanię wyborczą, bo – jak napisał w poście z 25 kwietnia – „walka z Różą THUN von Hohenstein, POKO, Wiosnami, „Otwartymi Dialogami” etc. wiąże się z dużymi kosztami. Wiecie o co walczę. Jeśli ktoś z Państwa ma możliwości i chce pomoc – każda wpłata się liczy. Nawet 10 zł. Każdemu, kto wpłaci wyślę sprawozdanie na co zostały przeznaczone środki (głównie na organizacje spotkań, bilbordy i reklamy)”.

W niedzielę, 28 kwietnia po południu, zgłosiliśmy wszystkie reklamy z fanpage’a Patryka Jakiego do administratorów Facebooka – jako reklamy, które odnoszą się do kandydata na stanowisko polityczne i powinny być oznaczone etykietą „opłacone przez” (może to zrobić każdy użytkownik przy każdej reklamie naruszającej zasady FB). Czekamy na reakcję Facebooka.


Analizuje funkcjonowanie polityki w sieci. Specjalistka marketingu sektora publicznego, pracuje dla instytucji publicznych, uczelni wyższych i organizacji pozarządowych. Kilka lat temu była dyrektorką biura białostockiego posła PO Roberta Tyszkiewicza. Dla OKO.press pisze jako autorka zewnętrzna.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press