Aż 453 szkół w całej Polsce wzięło w tym roku udział w Tygodniu Konstytucyjnym. W jego ramach prawnicy, sędziowie, prokuratorzy prowadzą pro bono lekcje i warsztaty o prawie. Zainteresowanie szkół akcją w tym roku jest rekordowe. Ale wydarzenie jest także bardzo ważne dla środowiska prawniczego: "Buduje poczucie solidarności i wspólnej odpowiedzialności"

Tydzień Konstytucyjny to akacja edukacyjna organizowana przez Stowarzyszenie im. Prof. Zbigniewa Hołdy. W tym roku odbyła się już VII edycja Tygodnia.

Hasłem tegorocznego wydarzenia oprócz Konstytucji, była wolność słowa i mowa nienawiści.

Zajęcia odbywały się od 21 do 25 października, ale prawnicy będą jeszcze jeździć w wolnym czasie do wybranych szkół.

W tym roku do Tygodnia Konstytucyjnego zgłosiły się 453 szkoły. Lekcje poprowadziło w nich 748 prawników – sędziowie, prokuratorzy, radcowie prawni, adwokaci, notariusze, komornicy, prawnicy z organizacji pozarządowych i prawnicy naukowcy. Przeprowadzili lekcje dla 1055 klas. W sumie wzięło udział w nich 31 650 uczniów.

Dla porównania w III Tygodniu Konstytucyjnym w 2017 roku udział wzięło 350 szkół podstawowych i średnich oraz 463 prawników.

W tym roku z młodzieżą spotkali się m.in. adwokat Jacek Dubois, prokurator Krzysztof Parchimowicz, prof. Mirosław Wyrzykowski, sędzia Sądu Najwyższego Michał Laskowski (rzecznik prasowy SN), sędzia Sądu Najwyższego Paweł Wiliński, sędzia Marta Warywoda-Kożuchowska, laureatka nagrody Obywatelskiego Sędziego Roku 2019 roku oraz Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

Sędzia Marta Warywoda-Kożuchowska w jednej z warszawskich podstawówek. Zdjęcie pochodzi z profilu stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy na Facebooku

Lekcje dla młodzieży w dużych miastach i w szkołach wiejskich

Stowarzyszenie im. prof. Zbigniewa Hołdy Tydzień Konstytucyjny organizuje od 2015 roku. Jego celem jest – jak pisze stowarzyszenie na swojej stronie – „zwrócenie uwagi uczniów na praktyczny wymiar obowiązywania Konstytucji i działalności Trybunału Konstytucyjnego”. „Zależy nam na tym, aby w przystępny i interesujący sposób pokazać, że problematyka konstytucyjna ma bezpośredni wpływ na codzienne życie każdego z nas. W ramach Tygodnia Konstytucyjnego chcemy promować świadome obywatelstwo i zachęcać młodych ludzi do większego zainteresowania się sprawami publicznymi”, tłumaczy ideę akcji stowarzyszenie na swojej stronie internetowej.

Tydzień nie skupia się jednak tylko na przybliżaniu uczniom Konstytucji. Prawnicy mówią też o prawie, mowie nienawiści, czy robią warsztaty, by dzieci zobaczyły jak w praktyce działa prawo i jak może wpływać na ich życie.

Prof. Ewa Łętowska tak mówiła o idei akcji: „Dlatego tak, jak się prowadzi dzieci szkolne do muzeum czy na koncert, tak samo powinno się przybliżać im prawo. I uczyć, że z natury rzeczy przeznaczone jest ono do funkcjonowania w świecie, który nie jest doskonały.

Jak prawo karne, które działa wobec tych, którzy prawo łamią. I trzeba uczyć, że prawo jest po to, żeby żadnej władzy nie przyszło do głowy hulać zanadto”.

Co ważne, lekcje z młodzieżą nie są organizowane tylko w największych miastach. „Tydzień Konstytucyjny odbywa się także w mniejszych miastach, miasteczkach i miejscowościach. Chcemy, żeby takie lekcje pozostały na długo w pamięci uczniów. Żeby zaszczepiły w nich szacunek do prawa i praworządności. Wartości, których zrozumienie i utrwalenie w świadomości młodych ludzi, jest przecież kluczowe dla budowania państwa prawa”, mówi OKO.press mec. Sylwia Gregorczyk – Abram, organizatorka Tygodnia Konstytucyjnego.

„Tydzień jest także ważny dla całego środowiska prawniczego, to jedyny taki program edukacyjny, w którym uczestniczą reprezentanci wszystkich zawodów prawniczych. Od kilku edycji tych prawników jest około 700! To buduje poczucie solidarności i wspólnej odpowiedzialności za przyszłość młodzieży i poziom ich świadomości prawnej oraz obywatelskiej”.

Jak zbudować praworządne państwo na bezludnej wyspie

Jak wypadły tegoroczne lekcje? Mec. Jacek Dubois był w jednej z warszawskich podstawówek. Miał lekcje z uczniami z klasy IV.

Mec. Dubois zabrał 9 i 10 latków na bezludną wyspę. Byli tam sami bez nauczyciela. Dzieci dostały za zadanie zbudowanie struktur państwa. Adwokat inspirował się książką „Władca much” Williama Goldinga.

Uczniowie zaczęli od wyboru przywódcy. Określili, jakie ma uprawnienia i co grozi za ich złamanie. Wybrali też gremium, które miało pilnować przestrzegania zasad przez przywódcę. Ustalili też zasady dla pozostałych osób na wyspie i sankcje za ich złamanie. Wybrali policję. Dużo dzieciom zajęła sprawa wyboru przywódcy. Bo pojawiły się protesty. Dlatego mec. Dubois przećwiczył z dziećmi przy okazji protesty wyborcze.

„To entuzjastyczni uczniowie. Po lekcji jeden z chłopców powiedział, że będzie chciał się zaangażować w samorząd uczniowski”, mówi OKO.press adwokat Jacek Dubois.

Prof. Mirosław Wyrzykowski i mec. Jacek Dubois spotkali się na Tygodniu Konstytucyjnym w jednej z warszawskich podstawówek. Zdjęcie pochodzi z profilu stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy na Facebooku

Jak nakręca się mowa nienawiści wobec skarbniczki romskiego pochodzenia

Z kolei Krzysztof Sokołowski, adwokat z Lublina od kilku lat jeździ z autorskimi lekcjami o prawie po lubelskich wsiach i miasteczkach. Dał już takich lekcji dla młodzieży 80. W ramach Tygodnia Konstytucyjnego był w tym roku w Solcu nad Wisłą i w Machnowie Nowym, pod ukraińską granicą.

Z klasami 5-8 szkoły podstawowej zrobił lekcję o mowie nienawiści, na przykładzie wymyślonej bohaterki – skarbniczki klasowej, pochodzenia romskiego. To dziewczynka o ciemnych, kręconych włosach. Któregoś dnia zgubiła 80 zł ze składek. Nie miała z czego ich oddać. Rówieśnicy z klasy zaczęli pisać o tym na Facebooku.

Wobec skarbniczki nakręcała się agresja słowna. Potem zaczęły się docinki słowne w szkole, skarbniczka została wykluczona, potem ktoś wzywał kolegów by nauczyli ją rozumu. Dziewczynka ucieka ze szkoły i już do niej nie wraca.

Na takim przykładzie mec. Sokołowski pokazywał uczniom, jak nakręca się hejt i przemoc. Że wszystko zaczyna się od słów. I co na to Konstytucja, która mówi o godności człowieka. Powiedział im jak wyjść z tego, jak pomagać hejtowanym kolegom i koleżankom z klasy.

Czy uczniom są potrzebne takie lekcje? „Tak, lubią je, bo są oparte na przykładach, a nie teorii. Jeżdżę po różnych szkołach i widzę, że dzieci wszędzie są takie same. Ciekawe świata, otwarte, fajne”, mówi OKO.press mec. Sokołowski.

Adwokat Krzysztof Sokołowski z uczniami ze szkoły podstawowej w Machnowie Nowym. Zdjęcie pochodzi z profilu stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy na Facebooku

Były groźby dyscyplinarek za lekcje z młodzieżą o Konstytucji

Rosnące zainteresowanie szkół i uczniów Tygodniem Konstytucyjnym może wynikać z faktu, że od czterech lat w debacie publicznej dużo się mówi o Konstytucji i prawie, co jest konsekwencją polityki obecnego rządu.

Chętniej lekcje pro bono robią też prawnicy, którzy widzą, jak ważna jest praworządność. Tym bardziej że za ubiegłoroczne lekcje dla młodzieży grożono prokuratorom dyscyplinarkami.

Prokurator Wojciech Sadrakuła – w stanie spoczynku – za jedną z lekcji w ramach Tygodnia Konstytucyjnego został wezwany do złożenia wyjaśnień przez rzecznika dyscyplinarnego dla prokuratorów.

Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Udziałowi prokuratorów w Tygodniu sprzeciwił się też w 2018 r. Prokurator Okręgowy Łukasz Osiński z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Kolejny już IX Tydzień Konstytucyjny będzie w październiku 2020 roku. Jego organizator – stowarzyszenie im. Prof. Zbigniewa Hołdy powstało w 2010 roku. Zrzesza prawników, którym bliska jest idea praworządności. Honorowymi członkami stowarzyszenia są m.in. prof. Ewa Łętowska, prof. Mirosław Wyrzykowski, czy sędzia Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Komentarze

  1. Momo Olejnik

    Naprawdę ktoś wymyślił taki przykład z romską skarbniczką? Mam nadzieję, że ta historia była w tym artykule opowiedziana skrótowo, a tak naprawdę jest podany jakiś logiczny powód zgubienia pieniędzy. Ktoś ją napadł, ukradł plecak, cokolwiek. W innym wypadku ten przykład jest wręcz pogłębianiem stereotypów rasowych. Wiadomo, romska dziewczynka "zgubiła" pieniądze i teraz nie ma z czego oddać. I co, cała klasa zrobi zrzutkę? Tak by się nie stało, nieważne jakiego pochodzenia byłoby to dziecko.
    Abstrahując od tego absurdalnego przykładu (mam nadzieję że rzeczywiście dzieciom jest to lepiej podane) takie akcje są jak najbardziej potrzebne. Co więcej, one były potrzebne już od 30 lat. Dekady zaniedbań edukacyjnych w kwestii ustroju Państwa, patriotyzmu (tego prawdziwego, nie koszulkowego) i społeczeństwa obywatelskiego odbijają się nam teraz olbrzymią, pijacką czkawką.

    • Przykład niekoniecznie absurdalny. Wg mnie faktycznie chodziło o to, że ta romska dziewczynka zgubiła pieniądze przypadkowo, choćby przez własną nieuwagę, co może zdarzyć się wszystkim, a koledzy na fejsie robią z niej złodziejkę z uwagi na narodowość. Tak działa stereotyp i to jest moim zdaniem dobry przykład – choć można by też przedyskutować dodatkowo taki problem, czy w naszych realiach romski uczeń ma w ogóle szansę być wybrany do samorządu klasowego?

      A ja tak półżartem się zastanawiam, który szkolny event jest większą solą w oku dla miłościwie nam panującej władzy – Tydzień Konstytucyjny czy Tęczowy Piątek?

    • Krzysztof Sokołowski

      Rzeczywiście pan redaktor dokonał pewnego skrótu myślowego. Przykład, który analizowaliśmy dotyczył dziewczynki, która urodziła się w Polsce, jej mama jest Polką a tata pochodzi z Rumunii, ona sama ma śniadą karnację i piękne, kręcone, czarne włosy. Jest skarbniczką, która została poproszona przez kolegów o rozliczenie się ze zbiórki klasowej. Kiedy stwierdziła, że nic jej nie zostało zostaje posądzona o kradzież. Na jednym z komunikatorów jest obrażana i poniżana słowami stereotypowo wiązanymi z pochodzenim jej taty. Następnego dnia jest ignorowana w klasie, siedzi sama nikt z nią nie rozmawia. Kolejne dni przynoszą jeszcze trudniejsze doświadczenia, bo jedna z koleżanek wzywa kolegów do przemocy fizycznej jako sposobu dania jej nauczki, a przestraszona dziewczynka ucieka do domu słysząc "aby tu nie wracała". Do szkoły już nie wraca. Na tle tego przykładu przećwiczyliśmy z dziećmi jak tworzy się piramida nienawiści : zaczyna się od złego języka, a potem jest izolacja, wykluczenie, dyskryminacja, przemoc fizyczna. Dyskryminacja to właśnie marginalizacja, wykluczenie ze względu na cechę, na którą nie mamy wpływu, a która jest stereotypową kalką, np. Rom – cygan – złodziej. Rozmawialiśmy, także o postawach obserwatorów tej sytuacji: postawie podżegacza, i tego który w dobrej wierze broni hejtowanej atakując atakujących, ale eskalując jednak konflikt. Skończyliśmy zaś wnioskiem, że najlepszą postawą obserwatora jest stanąć po stronie hejtowanego, zabierając go sprzed oczu hejtera. Lekcje tego typu bardzo podobały się dzieciom, co wyraziły na koniec szczerymi, a nie kurtuazyjnymi, oklaskami. Jedno z dzieci zaś po lekcji opowiedziało mi, ze łzami w oczach, jak doświadczyło niedobrych słów podczas gry w internetowej grze. Mam głębokie przekonanie, że nie tylko nie utrwaliliśmy stereotypów, ale wręcz staraliśmy się im przeciwdziałać. Mam nadzieję, że rozwiałem Pana wątpliwości co do sensu tych zajęć.

  2. Mateusz Głazowski

    Z własnego doświadczenia wiem, że nauka o podstawowych zasadach prawa rządzących w społeczeństwie jest bezcenna. Do końca swoich dni zapamiętam spory z rodzicami o karę śmierci – ja "mądruś 15.letni" opowiadałem się za, to samo było z zasadą ustawa nie działa wstecz i wszystkie wątpliwości w sprawie tłumaczy się na korzyść oskarżonego. Uczono mnie czym jest Knstytucja, co znaczy demokracja i trójpodział władzy. Zażarte dysputy rodzinne trwały niekiedy do późnych godzin nocnych. Teraz staram się swoje dzieci wychowywać n świadomych obywateli chociaż to jeszcze 7. i 9. latki. Jak mawiał mój Dziaduś "czym skorupka nasiąknie za młodu tym na starość pachnie".

Masz cynk?