Obóz rządzący próbuje wszystkim wmówić, że protesty przeciwko upartyjnieniu sądów to celowe działanie zagranicznego kapitału w celu przejęcia władzy w Polsce. Ekscytacja poniosła wielu polityków, ale szef MSZ przekroczył groźną granicę – oskarżył protestujących o planowanie zamachów terrorystycznych. Spiskowe narracje PiS przestają być śmieszne

Wszystko zaczęło się od dwóch materiałów „Wiadomości” TVP – o tzw. astroturfingu, czyli zaplanowanych przez agencje PR-owe protestach, które mają udawać spontaniczne zgromadzenia oraz o Bartoszu Kramku z Fundacji Otwarty Dialog, który powiązany z Georgem Sorosem ma być rzekomo mózgiem całej operacji. Dowodem na to powiązanie było zdjęcie żony Kramka z amerykańskim finansistą i filantropem.

Dowodem na astroturfing, czyli perfidne planowanie akcji protestacyjnych, mają być z kolei takie same świeczki u protestujących, co spostrzegł komentator TVP (chyba nie zarejestrował, że do Polski dotarły owoce rewolucji przemysłowej z jej masową produkcją) oraz internetowe trolle (ciekawe, czy kilkadziesiąt tysięcy ludzi pod Sejmem też wyszło z internetu).

Nieważne też, że Bartosz Kramek jest w Polsce niemal nieznany, a jego „wywrotowy” wpis, który, zdaniem prorządowych mediów, jest „instrukcją przejęcia władzy” i główną inspiracją protestów ma w południe 24 lipca na Facebooku ledwo 75 udostępnień  kilkakrotnie mniej niż przeciętny post OKO.press i to pomimo niebywałej (bezpłatnej) reklamy TVP.

Ważne jest, że narracja spiskowa PiS chwyciła – przynajmniej we własnym obozie. Politycy prawicy urządzają sobie nieformalny konkurs na najbardziej „odjechaną” teorię.

Koniec żartów?

W programie TVP Info „Gość Poranka” stanął do konkursu minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski i przedstawił całościową teorię:

„Mamy do czynienia ze zorganizowanymi próbami obalenia władz”;

„Opozycja i część sił europejskich nie zaakceptowała wyniku wyborów, zarówno prezydenckich jak i parlamentarnych”,

„Za tym stoją potężne siły, za tym stoją pieniądze i wpływy (…). Uszczelniliśmy system podatkowy. Ktoś te pieniądze stracił. To domy medialne, banki, korporacje międzynarodowe. I to są potężne siły które ingerują w tym momencie w Polsce, aby te pieniądze odzyskać”.

To język stosowany przez PiS już wielokrotnie, a sam przekaz jest tak stary, jak stara jest polityczna propaganda – dyskredytowanie spontanicznych obywatelskich protestów przez przedstawienie ich jako działalności obcej agentury i piątej kolumny, finansowanej pieniędzmi zagranicznego kapitału, który dybie na Polską suwerenność.

Wszystko to byłoby jeszcze śmieszne, gdyby nie to, co minister powiedział potem:

„Następnym krokiem będą akcje, które już się zaczynają, przeciwko politykom, przeciwko biurom poselskim, mieszkaniom. (…)

Jestem przekonany, że dojdzie do jakiegoś terroru słownego, retorycznego, a skończy się, być może, jakimiś akcjami terrorystycznymi przeciwko państwu polskiemu”.

Jeśli Waszczykowski czuje się jakkolwiek odpowiedzialny za swoje słowa, to chyba należy zacząć się bać. Minister wyszedł bowiem znacznie ponad oskarżenia o zakłócaniu porządku przez demonstrantów.

Twierdzi, że protestujący posuną się do zamachów terrorystycznych. A co ma zrobić rząd, jeśli spodziewa się takich zamachów? Nie dopuścić do nich wszelkimi możliwymi środkami. Wszelkimi środkami.

Czy minister zapowiada represje wobec organizatorów i uczestników ostatnich protestów?

W Turcji opozycję już sądzą za terroryzm

Tego samego 24 lipca, rozpoczął  się w Turcji procesu siedemnastu opozycyjnych dziennikarzy, których reżim Erdogana oskarża właśnie o terroryzm – w rzeczywistości powodem procesu jest krytyka rządu uprawiana przez aresztowanych dziennikarzy.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Socjolog, absolwent Uniwersytetu Cambridge, analityk Fundacji Kaleckiego. Publikował m.in. w „Res Publice Nowej”, „Polska The Times”, „Dzienniku Gazecie Prawnej” i „Dzienniku Opinii”.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!