Prawa autorskie: AFPAFP
01 czerwca 2022

Rosjanie z furią atakują Siewierodonieck i ostatni skrawek obwodu ługańskiego [SYTUACJA NA FRONCIE]

Rosjanie koncentrują praktycznie wszystkie wysiłki na szturmowaniu ostatniego fragmentu obwodu ługańskiego pozostającego pod kontrolą Ukraińców - kosztem innych odcinków frontu. Ukraińcy testują więc rosyjską obronę na pograniczu obwodów chersońskiego i mikołajowskiego

Na zdjęciu: Kobieta zbiera resztki swojego mienia w ruinach domu zbombardowanego przez ostrzał wojsk rosyjskich w mieście Słowiańsk, 1 czerwca 2022. Foto ARIS MESSINIS / AFP)

Rosyjskie działania ofensywne prowadzone były w ciągu ostatniej doby w zasadzie wyłącznie w rejonie Siewierodoniecka i Łysyczańska, czyli w ostatnim pozostającym pod ukraińską kontrolą fragmencie obwodu ługańskiego. Jedyne wyjątki – czyli toczące się na administracyjnym terytorium obwodu donieckiego walki na południe od Łymanu i próby natarcia w kierunku Bachmutu miały tu charakter działań na flankach tego głównego, ługańskiego, odcinka frontu.

Siewierodonieck został już zajęty przez Rosjan w co najmniej około 70 procentach – o czym zresztą bez ogródek poinformował w środę Serhij Hajdaj, szef ukraińskiej wojskowej administracji regionu.

Bardzo ciężkie walki toczą się w południowej części miasta – jednocześnie pod osłoną części ukraińskich jednostek pozostałe stopniowo wycofują się na drugi brzeg Dońca, do Łysyczańska.

Część Siewierodoniecka znajdująca się pod ukraińską kontrolą jest dosłownie zasypywana przez Rosjan pociskami artyleryjskimi i artylerii rakietowej oraz intensywnie bombardowana i ostrzeliwana także z powietrza. W użyciu jest tam broń termobaryczna i bomby fosforowe.

Walki toczą się również w rejonie na południe i południowy wschód od drogi Bachmut-Łysyczańsk, według części przekazów miała ona zostać ponownie zablokowana przez Rosjan w rejonie miejscowości Biłohorywka k. Sołedaru (nie należy jej mylić z nieodległą Biłohorywką k. Siewierska, również często występującą w naszych relacjach w związku z rosyjskimi próbami przeprawy przez Doniec).

Bardzo silne walki trwają również na południe od Łymanu.

Ukraińcy ze zmiennym powodzeniem kontynuują działania kontrofensywne na pograniczu obwodów chersońskiego i mikołajowskiego. Na Zaporożu, w rejonie na południe od Iziumu, na północ od Charkowa i Czuhujewa i w południowej części obwodu donieckiego rosyjskie działania ofensywne ustały niemal całkowicie.

A oto jak dokładnie wyglądała sytuacja na frontach wojny w Ukrainie w trakcie jej 98. doby. Podsumowanie obejmuje stan sytuacji do środy 1 czerwca do godziny 19:00.

Rejon Charkowa i Czuhujewa

Walki na północ od Charkowa i Czuhujewa przeszły do etapu pozycyjnego. Rosjanie kontynuują ostrzeliwanie miejscowości odbitych w ostatnich tygodniach przez Ukraińców i starają się nie dopuścić do rozwinięcia przez nich natarcia zwłaszcza na wschód od Dońca.

Generalnie jednak w najbliższym czasie raczej nie należy się tam spodziewać poważniejszych manewrów żadnej ze stron – obie bowiem koncentrują dostępne rezerwy przede wszystkim w Donbasie i jego otoczeniu (obejmującym również rejon Iziumu i pogranicze obwodów zaporoskiego i donieckiego).

Rejon Iziumu i Słowiańska

W ostatnich dniach niemal ustała aktywność ofensywna Rosjan na dotychczasowych podstawowych w tym rejonie kierunkach uderzenia spod Iziumu na Słowiańsk i Barwinkowe. Nawet ostatnie rosyjskie natarcie w kierunku południowym, które opisywaliśmy w poprzednim odcinku cyklu, miało, jak się okazuje, mniejszą intensywność niż ta, która wynikałaby z pierwszych doniesień i oficjalnego ukraińskiego przekazu na ten temat.

Ukraińcy wciąż zajmują pozycje w rejonie miejscowości Zawody – położonej na tyle blisko rosyjskich mostów pontonowych na Dońcu, że to, czy one w ogóle nadal istnieją stoi pod ogromnym znakiem zapytania.

Rosjanie natomiast bardzo intensywnie atakują ukraińskie pozycje na południe od Łymanu – prawdopodobnie z myślą o zepchnięciu Ukraińców za Doniec, a następnie rozpoczęciu prób przeprawy przez rzekę w celu uderzenia na Słowiańsk z nowego kierunku. W tym rejonie toczą się bardzo ciężkie i krwawe walki, Rosjanie zaś używają z pełną mocą swego artyleryjskiego „walca”.

Donbas

Trwa rosyjski szturm na Siewierodonieck, który zaowocował już zajęciem przez Rosjan centralnej części miasta. Wykorzystywana jest przez nich na ogromną skalę artyleria i artyleria rakietowa, miasto jest również bombardowane bombami fosforowymi i ostrzeliwane pociskami termobarycznymi z wyrzutni TOS-1A i (prawdopodobnie) TOS-2.

Siewierodonieck najprawdopodobniej zostanie w najbliższych dniach ostatecznie opuszczony przez ukraińską armię, która w tej chwili utrzymuje już jedynie ok. 1/3 całej powierzchni miasta – tylko w położonej bliżej Dońca jego południowej części.

View post on Twitter

Nie można jedynie wykluczyć pozostawienia przez Ukraińców czegoś w rodzaju przyczółka w południowej części miasta, dla lepszego zabezpieczenia punktów potencjalnej przeprawy do Łysyczańska.

Poszczególne jednostki planowo i w określonej kolejności wycofują się jednak z miasta co najmniej od poniedziałku, co sprawia dość jasne wrażenie, że Ukraińcy zamierzają oprzeć linię obrony na skarpach południowego brzegu Dońca z wykorzystaniem przewag terenowych (Łysyczańsk położony jest ok. 100 m wyżej od Siewierodoniecka, z wielu punktów tego miasta widać Siewierodonieck dosłownie jak na dłoni, co oczywiście przekłada się na możliwości związane z ostrzałem artyleryjskim czy odpieraniem ataków).

Jednocześnie jednak Łysyczańsk pozostaje bardzo poważnie zagrożony od południa i południowego wschodu. Ukraińskie linie obronne przebiegające tam od Toszkiwki przez Hirśkie aż po okolice Wrubiwki są tam intensywnie atakowane przez Rosjan – z użyciem bardzo poważnych sił artyleryjskich oraz m.in. bomb fosforowych i pocisków termobarycznych.

View post on Twitter

Pogorszyła się też sytuacja w rejonie drogi Bachmut - Łysyczańsk. Jest ona bardzo ciężko ostrzeliwana przez Rosjan, co samo w sobie niemal uniemożliwia poruszanie się nią, według części przekazów jednak miała zostać ponownie przecięta w okolicach wsi Biłohorywka pod Sołedarem. Na skutek ostrzału droga jest już w bardzo złym stanie – w wielu miejscach tarasują ją też zniszczone ciężarówki wojskowe i pojazdy cywilne.

Południe Ukrainy

Wiele wskazuje na to, że Rosjanie przynajmniej w części powstrzymują ukraińskie uderzenie kontrofensywne w rejonie miejscowości Dawidyw Bród. Z części przekazów wynika jednak, że jedna z ukraińskich kolumn operuje obecnie za liniami wroga w północnej części obwodu chersońskiego, trochę na wzór Wielkiego Rajdu z okresu I wojny w Donbasie.

Wydaje się też, że Ukraińcy nadal utrzymują w rejonie Dawidywego Brodu przyczółek na wschodnim brzegu rzeki Ingulec.

Mają także trwać walki w innych rejonach wzdłuż Ingulca – przede wszystkim w okolicach odbitej już przez Ukraińców Mikołajewki. Pojawiły się również doniesienia o kolejnym ukraińskim natarciu na północy obwodu chersońskiego, tym razem wzdłuż Dniepru, po jego zachodniej stronie. Miało tam nastąpić włamanie w głąb rosyjskich linii na głębokość kilku kilometrów.

Na Zaporożu trwa etap walk pozycyjnych, najbardziej newralgicznym rejonem pozostaje obszar na zachód od Wełykiej Nowosiłki, gdzie Rosjanie mogą próbować wznowić działania ofensywne prowadzone na północ.

***

Stosunek w pełni udokumentowanych zdjęciowo i fotograficznie strat sprzętowych armii rosyjskiej i ukraińskiej wynosi 3,7:1. Rosjanie stracili dotąd 4203 egzemplarzy sprzętu, a Ukraińcy 1122.

Do wszelkich danych o stratach przeciwnika podawanych oficjalnie przez obie strony należy podchodzić z ostrożnością i krytycyzmem.

Nie ustają rosyjskie wysiłki ofensywne w zakresie prób podbicia ostatniego fragmentu obwodu ługańskiego w jego granicach administracyjnych. Rosjanie prowadzą je ogromnym nakładem sił i środków, nie zważając na straty, jednak kosztem innych odcinków frontu.

Sprawia to, że Ukraińcy testują rosyjskie możliwości obronne kolejnymi działaniami kontrofensywnymi, które na pograniczu obwodów mikołajowskiego i chersońskiego przybrały obecnie całkiem sporą skalę.

Nie wydaje się, by Ukraińcy mogli długo utrzymać tę część Siewierodoniecka, która pozostaje pod ich kontrolą. Stosowana tam przez Rosjan taktyka „spalonej ziemi” sprawia, że obrona miasta byłaby niezwykle kosztowna, jeśli chodzi o straty w ludziach.

Pragmatyka działań wojennych zdecydowanie wskazuje też, że nowe pozycje obronne w Łysyczańsku miałyby dla Ukraińców znacznie większy potencjał w zakresie możliwości powstrzymywania rosyjskich natarć – siłą rzeczy musiałyby one być prowadzone przez Doniec.

Nie maleje przy tym niebezpieczeństwo, że Rosjanie uzyskają pozycje do bezpośredniego szturmu na Łysyczańsk od południa czy południowego wschodu – byłoby to skrajnie niebezpieczne dla Ukraińców i najprawdopodobniej skutkowałoby ich wycofaniem się z całego rejonu.

Kolejną – może jeszcze bardziej niebezpieczną dla Ukraińców w obwodzie ługańskim perspektywą – jest ta, w której Rosjanie po ostatecznym przecięciu drogi Łysyczańsk - Bachmut zdołaliby skierować się dalej na północ, w stronę Siewierska. Doprowadziłoby to całkowitego odcięcia Łysyczańska i Siewierodoniecka od reszty terytorium kraju.

Losy ostatniego fragmentu obwodu ługańskiego stoją więc pod wielkim znakiem zapytania – nawet jednak jego utrata nie oznaczałaby operacyjnej klęski ukraińskiej armii – dalsza efektywna obrona jest możliwa m.in. na liniach opartych o Siewiersk i Bachmut.

***

Wszystkie dotychczasowe teksty z cyklu SYTUACJA NA FRONCIE, w których codziennie relacjonujemy przebieg działań wojennych w Ukrainie, znajdziesz TUTAJ.

Udostępnij:

Witold Głowacki

Dziennikarz, pracował w "Dzienniku" i "Polsce The Times". W Oko.press od 2021 roku. Zajmuje się tematyką polityczną i okołopolityczną.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne