Rzecznik Praw Dziecka zorganizował konkurs na najlepszą pracę dyplomową o prawach dziecka. Wygrała praca o badaniach nad embrionami używanymi w zapłodnieniu metodą in vitro. Co to ma wspólnego z dziećmi? Więcej niż wam się wydaje

„Badania naukowe na embrionach ludzkich in vitro w fazie preimplantacyjnej” – to tytuł pracy napisanej na Wydziale Prawa i Administracji w Uniwersytecie Gdańskim. Zdobyła drugą nagrodę, ex aequo z magisterką „Zabawki dziecięce. Forma, ilustracja i interpretacja”. Pierwszej nagrody w 2017 roku nie przyznano, a więc to te dwie prace wygrały konkurs.

Niżej znalazły się prace o uprowadzaniu nieletnich przez rodziców, naruszaniu prawa do wizerunku dziecka, czy o tym, jak nieletni traktowani są przez sądy. Ale wszystkie te kwestie okazały się w mniemaniu biura Rzecznika mniej istotne, niż badania embrionów. Które, ostatnim razem, kiedy sprawdzaliśmy, dziećmi nie były.

Regulamin konkursu mówi, że zgłoszone prace mają poruszać tematykę: „praw dziecka w różnych aspektach: psychologicznych, pedagogicznych, teologicznych, socjologicznych, prawnych i administracyjnych, medycznych, polityki społecznej, medycznych, artystycznych, filologicznych i innych” oraz „instytucji rzecznictwa praw dziecka w Polsce i na świecie”.

Prace miały być oceniane według kryteriów:

  • temat pracy dotyczący praw dziecka;
  • analizy przeprowadzone w perspektywie podmiotowości i praw dziecka;
  • podejmowanie istotnych społecznie lub pedagogicznie problemów lub zjawisk;
  • znaczenie społeczne pracy dla praktyki;
  • oryginalność pracy;
  • niekonwencjonalne ujęcie tematyki.

Wydawałoby się, że takie tematy raczej nie mogę dotyczyć embrionu przebywającego w probówce. Chyba, że w sensie metaforycznym, jak wtedy, gdy Jarosław Gowin słyszał je we śnie.

Jak się jednak okazuje Rzecznik Praw Dziecka działa w oparciu o ustawę, która definiuje embrion jako dziecko.

Art. 2, ust. 1 ustawy o RPD mówi: „W rozumieniu ustawy dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności”. Ustawa pochodzi z 2000 r. – uchwalił ją rząd AWS-UW.

Dziecko, życie, poczęcie

To specyficzna definicja, która w tak jednoznacznie poza tą ustawą nie funkcjonuje w polskim prawie. O dodanie zapisu o „ochronie życia od poczęcia” do Konstytucji od wielu lat walczą prawicowe i antyaborcyjne organizacje, ale bez skutku. Obecnie art. 38 Konstytucji mówi tylko, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”.

O dziecku poczętym mówi tzw. ustawa antyaborcyjna z 1993 roku: „zdolność prawną ma również dziecko poczęte”. Jest też słynny wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 1997 roku, który zabronił liberalizacji tej ustawy. TK  poszerzył w nim jednak definicję „życia”, a nie „dziecka”.

Jak problematyczne jest definiowanie „dziecka” od chwili poczęcia pokazuje sama ustawa o RPD.  Art. 1 ust. 3 mówi: „Rzecznik przy wykonywaniu swoich uprawnień kieruje się dobrem dziecka oraz bierze pod uwagę, że naturalnym środowiskiem jego rozwoju jest rodzina”. Naturalnym środowiskiem embrionu nie można nazwać rodziny – tym bardziej w fazie preimplementacyjnej.



Kon­wencja o Prawach Dziecka ONZ z 20 listopada 1989 roku mówi: „dziecko z uwagi na swoją niedo­jrza­łość fizyczną oraz umysłową wymaga szczegól­nej opieki i troski, w tym właś­ci­wej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodze­niu”. Zapis ten jest powtórze­niem for­muły zawartej w Deklaracji Praw Dziecka z 20 listopada 1959  „dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”.

Oznacza to, że według obu aktów można mówić o dziecku już przed jego urodzeniem. Nie ma jednak zapisu od kiedy „dziecko” wymaga opieki i troski. Można się tylko domyślać, że chodzi o ochronę ciąży.

Od czego jest rzecznik?

Tymczasem tematyka nagrodzonej pracy nie dotyczy okresu ciąży, lecz „embrionów w fazie preimplementacyjnej”. Takimi kwestiami jak ich ewentualne wykorzystanie do badań naukowych (co w Polsce jest ustawowo zakazane, dopuszczalna jest diagnostyka preimplementacyjna) zajmują się raczej inne ciała niż Rzecznik, np. komisje bioetyczne powoływane przez okręgowe rady lekarskie, albo Komitet Bioetyki PAN.

Zajmowanie się takimi tematami przez RPD wydaje się kłócić z ogólnym powołaniem tego urzędu. Ma on pilnować – i zwykle to robi – by nikt nie wykorzystywał dzieci, które nie mają jeszcze pełnej możliwości obrony i egzekwowania swoich praw, a nie rozstrzygać o tym, jakie badania w laboratorium można prowadzić nad embrionem.

Prace w konkursie rekomendowało ośmioosobowe jury (w której wielu jest ekspertami w kwestii praw dziecka), ale to „ostateczną decyzję w sprawie przyznania nagród podejmuje Rzecznik Praw Dziecka”.

Marek Michalak pełni funkcję RPD już drugą kadencję. Pierwszą zaczął w 2008 roku mianowany przez rząd PO-PSL. Nie jest więc człowiekiem „dobrej zmiany”. Za rok, w lipcu 2018 roku kończy mu się druga kadencja. Do tej pory nie poświęcał uwagi kwestiom bioetycznym związanym z aborcją i in vitro. Antyaborcyjne organizacje i prawicowe media krytykowały go za to w przeszłości. Wielokrotnie występował przeciwko stygmatyzowaniu dzieci urodzonych dzięki metodzie in vitro.

W poprzednich edycjach konkursu, tego typu tematy się nie pojawiały. Wyróżnione prace dotyczyły ochrony praw najmłodszych, urodzonych już ludzi.

OKO.press kilkakrotnie próbowało uzyskać komentarz rzecznika. Po dwóch dniach otrzymaliśmy maila: „Rzecznik Praw dziecka nie komentuje decyzji Komisji Konkursowej”.


Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi.
Razem tworzymy OKO.press!

Socjolog, absolwent Uniwersytetu Cambridge, analityk Fundacji Kaleckiego. Publikował m.in. w „Res Publice Nowej”, „Polska The Times”, „Dzienniku Gazecie Prawnej” i „Dzienniku Opinii”.


Masz cynk?