0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

„Tak dalej być nie może” – słyszymy od wszystkich rozmówców z klubu parlamentarnego Lewicy. Bez względu na to, czy reprezentują Razem, czy Nową Lewicę. Powiedzieć, że współpraca tych partii nie jest łatwa, to nic nie powiedzieć. Wewnętrzne konflikty wylały się do mediów, a politycy i polityczki lewicowych partii publicznie przerzucają się oskarżeniami.

W październiku 2023 roku partia Razem zdecydowała, że nie wchodzi do rządu Donalda Tuska, co doprowadziło do sytuacji „unikalnej w skali Europy”, jak to określiła Anna Maria Żukowska w rozmowie z Robertem Mazurkiem. Klub Lewicy jest jednocześnie w rządzie i w opozycji.

Do tego doszły kiepskie wyniki (ok. 6 proc.) w wyborach samorządowych i europejskich. W zgodnej opinii – kompromitacja, katastrofa, porażka. Co zrobi Lewica? „Jeśli będziemy szli dalej wspólnie, sytuacja będzie niezrozumiała” – uważa członkini Rady Krajowej Razem. „Jak się rozejdziemy, będzie nam łatwiej” – przyznaje polityk Nowej Lewicy z rządu.

Ale mamy pat, bo każda ze zwaśnionych partii boi się zrobić pierwszy ruch i czeka na dogodny pretekst do rozwodu. Nowa Lewica chciałaby, żeby Razem odeszło samo, a Razem nawet i chciałoby odejść, ale najchętniej zostałoby wyrzucone z klubu przez Nową Lewicę. I tak to się kręci.

Poniżej rozważamy scenariusze, jakie wyłaniają się z naszych rozmów z politykami i polityczkami Lewicy. Rozmawialiśmy z osobami zarówno z rządu, jak i spoza niego, i z Nowej Lewicy, i z partii Razem.

1. Razem wchodzi do rządu? Jest warunek

„Złożyliśmy Razem propozycję, żeby weszli do rządu. Jestem w stanie sam podjąć decyzję, że mnie nie ma w rządzie” – nieoczekiwanie oświadczył wicepremier Krzysztof Gawkowski z Nowej Lewicy w rozmowie z Konradem Piaseckim w TVN24. Gawkowski miał w zeszłym tygodniu zaproponować Adrianowi Zandbergowi, żeby zastąpił go w funkcji wicepremiera i ministra cyfryzacji.

„Jeżeli uważasz, że za mało robimy, to przyjdź do rządu i zostań na moim miejscu” – miał powiedzieć współprzewodniczącemu Razem Gawkowski. Jednak „propozycja nie została przyjęta entuzjastycznie”.

A czy w ogóle padła?

„Według mojej wiedzy, padły takie słowa ze strony Krzysztofa Gawkowskiego” – mówi OKO.press członek Prezydium Rady Krajowej Razem Jakub Niewiadomski. Zaznacza jednak, że trudno powiedzieć, jak dalece tę propozycję można traktować jako stanowisko całej Nowej Lewicy. Bo nawet w publicznych wypowiedziach członków partii widać spore różnice zdań.

Polityk Nowej Lewicy z rządu:

„Jeżeli Razem nie wejdzie do rządu, to wyrzucimy ich z klubu”.

A zatem: czy jest możliwe, że Razem wchodzi do rządu?

Członek rządu z Nowej Lewicy: „To nie jest nierealna sytuacja. Czy zrobilibyśmy im miejsce i zrezygnowalibyśmy z jakiegoś stanowiska? To jest do przegadania. Nie jest tak, że proponujemy im wejście do rządu, bo z góry wiemy, że nie przyjmą tej propozycji”.

„Formalnie jest taki scenariusz” – komentuje ewentualność wejścia do rządu polityk Razem.

Jednak Razem ma warunek. To renegocjacje rządowej umowy koalicyjnej.

Sam Zandberg powiedział 25 czerwca 2024, że chętnie obejmie funkcję wicepremiera, jeśli w umowie koalicyjnej znajdą się „narzędzia, żeby realizować lewicowy program”.

Razem oczekuje, że w umowie znajdą się gwarancje realizacji postulatów programowych Lewicy. Chodzi zwłaszcza o cztery kwestie: budownictwo mieszkaniowe, aborcję, związki partnerskie i składkę zdrowotną. Te gwarancje miałyby polegać np. na wpisaniu procenta budżetu, jaki będzie przeznaczany na budownictwo. Albo na opisaniu procesu dochodzenia do finansowania systemu opieki zdrowotnej na poziomie średniej europejskiej.

Taka propozycja ma paść podczas rozmów Razem z liderami Nowej Lewicy.

Ten scenariusz wydaje się bardzo mało prawdopodobny. Zaś warunek Razem – zaporowy.

W Nowej Lewicy powątpiewają, by Razem weszło do rządu Tuska, który od lat jest dla tej partii symbolem antysocjalnej polityki. A przede wszystkim trudno sobie wyobrazić, żeby Lewicy udało się teraz przekonać Donalda Tuska, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Szymona Hołownię, by jeszcze raz siedli do stołu i ustalali od nowa umowę konstytuującą koalicyjny rząd. No, chyba że sam Donald Tusk planuje takie renegocjacje jesienią.

Jakie inne scenariusze leżą na stole?

2. Nowa Lewica wychodzi z rządu. A Tusk rządzi wtedy z Konfederacją?

Głosy, że Lewica w ogóle nie powinna firmować rządu Donalda Tuska, nie są odosobnione.

„Nie może być tak, że Lewica nie realizuje własnego programu, jednocześnie realizując program Platformy Obywatelskiej” – mówiła w Polsat News 21 czerwca 2024 Marcelina Zawisza posłanka z zarządu Razem.

„Po to jest się w rządzie, żeby mieć wymagania!” – dodaje członkini Rady Krajowej Razem. Jako przykład polityka wyjątkowo uległego Tuskowi pada nazwisko Krzysztofa Gawkowskiego.

„Do rządu się wchodzi po to, żeby móc realizować program. Dla Razem kluczowa jest umowa koalicyjna, trzeba więc było rozmawiać o jej zmianie” – twierdzi Niewiadomski.

Przykładem braku sprawczości Lewicy ma być ustawa o związkach partnerskich. Negocjuje ją lewicowa ministra Katarzyna Kotula, opór stawia PSL. Według Razem negocjacje powinny się toczyć przede wszystkim z Donaldem Tuskiem, bo to on kilka lat temu obiecał związki partnerskie. A teraz nie jest w stanie walnąć pięścią w stół i przywołać ludowców do porządku. To znaczy, że nawet najbardziej minimalistyczna i łącząca lewicę z Tuskiem obietnica nie jest realizowana.

Lewica musi przestać być grzeczna – powtarza w kolejnych medialnych wystąpieniach współprzewodniczący Razem Adrian Zandberg. Na czym konkretnie miałyby to polegać? W rozmowie z Karoliną Lewicką z TOK FM Zandberg powiedział, że Lewica powinna zagrozić, że nie poprze niektórych rządowych ustaw.

Pytam o przykłady. Ustawa o użyciu broni przez żołnierzy – słyszę. „Art. 3 jest niezgodny z poczuciem przyzwoitości”. Jeśli pozostanie w ustawie, Razem za nią nie zagłosuje. Do tego samego namawia resztę lewicy. Również to ma być przedmiotem rozmów liderów.

Czy Nowa Lewica może wyjść z rządu?

„Do wyborów w październiku 2023 szliśmy, mówiąc, że chcemy rządzić. Nawet politycy Razem mówili, że idą rządzić” – odpowiada polityk Nowej Lewicy.

„W tej chwili nie ma takiej opcji” – to inny ważny polityk z kierownictwa jednego z ministerstw. „Ale wyjścia z rządu koalicyjnego nigdy nie można wykluczać” – dodaje. Groźba opuszczenia rządu to oczywista karta przetargowa mniejszych koalicjantów.

Jakie argumenty ma Nowa Lewica za tym, by przynajmniej na razie pozostawać częścią koalicyjnego rządu Donalda Tuska?

Nasi rozmówcy z rządu utrzymują, że wbrew krytyce Razem i części opinii publicznej Nowa Lewica ma osiągnięcia: „Wywalczyliśmy już między innymi: podwyższenie płacy minimalnej, dodatki do wynagrodzeń dla ok. 200 tys. pracowników, ochronę pracowników przed szkodliwymi substancjami, wkrótce wydłużenie urlopów macierzyńskich dla rodziców wcześniaków, wyższy zasiłek pogrzebowy i podwójna waloryzacja emerytur” – napisała na portalu X (dawniej Twitter) ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy.

„Cywilizowanie prawa to jest wartość. Przynajmniej walczymy” – uważa członek rządu.

Według niego, gdyby nie Lewica z rządu wychodziłyby gorsze projekty, które nie brałyby pod uwagę interesów pracowników i osób gorzej sytuowanych. „Bycie bezpiecznikiem to nie jest szczyt marzeń polityka. Ale coś udaje się osiągnąć” – słyszymy.

Według informacji OKO.press to wiceminister pracy Sebastian Gajewski zaproponował usunięcie punktu pierwszego z ustawy, która reguluje używanie broni przez żołnierzy. Poparli go przedstawiciele ministerstwa klimatu i ministerstwa sprawiedliwości. Zmiana okrzyknięta „licencją na zabijanie” wypadła z rządowego projektu.

Przeczytaj także:

„Jeśli nie my, to Konfederacja” – ostrzega inny ważny polityk Lewicy z rządu Tuska.

„Nie mam sumienia...”

Nowa Lewica twierdzi, że jeśli wyjdzie z rządu, to Donald Tusk stworzy nieformalną koalicję z Konfederacją. Inny polityk przekonuje mnie, że Tusk może wręcz zaproponować stanowisko rządowe Krzysztofowi Bosakowi. A to oznaczałoby, że rząd przechyli się programowo jeszcze bardziej w stronę konserwatywną obyczajowo i skrajnie wolnorynkową.

„Nie mam sumienia skazywać Polski na rząd z Konfederacją w składzie. Mogliby zrobić bardzo dużo złego. Skasować dodatki socjalne. Cięcia tłumaczyć potrzebami wojska” – słyszymy od polityka Nowej Lewicy.

3. Razem się dzieli, Nowa Lewica się dzieli. Część w rządzie, część – poza

W jednej wersji tego scenariusza to część posłów i posłanek Razem jest tak sfrustrowana brakiem wpływu na rzeczywistość, że wchodzi do rządu. Nawet jeśli nie zostanie spełniony warunek o renegocjacji umowy koalicyjnej. Reszta opuszcza klub parlamentarny.

Polityk Razem: „Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, nasi parlamentarzyści działają wspólnie”.

W innej wersji: to część sfrustrowanych lewicowych ministrów rzuca papierami.

Oba te scenariusze to mało prawdopodobna wizja rzeczywistości. Lecz przy obecnych napięciach nie tylko między obiema partiami, ale i w poprzek partii, na sto procent jej wykluczyć nie można.

Najbardziej prawdopodobne są dwa inne scenariusze.

4. Razem wypada z klubu, Nowej Lewicy jest lżej

Powyższy scenariusz to ostateczność – powtarza część lewicowych parlamentarzystów. Inni twierdzą, że to najbardziej prawdopodobna opcja i nic już nie powstrzyma takiego rozwoju wypadków.

„Chcą być tylko recenzentami. Niech założą tygodnik teatralny i piszą recenzje” – denerwuje się członek rządu, mówiąc o Razem. „Niech w końcu pojawią się te sondaże, które pokażą, że Razem ma jeden procent poparcia” – dodaje.

Członkowie rządu uważają, że krytyka ze strony Razem osłabia ich pozycję wobec Donalda Tuska. „Staramy się forsować lewicową agendę, narażając się Tuskowi. Premier publicznie upokarza Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, która walczy o lewicowe postulaty. Klub powinien stać murem za takim ministrem”.

Razem się broni, że wspiera Dziemianowicz-Bąk w konfliktach z Tuskiem.

„Decyzja o rozejściu się zawsze jest w koalicjach możliwa – takie decyzje zapadają wtedy, gdy wszystkie inne rozwiązania nie wypalą” – mówi nam Jakub Niewiadomski z Razem.

Inni rozmówcy uważają, że to kwestia czasu. A pytanie dotyczy tylko tego, kto pierwszy to ogłosi i na kogo zrzuci winę.

Dotąd strażnikiem współpracy Razem i Nowej Lewicy był współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty. Działał zgodnie z przekonaniem, że podzielona Lewica nie ma szans na polskiej scenie politycznej. Czarzasty jest współautorem niewątpliwego sukcesu, jakim był powrót Lewicy do parlamentu w 2019.

Jednak dziś pozycja Czarzastego jest dużo słabsza. Wiadomo już, że nie będzie kandydował na kolejną kadencję w roli współprzewodniczącego. W Nowej Lewicy słyszymy, że nie ma pomysłu na rozwój Lewicy, nie inicjuje dyskusji programowych. W Razem – że stracił partyjny słuch i kontakt ze strukturami. A budowa struktur (dziś podupadłych) to kolejne na liście wyzwań stojących przed Lewicą.

„Rozwód” zakończyłby lewicowe rozdwojenie jaźni. Jednocześnie otworzyłby drogę do otwartej rywalizacji między obiema partiami. Mógłby być niezrozumiały dla opinii publicznej: lewica się kłóci, lewica jest niepoważna. „Konwent świętej Katarzyny” (symbol podziałów na mikropartyjki na prawicy) – kwituje taką możliwość polityk Nowej Lewicy z rządu.

5. Razem zostaje w klubie, Nowa Lewica – w rządzie. Czyli nic się nie zmienia?

Taki scenariusz też wchodzi w grę: mimo publicznego wymieniania nieuprzejmości partie się nie rozchodzą. Warunkiem takiej możliwości byłoby wypracowanie jasnych zasad współpracy. Osoby z Nowej Lewicy powtarzają, że czerwona linia to krytyka lewicowych ministrów. Ewentualna krytyka miałaby być dokładnie skalibrowana – dotyczyć Tuska, Kosiniaka-Kamysza czy Izabeli Leszczyny, a nie rządu jako takiego. Nowa lewica oczekuje też wsparcia w komunikowaniu sukcesów przedstawicieli Lewicy w rządzie.

Czy Razem jest na to gotowe?

„Mamy pewne pomysły, nasi liderzy pójdą z nimi na spotkanie z kierownictwem Nowej Lewicy. Żeby to wypaliło, jest potrzebny nowy model współpracy, w tym także dogranie kwestii technicznych” – odpowiada Niewiadomski.

Pytam, czy są gotowi przestać krytykować rząd i mocniej wspierać jego lewicowych członków. „To się przecież dzieje. Wspieramy ministerki Nowej Lewicy w parlamencie, czasem mocniej niż koledzy z partii. Kiedy są sukcesy, głośno o tym mówimy. Ale gdy rządowa prawica robi złe rzeczy, nie będziemy milczeć”.

Ułożenie stosunków w klubie to jednak tylko pierwszy z brzegu, choć dziś najbardziej palący z problemów Lewicy. Pozostają jeszcze kwestie podstawowe: czym ma być w Polsce lewica? Jakie grupy społeczne reprezentować? Na jakie tematy stawiać? Jaką obrać strategię w wyborach prezydenckich 2025? I wreszcie: czy Razem i Nowa Lewica będą wspólnie szukać odpowiedzi na te pytania?

;
Agata Szczęśniak

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Uczy na Uniwersytecie SWPS. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!” W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.

Komentarze