Upubliczniając informacje ze śledztwa ws. "willi Kwaśniewskich" CBA naruszyło prawa i wolności obywatelskie - uważa rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Chce, by prokuratura wyjaśniła, jaki "ważny interes" przemawiał za ujawnieniem materiałów, a CBA - czy materiały były niejawne. Wystąpi również o zbadanie sprawy do Urzędu Ochrony Danych Osobowych

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar odniósł się w czwartek 20 lutego 2020 do ujawnienia przez CBA materiałów ze śledztwa w sprawie „willi Kwaśniewskich” w Kazimierzu Dolnym.

Decyzję o udostępnieniu materiałów wydał Prokurator Regionalny w Katowicach, na wniosek ministra spraw wewnętrznych Mariusza Kamińskiego. O odtajnienie dokumentów Kamiński wystąpił po tym, jak były agent CBA – Tomasz Kaczmarek najpierw w prokuraturze, a potem w „Superwizjerze” TVN wyznał, że na polecenie swoich byłych szefów naciągał swoje notatki służbowe dotyczące willi w Kazimierzu. Miał je podkolorowywać tak, by wynikało z nich, że to Kwaśniewscy są właścicielami nieruchomości.

Ujawnienie dokumentów ze śledztwa miało dowieść, że Kaczmarek kłamie. Materiały przygotowane zostały na chybcika, by zdążyć z ich publikacją przed głosowaniem nad wotum nieufności dla ministra Kamińskiego. Zawierają mnóstwo danych osobowych i informacji dotyczących prywatnego życia osób objętych i nieobjętych śledztwem.

RPO chce, by:

  • Prokurator Regionalny w Katowicach wyjaśnił, jaki ważny interes uzasadniał ujawnienie informacji ze śledztwa w sprawie „willi Kwaśniewskich”,
  • CBA udzieliło informacji czy udostępnione materiały były niejawne, a jeśli tak – czy zdjęto z nich klauzulę.
  • Urząd Ochrony Danych Osobowych zbadał sprawę „w kontekście ochrony danych osobowych osób, których rozmowy zostały ujawnione, wraz z podaniem ich imion i nazwisk”.

RPO: naruszono prawa i wolności obywatelskie

RPO stwierdza, że niezależnie od odpowiedzi z prokuratury, CBA i UODO,

już dziś można powiedzieć, że w tej sprawie „doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich”.

Po pierwsze – jak wylicza rzecznik – materiały zostały ujawnione, „gdy postępowanie toczyło się jeszcze w sprawie (…), nie zaś przeciwko konkretnym osobom (…). Nikomu w tym postępowaniu nie postawiono jeszcze zarzutów.” A ujawnienie rozmów konkretnych osób może stwarzać wrażenie, że „właśnie te osoby są uwikłane w działalność przestępczą”.

CBA naruszyło więc jedną z podstawowych zasad prawa karnego – czyli zasadę domniemania niewinności.

Po drugie – według RPO – upublicznienie podsłuchów „godzi w prawa wszystkich osób, które w ogóle nie mają związku z prowadzonym postępowaniem, zaś ich jedyny udział polega na odbyciu konwersacji, często o charakterze prywatnym, z osobami będącymi w kręgu podejrzeń CBA”.

Ujawniając szerokiej publiczności informacje osobiste i wrażliwe, np. dotyczące stanu zdrowia tych osób, CBA naruszyło ich dobra osobiste.

Według Bodnara osoby, których dotyczą ujawnione przez CBA materiały, a w szczególności informacje wrażliwe, mogą domagać się wynagrodzenia szkód, jakie zostały im wyrządzone „przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej”. Czyli po prostu – wystąpić do sądów z pozwami o zadośćuczynienie finansowe.

Niekonstytucyjny artykuł 12

Rzecznik przypuszcza, że wydając decyzję o upublicznieniu materiałów Prokurator Regionalny w Katowicach skorzystał z artykułu 12 ustawy Prawo o prokuraturze (nie wiadomo tego na pewno, bo postanowienie prokuratury nie zostało opublikowane).

Przepis ten został wprowadzony w 2016 roku. Pozwala na udostępnianie informacji ze śledztw „innym osobom”, które nie są organami władzy publicznej oraz mediom.

Jak pisze RPO, „w konsekwencji umożliwia upublicznienie informacji na temat uczestników danego postępowania, w tym podejrzanego, pokrzywdzonego, pełnomocników, a także innych osób biorących udział w postępowaniu. Możliwe jest również udostępnianie informacji o dowodach zgromadzonych w sprawie, w tym wrażliwych, jak np. dane pochodzące z billingów”.

RPO przypomina, że w 2016 roku, w swoim wniosku do Trybunału Konstytucyjnego wskazywał na niezgodność tego artykułu z Konstytucją. Według niego, publiczne udostępnianie informacji o konkretnej sprawie, a także informacji z toczącego się postępowania przygotowawczego narusza art. 47 Konstytucji, który gwarantuje ochronę prawną życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz art. 51 ust. 2 Konstytucji, zakazujący władzy publicznej pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelach, niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Rzecznik podkreśla również, że zgodnie z art. 12 Prawa o prokuraturze, decyzji o upublicznieniu informacji ze śledztwa mediom, nie podejmuje prowadzący go prokurator.

Może o tym zadecydować m.in. Prokurator Generalny, czyli – jak pisze RPO – „czynnik polityczny, dla którego nie zawsze priorytetem musi być dobro toczącego się postępowania przygotowawczego”.

Rzecznik przypomina też, że Komisja Wenecka w swojej opinii z 11 grudnia 2017 roku dotyczącej ustawy Prawo o prokuraturze wskazała, że w zakresie przekazywania informacji mediom i „innym osobom”, artykuł 12 powinien jasno gwarantować prawo do domniemania niewinności oraz prawo do prywatności. Powinien gwarantować również poddanie przekazania tego rodzaju informacji ocenie sądu. Uregulowanie powinno jasno określić osoby, którym informacje takie mogą być przekazywane oraz pod jakimi warunkami.

Jak podkreśla Bodnar – „rekomendacje wynikające z tej opinii nie zostały wdrożone do polskiego prawa”.

OKO obserwuje służby. Uważnie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Dziennikarka „Polityki” (2000–13), krótko „GW”, a od wiosny 2016 roku - OKO.press. Dziennikarka Roku Grand Press 2016. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich, m.in. Grand Press za dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody Radia Zet im. A. Woyciechowskiego, Nagrody im. Dariusza Fikusa, kilku nagród i wyróżnień SDP (przed jego przejęciem przez dziennikarzy "niepokornych"). Bałucki charakter.


Komentarze

Masz cynk?