Obraz PiS jako partii większości to ułuda. W rzeczywistości rządzi nami mniejszość, która w sferze ocen, opinii i oczekiwań różni się – często diametralnie – od reszty obywateli. Takie wyniki przynosi sondaż pracowni Difference na zlecenie Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR)

PiS króluje w sondażach zyskując 40 proc. poparcia, a nawet więcej.  Reformy i obietnice socjalne partii rządzącej cieszą się dużym poparciem społecznym. Profil ideologiczny partii – konserwatywny i nacjonalistyczny – zdaje się wielu odpowiadać lub co najmniej nie przeszkadzać.

Poziom zadowolenia z życia jest wysoki. Nic zresztą dziwnego: koniunktura dobra, bezrobocie rekordowo niskie, a pieniędzy w kieszeni więcej. Czy wobec tego PiS, według licznych prognoz zmierzające ku przedłużeniu samodzielnych rządów, wyraża poglądy i oczekiwania większości Polaków?

W nowym sondażu, który w pierwszym tygodniu września przeprowadziła na zlecenie Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR) pracowania Difference, pytaliśmy o obawy Polaków o przyszłość, sprawy zagraniczne, ocenę rządów PiS i oczekiwania wobec ich ewentualnej kontynuacji.

Wyniki pokazują, że obraz PiS jako partii większości to ułuda. W rzeczywistości rządzi nami mniejszość, która w sferze ocen, opinii i oczekiwań różni się – często diametralnie – od reszty obywateli.

Szpagat w polityce zagranicznej

Zacznijmy od miejsca Polski w świecie. Wyborcy PiS znajdują się w głównym nurcie polskiej opinii publicznej, jeśli chodzi o poparcie dla członkostwa Polski w Unii. Tak jak reszta Polaków, chcą silniejszej integracji z Europą i nie chcą Polexitu.

Zwolennicy partii rządzącej zasadniczo odbiegają jednak od reszty, jeśli zapytać ich o wagę tego członkostwa. 43 proc. wyborców PiS uważa, że relacje transatlantyckie są ważniejsze od członkostwa w Unii. Przeciwnego zdania jest tylko 28 proc.

Za to w skali całego społeczeństwa te proporcje są niemal dokładnie odwrotne. O tym, że Warszawie powinno być bliżej do Waszyngtonu niż do Brukseli, myśli ledwie 18 proc. tych, którzy głosują na partie inne niż PiS.

Na marginesie: jak pokazały badania ECFR z początku 2019 roku, nie ma w całej UE innej niż PiS liczącej się partii politycznej, której wyborcy w równym stopniu ufaliby Donaldowi Trumpowi.

11 proc. proc. polskich wyborców deklarowało zaufanie dla prezydenta USA – ale za ten wynik (najwyższy spośród 14 krajów UE, gdzie przeprowadzono sondaż) odpowiadali w głównej mierze wyborcy PiS. Co czwarty wyborca tej partii wskazywał Trumpa jako polityka godnego zaufania.

W sytuacji, gdy napięcia między USA a Unią Europejską rosną, a Trump uważa UE częściej za przeciwnika niż partnera, takie rozłożenie poglądów ma znaczenie. Świadczy o braku konsensusu w społeczeństwie oraz o mniejszościowej opinii zwolenników rządu, który musi w polityce bezpieczeństwa i sprawach europejskich podejmować kluczowe decyzje wymagające opowiedzenia się po jednej ze stron.

Rozbieżność między elektoratem PiS a resztą społeczeństwa widać też w ocenie relacji polskiego rządu z UE. Niemal dwie trzecie wyborców PiS (63 proc.) ocenia je pozytywnie – mimo np. konfliktów z Komisją Europejską o praworządność i porażek PiS w walce o stanowiska w nowym Parlamencie Europejskim.

W skali kraju to znowu mniejszościowy pogląd: w ten sposób myśli ledwie co trzeci wyborca – i tylko 12 proc. wśród tych, którzy głosują na partie inne niż PiS.

Swoją drogą, wyborcy PiS wydają się w rozkroku: z jednej strony oczekując silniejszej integracji z Europą, z drugiej zaś idealizując Amerykę i Trumpa. Trudno spodziewać się i jednego, i drugiego. Ale – jak pokazujemy dalej – taki rozkrok nie jest niczym wyjątkowym.

Bezkrytyczni czy krótkowzroczni?

Syndrom »klapek na oczach« nie ogranicza się bynajmniej do polityki zagranicznej. Dwie trzecie wyborców PiS pozytywnie ocenia zmiany w systemie edukacji przeprowadzone przez minister Zalewską.

To drastycznie odbiega od zdania większości społeczeństwa. Tylko 28 proc. spośród wszystkich Polaków ocenia tę reformę na plus, zaś 50 proc. ma na jej temat negatywne zdanie.

Trudno się dziwić, że wśród tych wyborców, którzy nie głosują na PiS, przeciwników reformy jest siedmiokrotnie więcej niż jej zwolenników (odpowiednio 79 proc. i 11 proc.).

Nie wiadomo, na ile zwolennicy PiS faktycznie poddają ocenie poszczególne elementy polityki rządu, a na ile decyduje lojalność i przywiązanie do partii. Być może popierają jej politykę niezależnie od efektów. A jeśli tak jest, to czy ich opinia wynika z narcyzmu, silnego utożsamienia się z wartościami reprezentowanymi przez PiS, czy raczej ma czysto merkantylny charakter?

Na silną lojalność elektoratu PiS wskazują Przemysław Sadura i Sławomir Sierakowski w opublikowanych niedawno badaniach na temat „Politycznego cynizmu Polaków”.

Niezależnie jednak od powodów, widać wyraźnie, ze oceniając sytuację polityczną i gospodarczą Polski wyborcy PiS odstają od ogółu. Oznacza to z kolei, że mogą pozwolić PiS-owi na prowadzenie polityki, o której większość społeczeństwa przekonana jest, że pociągałaby za sobą ryzyka i niebezpieczeństwa.

Doskonale to widać na przykładzie oceny sytuacji gospodarczej Polski. Ponad połowa Polaków obawia się kryzysu finansów państwa w przypadku wygranej PiS w najbliższych wyborach. Ale wśród elektoratu PiS panuje samozadowolenie: ledwie 23 proc. boi się, że Polska wpadnie w finansowe tarapaty. Dwóch na trzech wyborców PiS uważa, że nie ma takiego ryzyka.

Podobnie, tylko jedna trzecia Polaków ocenia na plus stan budżetu pod rządami PiS, zaś 43 proc. ocenia go negatywnie. Ale znów, elektorat PiS żyje jakby w równoległym świecie: 71 proc. ocenia sytuację finansową państwa na plus, a tylko 7 proc. ma na temat negatywne zdanie.

Odmienność perspektyw dotyczy także spraw światopoglądowych, w tym sytuacji środowisk LGBT – nawet jeśli kontrast jest w tym przypadku mniej wyrazisty niż w innych kwestiach.

Wśród wyborców PiS dominuje ocena, że środowiska LGBT nie są w Polsce dyskryminowane i nie potrzebują lepszej ochrony praw. W skali całego społeczeństwa jest to jednak stanowisko mniejszościowe. Połowa Polaków – i 60 proc. wyborców pozostałych partii – uważa, że dyskryminacja środowisk LGBT ma miejsce.

Nie jest oczywiście tak, jakoby wyborcy PiS różnili się od krajowej średniej w każdym wymiarze. Elementem powszechnego konsensusu jest nie tylko wspomniany już preferowany kurs na Europę, ale też m.in. poparcie dla liberalizacji prawa o aborcji (przy jednocześnie niewielkim znaczeniu przywiązywanym do tej kwestii przez ogół wyborców), brak poparcia dla wzrostu podatków, czy pozytywna ocena polityki 500 plus.

Pod tym ostatnim względem, to wyborcy opozycji zdają się być w rozkroku: z jednej strony popierając politykę 500 plus, z drugiej zaś obawiając się gospodarczych konsekwencji polityki PiS.

Rząd ich poparcia raczej nie kupił, skoro deklarują chęć oddania głosu na inne partie. Ale można mieć wątpliwość, czy będą w dniu wyborów wystarczająco zmobilizowani.

Kompleks mniejszości

Na koniec, dwie kluczowe różnice: dotyczące oczekiwań i przyszłości.

Wśród Polaków dominuje przekonanie, że sytuacja w kraju zmierza w złym kierunku. Twierdzi tak 43 proc. ogółu wyborców – i 71 proc. zwolenników partii innych niż PiS. Natomiast pogląd ten podziela ledwie 7 proc. sympatyków partii rządzącej.

Dla odmiany, dziesięciokrotnie więcej wyborców PiS uważa, że sytuacja w Polsce zmierza w kierunku dobrym – choć to pogląd zaledwie 30 proc. ogółu wyborców.

I wreszcie, połowa Polaków nie wierzy w to, aby kolejne cztery lata rządów PiS pozwoliły na naprawę państwa. Natomiast wśród elektoratu PiS – 82 proc. żywi nadzieję, że kolejna kadencja pozwoli na ostateczne uporządkowanie kraju.

Masowe poparcie wyborców dla prowadzonej przez rząd polityki to główny argument Jarosława Kaczyńskiego, aby nie zbaczać z raz obranej ścieżki. Jest to o tyle zrozumiałe, że wyborcy PiS istotnie wierzą w jej słuszny kierunek.

Często można odnieść wrażenie, że wyborcy innych partii (a nawet ich przywódcy) zapadli na głęboki „kompleks mniejszości’, kierując się przekonaniem, że to PiS w istocie reprezentuje opinię przeważającej część Polaków.

To ostatni dzwonek, aby jedni i drudzy dostrzegli, że to nieprawda. W przypadku przegranej będą mogli mieć pretensje tylko do siebie obserwując, jak reprezentująca odmienne wartości i poglądy mniejszość dalej urządza nam wspólne państwo.

Autorzy:
Piotr Buras – szef warszawskiego biura i Senior Policy Fellow w think-tanku European Council on Foreign Relations (ECFR)
Paweł Zerka – Policy Fellow i koordynator programu w ECFR

Sondaż na próbie ogólnopolskiej 1001 dorosłych Polaków został przeprowadzony przez pracownię Difference – Market Research w dniach 2-13.09.2019. Sondaż został zrealizowany metodą CAWI ankiety internetowej na zlecenie ECFR

Kontrolujemy władzę. Prowokujemy opozycję.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Komentarze

  1. Michał Cz

    Przyczyną wygranej PiS w ostatnich wyborach jest utrzymująca się od wielu lat niska frekwencja przy urnach. Obecna opozycja to od wielu lat zwykłe eunuchy polityczne. Licytacja na obietnice to nie droga do sukcesu.

  2. Patryk Dworak

    Po odpowiedziach można śmiało wywnioskować, że wyborca PiS kompletnie nie ma pojęcia o tym, co się dzieje w Polsce. Żyje w bańce medialnej – TVP + "prawicowe" media zależne od rządu. Po czterech latach walki z UE na każdym poziomie, 63% wyborców PiS ocenia, że nasze relacje z UE są na plus? Jak, gdzie? Nigdy nie były gorsze! 68% uważa, że Państwo zmierza w dobrym kierunku? Tak może twierdzić osoba, która wierzy, że budżet będzie zrównoważony, promy naprawdę są już na wykończeniu, Bruksela zazdrości nam sukcesu, służby działają, w służbie zdrowia kolejki się skracają itd… itp… Kompletne oderwanie od rzeczywistości. Ale to zasługa opozycji, która odpuściła sobie walkę o TVP. Łamania Ustawy i zwykłych przekrętów było tam tyle, że można było sobie wybierać.

    • Alicja Zapała

      Zgadzam się całkowicie z Patrykiem Dworak. Od siebie tylko dodam, że zabrakło mi jednego pytania: czy uważasz, że twój głos oddany w wyborach może wpłynąć na ich wynik. Elektorat opozycji jest kompletnie rozmemłany, narzeka, ale głosować mu się nie chce. Natomiast PiS- owi udało się zmobilizować swój elektorat i ten wzrost przewidywanej frekwencji to właśnie oni. Niech więc się nie cieszą komentatorzy bo wysoka frekwencja wcale nie pogrąży PiS-u, wręcz przeciwnie.

  3. Igor Kirski

    Prezes nawet z szafy manipuluje i steruje polakami jak kukłami przy pomocy reżimowej TVP czy Gazety Polskiej media te przynoszące straty muszą finansować spółki pod zarządem PIS.A ile sa warte ich obietnice przekonamy się po wyborach nie możność ich realizacji Spowoduje że Morawiecki pójdzie na śmietnik historii i premierem zostanie kto inny a wszystkimi obietnicami PIS u będzie się można podetrzeć w kiblu.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!